Branża zadowolona z wycofania się rządu z powołania NOKE

PAP
05-02-2014, 16:57

Przedstawiciele branży wydobywczej są zadowoleni z rezygnacji przez rząd z powołania NOKE, czyli publicznej spółki, która miała mieć udziały w zyskach z wydobycia - m.in. gazu łupkowego - proporcjonalne do udziału w kosztach.

Dyrektor generalny Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego (OPPPW) Marcin Zięba powiedział, że branży podoba się też zapowiedź likwidacji barier biurokratycznych, a także wprowadzenia w nowelizacji Prawa Geologicznego i Górniczego jednej, łącznej koncesji - koncesji poszukiwawczo-rozpoznawczej.

"Firmy zrzeszone w OPPPW chętnie dokonają przeglądu nowego, zawierającego ogłoszone dziś założenia, projektu ustawy" - podkreślił.

Podobnego zdania są Pracodawcy RP. Zdaniem eksperta tej organizacji Piotra Wołejko nie ma potrzeby powoływania kolejnej instytucji (NOKE) z niejasnymi kompetencjami oraz 5-procentowym udziałem w każdej koncesji wydobywczej. Interesy Skarbu Państwa można zabezpieczyć w inny sposób - podkreślił.

"W obecnej sytuacji, gdy liczba odwiertów w porównaniu do 2012 r. znacząco spadła, najważniejsze jest ponowne przyspieszenie prac. O to zabiegają inwestorzy, którzy nadal wierzą w potencjał polskich złóż. Pozwólmy im działać" - czytamy w komentarzu Pracodawców RP.

Również eksperci Instytutu Kościuszki podkreślają, że decyzje w sprawie przepisów łupkowych, o których poinformowali premier Donald Tusk i minister środowiska Maciej Grabowski, to świetna informacja. "Oznacza, że w Polsce przechodzimy wreszcie od dłużących się, jałowych dyskusji do konstruktywnych działań. (...) Trzeba pamiętać, że przedłużające się procedury rozpatrywania wniosków koncesyjnych spowodowały, że w 2013 r. dynamika prac poszukiwawczych spadła.

Prezes Instytutu Kościuszki Izabela Albrycht zaznaczyła, że branża obawiała się, że powołanie NOKE - "superłupkowego nadzorcy i kontrolera - dodatkowo negatywnie wpłynie na ten proces".

Rząd od wielu miesięcy pracuje nad projektem ustawy dot. wydobycia gazu z łupków. Były wiceminister środowiska i Główny Geolog Kraju Piotr Woźniak forsował koncepcję powołania Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych. Spółka ta miała mieć udziały w zyskach z wydobycia węglowodorów proporcjonalne do udziału w kosztach, które nie mogłyby jednak przekroczyć 5 proc. wartości robót geologicznych na każdej koncesji. Zgodnie z jego koncepcją NOKE miało znaleźć się pod kontrolą resortu środowiska.

Premier w środę podczas konferencji powiedział, że był spór w samym środowisku (resorcie - PAP) i w Radzie Ministrów, czy taka +superinstytucja+ do pilnowania standardów i pewnych rygorów powinna powstać, czy nie. Ostatecznie minister Maciej Grabowski rekomenduje rozwiązania bez tworzenia nowej hiperinstytucji, natomiast z wyraźnym wzmocnieniem Wyższego Urzędu Górniczego" - mówił szef rządu.

Powołaniu NOKE sprzeciwiała się jednak branża wydobywcza, bo uważa, że jest to kolejne obciążenie biurokratyczne (NOKE miało pełnić również funkcje kontrolne). W dodatku inną koncepcję działania NOKE zaproponował resort skarbu - chciał, żeby Operator podlegał temu resortowi. Przekonanie o wolnym tempie poszukiwań gazu łupkowego w Polsce i braku postępów w pracach nad projektem ustawy było powodem dymisji ministra środowiska Marcina Korolca w listopadzie ub.r. Zastąpił go na tym stanowisku Grabowski, który w drugiej połowie grudnia ub.r. odwołał Woźniaka i mianował na stanowisko Głównego Geologia Kraju Sławomira Brodzińskiego. Jednocześnie zapowiedział przyspieszenie prac nad projektem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Branża zadowolona z wycofania się rządu z powołania NOKE