Byli pracownicy zeznają w sprawie WGI

  • Emil Górecki
06-12-2013, 07:37

Pięć osób zostało wezwanych do składania zeznań na dzisiejszej rozprawie w sprawie Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI). To m.in. dyrektor inwestycyjny, dealer walutowy czy zastępczyni głównej księgowej. Start relacji jak zwykle o 9.30.

Na następne posiedzenie, już w poniedziałek powinno się stawić pięciu świadków.

fot. Marek Wiśniewski
Zobacz więcej

fot. Marek Wiśniewski

 

Tomasz K. zostanie wezwany na 10 marca. W odniesieniu do wniosku oskarżycieli posiłkowych o powołanie dodatkowych 18 świadków prokurator i obrona prosi wnioskujących o pisemne uzasadnienie. Dwie oskarżycielki złożyły kolejny wniosek o przesłuchanie nowych świadków z tożsamą listą świadków. Ten wniosek nie zawiera tezy dowodowej. To wniosek o przesłuchanie Anny Marszałek, Bertolda Kittela, Grzegorza Bryckiego - dziennikarzy śledczych, a także Marzenę S. Prokurator i obrona wnoszą o złożenie tezy dowodowej oraz adresów świadków.

Sędzia czyta zeznania z postępowania przygotowawczego Tomasza M., który nie może uczestniczyć w posiedzeniu. Tomasz M. trafił do WGI w grupie siedmiu uczestników programu szkoleniowo-doświadczalnego, z którego WGI zamierzało wyławiać młode talenty w inwestowaniu pieniędzy. Został dealerem walutowym. Później pracował m.in. jako dyrektor inwestycji spółki Vinsvin i analityk Internetowego Domu Maklerskiego, który w 2006 r. przekształcił się w DM IDMSA.

Dostał 200 tys USD na zarządzanie swoim portfelem i badanie swojej strategii inwestycyjnej. Miały pochodzić z zysków wypracowanych przez spółkę WGI, ale nie z pieniędzy klientów. Na początek zyskał, dostał dodatkowe pieniądze, potem stracił kilkakrotnie i został wyrzucony z pracy, podobnie jak czterech innych dilerów walutowych.

Ponieważ dwóch świadków będzie zeznawało długo, obrona wnosi o przesłuchanie ich w innym terminie. Oskarżyciele zgadzają się na to. Józef R. oraz Marcin K. zostaną przesłuchani tego samego dnia, 26 marca 2014 r.

Zeznania drugiego ze świadków, Magdaleny K. byłej asystentki i sekretarki w WGI. Dziś pracuje jako event manager. Pełnomocnicy oskarżających konsekwentnie wnoszą o zaprzysiężenie świadka.


Moje obowiązki to kalendarz spotkań, grafik, jako sekretarka odpowiadałam za recepcję, pocztę. Jako asystentka miałam podobne obowiązki, ale w odniesieniu do członków zarządu, a nie całej firmy.

Pytania obrońców:

Czy brała pani udział w przekształcaniu WGI w DM?

- Nie merytorycznie, bardziej marketingowo jeśli chodzi o kontakt z klientem uczestniczyłam w tych wydarzeniach. W czasie przekształcania jeszcze byłam sekretarką. Nie pamiętam ile trwało przekształcenie, zdecydowanie to kwestia miesięcy była. 

Czy to był proces łatwy?

- Wymagał wielu czynności prawnych, był koordynowany przez wielu pracowników, ale jest to normalny proces przy tego typu działalności.

Czy firma byłą wspierana przez jakąś kancelarię prawną?

- Na pewno tak, ale nie pamiętam jej nazwy.

Jaki był zakres pani obowiązków w końcowym okresie działalności po kwietniu 2006 r.

- Po odebraniu licencji dział obsługi klienta i sekretariat stykał się z klientami, żeby im wytłumaczyć co się dzieje. Ja umawiałam spotkania, również członków zarządu.

Jak intensywne były te spotkania od odebrania licencji do wejścia syndyka.

- Członkowie zarządu nie odmawiali spotkań z klientami, my je umawialiśmy.

Czy zna pani system MAP Groszyk do obsługi WGI DM?

- NIe.

A czy słyszała pani o błędach, problemach tego systemu, który obsługiwał DM?

- Pojawiały się problemy, bo pojawiały się jakieś różnice w księgowaniu groszy, taka sytuacja była na bieżąco rozwiązywaniu.

