Bush i Blair przyznają się do błędów, nie zapowiadają wycofania z Iraku

Polska Agencja Prasowa SA
26-05-2006, 07:07

Prezydent USA George W.Bush i premier W.Brytanii Tony Blair, którzy spotkali się w czwartek wieczorem (w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego) w Waszyngtonie, przyznali się do popełnienia błędów w Iraku, ale odmówili sprecyzowania terminarza wycofania wojsk z Iraku, który - ich zdaniem - wszedł na "dobrą drogę".

Prezydent USA George W.Bush i premier W.Brytanii Tony Blair, którzy spotkali się w czwartek wieczorem (w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego) w Waszyngtonie, przyznali się do popełnienia błędów w Iraku, ale odmówili sprecyzowania terminarza wycofania wojsk z Iraku, który - ich zdaniem - wszedł na "dobrą drogę".

Na spotkaniu z dziennikarzami w Białym Domu obaj politycy odrzucili możliwość określenia terminów wycofywania swych sił z Iraku, a Bush podkreślił, że wojska amerykańskie "pozostaną tak długo, jak to będzie niezbędne dla osiągnięcia zwycięstwa".

Bush i Blair przyznali, że w trakcie zapoczątkowanej przed ponad trzema laty wojny w Iraku dochodziło do pomyłek, komplikacji i trudnych sytuacji, ale ocenili, że kraj znajduje się na "dobrej drodze" i wezwali do poparcie nowego rządu irackiego.

"Pomimo komplikacji i błędów, wierzę głęboko, że czyniliśmy i czynimy rzeczy właściwe" - powiedział Bush na wspólnej konferencji prasowej.

Blair ze swej strony podkreślił, że na całej społeczności międzynarodowej, w tym również na W.Brytanii i Stanach Zjednoczonych, spoczywa "obowiązek" wsparcia nowego rządu irackiego.

"To nasz obowiązek, ale jest to także obowiązek całej społeczności międzynarodowej, by stanąć za tym rządem i wesprzeć go" - powiedział. Poproszony o sprecyzowanie, o jakie pomyłki chodziło mu w trakcie wypowiedzi o Iraku, Bush odpowiedział, że jego zdaniem "do tej pory największym błędem z punktu widzenia obu naszych krajów " było dopuszczenie do nadużyć w więzieniu Abu Ghraib w Bagdadzie.

Z kolei Blair ocenił, że największą pomyłką była przeprowadzona bezpośrednio po zwycięstwie w 2003 roku "debaasyfikacja", czyli usunięcie z armii, sił bezpieczeństwa i aparatu władzy aktywistów i członków rządzącej do czasu inwazji i stanowiącej zaplecze reżimu Saddama Husajna partii Baas. Wg brytyjskiego premiera, spowodowało to silne zaostrzenie wewnętrznego konfliktu i utrudniło odbudowę infrastruktury społecznej w kraju.

Obaj politycy wypowiedzieli się też podczas konferencji prasowej na temat Iranu i kryzysu, wywołanego przez ambicje atomowe tego kraju, co - wg obserwatorów - miało być jednym z głownych tematów ich spotkania.

Bush przyznał, że podczas spotkania poświęcili oni wiele czasu dyskusji na temat strategii, jaką należy przyjąć, by rozwiązać irański kryzys atomowy. Prezydent USA zapowiedział rozważenie zachęt dla Iranu, jeśli zgodzi się on ponownie wstrzymać proces wzbogacania uranu. Do tej pory o bodźcach, które mogłyby skłonić Teheran do rezygnacji z ambicji atomowych mówiła głownie strona europejska.

"Irańczycy odeszli od stołu (negocjacji). Podjęli decyzje i piłka jest teraz po ich stronie" - powiedział Bush. "Powinni wstrzymać (swój program jądrowy) dla dobra świata"

Stany Zjednoczone starają się wszelkimi metodami skłonić Iran do zaprzestania wzbogacania uranu, który - wg Waszyngtonu - ma posłużyć do wyprodukowania bomby atomowej, co - wg Busha - "byłoby bardzo niebezpieczne". Iran odrzuca te oskarżenia i twierdzi, że przyświecają mu wyłącznie cele pokojowe, związane z potrzebami energetycznymi kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bush i Blair przyznają się do błędów, nie zapowiadają wycofania z Iraku