Kiedy spółka dostała licencję?

- Tuż przed moi przyjściem, zostałam zatrudniona jeszcze przez WGI SA.

Czy w WGI SA były jakieś problemy, spotkania z niezadowolonymi klientami?

- Nie pamiętam, byłam wówczas zadowolona że uzyskałam tę pracę, medialnie wyglądała świetnie, od wewnątrz również, byłam bardzo zadowolona z codziennych kontaktów, z organizacji.

Czy słyszała pani by WGI SA miała jakieś problemy z realizacją płatności na rzecz klientów?

- Nie słyszałam o takich problemach, nie słyszałam, żeby jakikolwiek klient nie otrzymał płatności.

Czy zarząd po odebraniu licencji pracował na rzecz utrzymania działalności?

- Widać było, że członkowie zarządu starają się rozwiązać sytuację z korzyścią dla klientów.

Czy po odebraniu licencji zarząd spotykał się z pracownikami, tłumaczono co się dzieje?

- Tak, takie spotkania były, zarząd tłumaczył na każdym etapie, żaden pracownik nie pozostawał bez informacji.

Czy po odebraniu licencji zarząd pojawiał się w biurze, byli uchwytni.

- Pojawiali się, byli uchwytni, dbali o to, by pracownicy wiedzieli co się dzieje i nie ucierpieli.

Czy były jakieś problemy z funkcjonowaniem WGI SA?

- Członkowie zarządu byli dostępni, dużo informacji wypływało medialnie ze spółki, firma była bardzo otwarta, organizacyjnie było wszystko w porządku.

Pytania oskarżycieli:

Jakie były kompetencje członków zarządu poszczególnych?

- Nie pamiętam. Inwestycyjnie na pewno Maciej S., marketingowo Andrzej S. Z Panem Łukaszem K. pracowałam najmniej.

Czy w spółce był jakiś dyrektor finansowy?

- O ile dobrze pamiętam, pan Jerzy P.

A czy ANdrzej S. był inspektorem nadzoru w zakresie finansów?

- Nie pamiętam

Czy prace zarządu były w jakiś sposób kontrolowane?

- Zarząd podlegał nadzorowi, odbywały się spotkania z członkami rady nadzorczej.

Jak często?

- Trudno mi powiedzieć, ale skoro pamiętam teraz, to często.

Czy pani przygotowywała jakieś materiały na posiedzenia rady nadzorczej?

- Mogłam kopiować materiały w odpowiedniej ilości, mogłam przygotowywać pismo dyktowane przez jednego z członków zarządu, samodzielnie nie przygotowywałam.

Kto przygotowywał je merytorycznie?

- Wszystkie materiały otrzymywałam na porannym spotkaniu zarządu, generalnie od Macieja S.

Czy pamięta pani raporty inwestycyjne wysyłane do klientów?

- Tak, pamiętam.

Kto je przygotowywał?

- W księgowości. Stamtąd sekretarka przynosiła je do sekretariatu. Potem w zależności od tego czy trzeba je było wysłać, czy były odbierane osobiście, raz w miesiącu robiliśmy taką wysyłkę. Pocztę odbierał kurier pocztowy w firmie. Niektóre listy były polecone, niektóre za potwierdzeniem odbioru. Wysyłałam ja i koleżanki z sekretariatu.

Czy wydrukowane dane też pochodziły z księgowości?

- Obowiązek odbioru raportów był z księgowości, były to duże ilości.

Od kogo konkretnie z księgowości?

- Pracownikiem księgowości była pani Marianna P. To ona fizycznie wydawała te raporty nam.

Gdzie fizycznie były drukowane te raporty?

- Było to specjalne pomieszczenie, Przy druku takich dokumentów zawsze była osoba z działu księgowości. Nie pamiętam dokładnie kto.

Jakie powody kontroli KPWiG były państwu podawane?

- Nie pamiętam, takie czynności komisja wykonywała rutynowo.

Czy w takich sytuacjach KPWiG podawała jakieś powody kontroli, czy mówili że to rutynowe?

- Pracownicy z działu księgowości byli o tym informowani, w tej chwili nie pamiętam przyczyn.

Kto podejmował, wg pani, strategiczne decyzje w spółce?

- Na porannych spotkaniach zarządu były podejmowane.

Czy w posiedzeniach rady nadzorczej uczestniczyli inni pracownicy spółki niż członkowie zarządu?

- Wydaje się, że tak. Choćby w celu raportowania, co się dzieje w poszczególnych działach. Nie pamiętam konkretnych osób.

Jak długo współpracowała pani z syndykiem?

- Miesiąc, półtora.

Czy wie pani, że te raporty przekazywane do klientów i do KPWiG i waszych ksiąg się w ogóle nie zgadzały?

- Dowiedziałam się o tym od syndyka, który poprosił mnie o zebranie wszystkich dokumentów, sklasyfikować je i zidentyfikować co do poszczególnych klientów?

Czy wie pani, że w tej sprawie poszkodowanych jest około 1,2 tys. osób na ogromne kwoty?

- Z prasy.

Kto był w spółce delegowany do obsługi rady nadzorczej?

- Nie wiem, ja je przygotowywałam od strony technicznej. Każdorazowo członkowie zarządu spotykali się z radą nadzorczą, nie jestem w stanie stwierdzić kto takie spotkania były przygotowywane?

Czy w firmie był zatrudniony ktoś odpowiedzialny za aspekty prawne?

- Wydaje mi się, że tak, ale nie pamiętam.

Czy ktoś oprócz członków zarządu stale przebywał na posiedzeniach rady nadzorczej, choćby dla protokółowania?

- Nie jestem tego w stanie stwierdzić.

Czy widziała pani kiedyś protokół z posiedzenia rady nadzorczej?

- Wydaje mi się, ze tak, ale nie jestem w stanie potwierdzić ilości i różnorodności dokumentów, które przechodziły przez moje ręce.

Z zeznań świadka w postępowaniu przygotowawczym o jednym z klientów, który miał problem z otrzymaniem raportu inwestycyjnego za marzec 2006 r.

Klient telefonował do biura domagając się informacji. Ja odpowiadałam mu, że to błąd systemu komputerowego. Klient przyszedł do biura i od pana Macieja S. otrzymałam raport tego klienta. Zaniosłam mu go, ale on kwestionował jego wartość. Raport ten nie korespondował z poprzednimi. Wróciłam do zarządu, wówczas Maciej S. kazał to rozwiązać Andrzejowi S. Klient otrzymał po raz kolejny raport, nie był z niego zadowolony, ale wyszedł.

Pytania oskarżycieli:

Jakie były różnice w tych rachunkach klienta? 

- Nie pamiętam, dziś nie pamiętam nawet nazwiska tego klienta. Nie pamiętam, jakie były podane przyczyny podane przez zarząd do tej niezgodności.

Oskarżyciel pyta o konkretne nazwiska poszkodowanych - czy w gorącym czasie po odebraniu licencji świadek umawiała spotkania zarządu z dalej wymienionymi osobami. Świadek nie pamięta prawie żadnego nazwiska.

Kolejne pytania: czy może pani krok po kroku opisać proces drukowania raportów dla klientów.

- Były one drukowane w pomieszczeniu dla drukarek, było to nadzorowane przez Ewę K., lub Dominikę N. PO wydrukowaniu były one kopertowane łącznie z miesięcznikiem WGI i wysyłane. Pani Marianna P-G. (główna księgowa), ja jej nie kojarzę, pracowała w księgowości.

Jaką rolę odgrywała ta pani w drukowaniu raportów?

- Trudno mi określić jej rolę, wszystkie raporty były odbierane z działu księgowości albo z działu rozliczeń. Nie pamiętam, z miejsca, które było po lewej stronie.

Z którego komputera, stanowiska były te raporty drukowane?

- Nie wiem.

Czy zdarzały się opóźnienia?

- Zawsze musiały one wyjść określonego dnia miesiąca. Za to, żeby były na czas, wydaje mi się, że odpowiadał dział rozliczeń. Tam pracowały Ewa K. i Dominika N., o ile dobrze pamiętam. 

Jaką funkcję w WGI pełnił Arkadiusz R.(świadek, który nie stawił się wcześniej)?

- Wydaje się, że przez pewien czas był dyrektorem administracyjnym. Nie wiem czy w DM czy WGI SA, czy w WGI Consulting. 

Czy brał udział w posiedzeniach zarządu?

- Nie pamiętam. Bywał w gabinetach członków zarządów nie częściej niż pozostali pracownicy.

Czy w momencie końcowej działalności DM były pozyskiwane nowe środki, była działalność marketingowa?

- Raczej zajmowano się polityką informacyjną. Nie mogę stwierdzić, czy przyjmowano nowe środki. 

 

 

 

 

 

Zeznania zaczyna składać Iwona B., lat 48, obecnie nie pracuje. Była zastępczynią głównej księgowej WGI. Jej była szefowa zeznawała na poprzedniej rozprawie.

Pełnomocnik oskarżycieli od razu złożył wniosek o zaprzysiężenie świadka.

Iwona B. Na początku pracowałam jako koordynator ds. organizacji DM WGI, potem pracowałam jako zastępczyni głównej księgowej. Moje zadanie polegało na doprowadzenie do tego, by firma otrzymała licencję zgodnie z wymogami komisji. 

Pytania obrońców:

Kiedy pani zaczęła pracę?

-Pierwszego lipca 2004 r.

Jaki był cel pani zatrudnienia?

- Otrzymanie licencji, aby móc działać zgodnie z prawem.

Jaki był wówczas zakres pani obowiązków?

- Przygotowanie wszystkich dokumentów, które były wymogiem do uzyskania licencji.

Czy pani brała udział w przekształcaniu WGI w DW?

- W tworzeniu dokumentów tak, oczywiście.

Czy w tym procesie brała udział jakaś kancelaria prawna?

- Tak.

Jaka?

- Nie pamiętam nazwy.

 Czy odbywały się jakieś spotkania, w których brała pani udział?

- Tak, choć więcej informacji było przekazywane telefonicznie.

A z jakiego powodu spółka była przekształcania w DM?

- Z powodu zmiany przepisów.

W tych okolicznościach, czy ten proces był łatwy?

- Nie był łatwy. Ilość dokumentów które trzeba było doprowadzić do KPWiG byłą duża.

Czy oprócz prawa to przekształcenie miało jeszcze jakiś cel, np. dotyczący przejrzystości?

- Myślę, że też, ale przede wszystkim chodzi o przepisy, które nakazywały uzyskanie licencji.

Czy WGI próbowało zakupić gotowy program komputerowy do obsługi DM?

- Tak, uczestniczyłam w takich spotkaniach z firmami które oferowały takie programy.

Jakiego rodzaju były to programy?

- Przystosowane do działania w biurach maklerskich, z tym że każde takie biuro miało dostosowany taki program do swoich wymagań. Trudno mi podać jakie to firmy i jakie biura maklerskie. Ofertę składał chyba Comarch, nie pamiętam.

Czy któryś był zakupiony?

- Z gotowych programów nie. Trudno mi ocenić dlaczego nie nabyto żadnego z nich, to była decyzja zarządu.

Czy pamięta pani, by któryś z gotowych programów był przygotowany do obsługi transakcji DM który nie prowadzi działalności na GPW?

- Żadna z tych, z którymi się kontaktowaliśmy. Zleciliśmy stworzenie takiego programu firmie MAP Groszyk.

Czy korzystała pani z tego systemu?

- Tak.

Czy działał on poprawnie czy były problemy, błędy?

- Zdarzały się błędy, bo system był tworzony na nasze potrzeby, one były na bieżąco usuwane przez firmę MAP Groszyk.

Czy pamięta pani jak często jej pracownicy przebywali w spółce?

- Na początku często, trudno określić jak często.

Czy posługiwała się pani systemem Symphonia?

- Tak, jako księgowa.

Czy w tym systemie klienci mieli osobne konta, czy funkcjonowali zbiorczo?

- Zbiorczo.

Czy pracowała pani wcześniej w jakimś innym DM?

- Tak, w domu maklerskim który został potem przekształcony w DM BOŚ Banku.

Jak pani ocenia profesjonalizm działu księgowego WGI?

- Trudno mi to oceniać. Nie widzę tu jakichś mankamentów, moim zdaniem wszystko przebiegało prawidłowo.

Czy przed przekształceniem w DM czy pamięta pani by jacyś klienci mieli jakieś roszczenia?

- Nie wiem, nie zajmowałam się tym, pokoje były podzielone, ale nie słyszałam o takich przypadkach.

A słyszała pani czy WGI miał kiedykolwiek problemy z realizacją wypłat dla klientów?

- Nie słyszałam.

Kiedy KPWiG odebrała DM licencję?

- Nie pamiętam.

Czy zarząd po odebraniu licencji zarząd podejmował jakieś wysiłki mające na celu kontynuację działalności?

- NIe pamiętam.

A czy po odebraniu licencji zarząd DM rozmawiał z pracownikami, tłumaczył sytuację?

- Nie pamiętam.

A czy pojawiali się w firmie, byli uchwytni?

- Trudno mi powiedzieć.

Pytanie trochę ocenne: czy z punktu widzenia pracownika, ta firma była zorganizowana w sposób przejrzysty, profesjonalny, czy miała pani jakieś zastrzeżenia?

- Raczej nie, wszystko było poukładane, każdy miał swój zakres obowiązków.

Pytanie chce zadać pełnomocnik strony społecznej, ale sędzia stwierdza że nie ma takiego uprawnienia. Pełnomocnik w takim razie zgłasza się jako pełnomocnik jednego z poszkodowanych, więc adwokat już ma prawo do zadania pytań:

Czy z pani informacji wynika, że firma MAP Groszyk miała jakieś referencje dotyczące podobnego oprogramowania?

- Nie wiem.

Czy błędy systemu o których pani mówiła, wpływały na działalność firmy w sposób istotny?

- Trudno mi powiedzieć, pewnie jakoś przeszkadzały, to zależy od błędu. Ale raczej nie paraliżowały pracy.

Pytanie oskarżycieli posiłkowych:

Konta pozabilansowe świadczyły o wielkości inwestycji klientów. Czy te konta miały odzwierciedlenie w bilansie spółki?

- Nie miałam dostępu do tych kont. Nie były one ręcznie wprowadzane. Przy przekształceniu w bilansie otwarcia DM były przekazywane wydruki, ale wcześniej nie miałam żadnego wglądu do tych kont.

Jak były sprawdzane?

- Po przeniesieniu do systemu DM. Informacja o stanie konta była importowana w chwili otwarcia, ale były też wydruki.

Coś tu się nie trzyma kupy.

Wywiązuje się mała sprzeczka z obrońcą. Przerywa ją sędzia: co pani rozumie przez pojęcie importowanie?

- Konta klientów które przed przekształceniem w Symphonii były imienne, były przenoszone do systemu maklerskiego w formie importu.

Oskarżycielka:

Czy istniały dwie różne bazy?

- Ja nie wiem, dla mnie istniała tylko jedna baza. Dane do KPWiG były przekazywane z systemu MAP Groszyk, ale ja tego nie robiłam.

Czy słyszała pani o różnicach w danych do KPWiG i klientów?

- Dowiedziałam się tego dopiero w trakcie przesłuchań.

A kto zajmował się tworzeniem informacji o stanie rachunku dla klientów?

- Nie wiem. Taką osobę może wskazać zarząd, bo zna zakresy obowiązków pracowników.

Pełnomocnik: czy każdy pracownik mógł dokonywać operacje na obligacjach?

- Moim zdaniem nie każdy. Nie wiem, kto. Był dział inwestycyjny, to on wykonywał te czynności.

Oskarżycielka: od kogo dostała pani informacje do wprowadzania c=ich do systemu MAP Groszyk?

Ja tego nie robiłam.

Z jakich systemów drukowano raporty dla KPWiG oraz dla klientów?

Ja się tym nie zajmowałam, nie chcę odpowiadać na to pytanie, bo nie wiem.

Wywiązuje się sprzeczka, sędzia interweniuje.

Oskarżycielka:

Czy bazy danych były na oddzielnych serwerach czy na tym samym?

Nie wiem.

Co jest pani wiadomo o bazie danych z któych drukowano informacje dla klientów, tej bazy której nie odnaleziono?

Nie wiem nic.

Czy świadek wiedział o co najmniej kilku bazach danych?

Nie wiem o tym nic.

Czy i w jakim systemie informatycznym WGI DM prowadził ewidencję obligacji WGI Consulting na kontach klientów

- Była prowadzona taka ewidencja w systemie MAP Groszyk.

Czy byłą prowadzona zgodnie z załącznikiem do umowy między spółkami WGI DM i WGI Consulting?

Nie pamiętam.

Dlaczego tej ewidencji nie pokazano KPWiG?

Nie wiem.

W jakich okolicznościach  ewidencja obligacji WGI Consulting zaginęła?

- NIe wiem czy zaginęła i w jakich okolicznościach?

Czy WGI DM przekazywał tę ewidencję do KPWiG?

NIe wiem.

Czy świadek wie, dlaczego upadły WGI Consulting potwierdził na wezwanie syndyka listę wierzytelności na podstawie innej dokumentacji niż ewidencja obligacji w WGI DM?

Nie wiem.

Z czego wynika manko 250 mln zł między danymi wykazywanymi KPWiG, a dla klientów?

Nie wiem.

Jaka była liczba klientów WGI DM na dzień po cofnięciu licencji 5 kwietnia 2006?

Nie pamiętam, nie wiem ilu było klientów.

Czy w programie WGI 2 MAP Groszyk można było wprowadzić nieistniejących , wirtualnych klientów?

- Można było wprowadzić każdego klienta, nie wiem co sugeruje pytanie 

 Czy byłoby możliwe wyprowadzanie pieniędzy przez tzw. słupy?

Sędzia uchyla pytanie, wskazując że są oświadczeniami lub że nie jest możliwe udzielenie odpowiedzi na nie.

Oskarżyciele: czy dane z systemu MAP Groszyk obejmowały rzeczywisty stan środków czy planowane zyski?

- Rzeczywisty.

Czy pamięta pani w jakimkolwiek okresie wartości stanu środków klientów?

- Nie pamiętam, nie wiem też jakie środki zostały przelane do WGI Consulting, nie wykonywałam takich przelewów.

Jakie dane wprowadzała pani do systemu?

- Nie pamiętam dokładnie. Wykonywałam różne rzeczy, tworzyłam raporty, trzeba było wyliczać wskaźniki dla KPWiG, nie pamiętam jakie to były wskaźniki. Tm też były podawane informacje o stanie środków klientów. To były globalne informacje, przygotowywałam je na podstawie wydruków, jakie tworzył system. Miałam możliwości wprowadzania danych, edytowania ich, ale nie pamiętam w zakresie jakich danych. System MAP Groszyk dawał możliwości prowadzenia inwestycji w różnych portfelach, jak stabilny czy dynamiczny, chociaż nie, tam był jakiś podział, ale nie pamiętam, czy taki. 

Czy przelewała pani jakieś pieniądze do klientów?

Księgowałam takie dyspozycje klientów na początku, Klient się do mnie nie zwracał bezpośrednio, dostawałem tę dyspozycję z działu inwestycyjnego. Nie pamiętam od kogo taka dyspozycja przychodziła, nie była zatwierdzana, nie pamiętam czy dyspozycje przekazywał doradca inwestycyjny. Nie musiałam się konsultować z zarządem, by wypłacić. Ja nie wypłacałam, ja tylko księgowałam dyspozycje wypłat. Te dyspozycje wracały chyba do działu rozliczeń, gdzie były dalej procedowane.

W jakim celu były emitowane obligacje WGI Consulting?

- W celu zakupienia ich przez klientów WGI DM. NIe pamiętam, w co dokładnie inwestował WGI DM. Na kontach klientów księgowałam tylko dyspozycje wypłat. Wpłatami się nie zajmowałam, Trudno mi powiedzieć, kto księgował inne operacje, jak zyski czy straty na rachunkach klientów.

 Pytanie obrońcy:

Czy kiedykolwiek wprowadziła pani dane nieprawdziwe?

- Nie, nigdy. Nikt mi nie polecał ich wprowadzania.

Oskarżyciel: a skąd pani wie które dane były prawdziwe, a które nie? (pokazuje świadkowi przykładowe informacje dla klientów od oskarżyciela posiłkowego). Czy miała pani kiedykolwiek styczność z takim dokumentem?

-Przy tworzeniu systemu były tworzone projekty raportów, one były zmieniane, ulepszane, ale ja się tym nie zajmowałam, nie wiem który to raport, pewnie nawet nie zapoznałam się ze wszystkimi rodzajem.  

 Kto je zmieniał? Jaka komórka, zarząd, dział inwestycji?

- Nie pamiętam.

Przez kogo były przekazywane dane do raportu?

- Trudno mi teraz odpowiedzieć na te pytania, minęło wiele lat.

Obrońca: to o czym pani teraz mówiła dotyczy zawartości raportów czy wzorach?

- Mówię o wzorach na etapie tworzenia systemu. 

Oskarżyciel: czy miała pani możliwość weryfikowania przekazywanych pani danych? Pani dostawała te dane, czy sama jakoś je generowała?

- Nie pamiętam dokładnie, wprowadzałam informacje które przeszły przez inne działy, któryś z nich był odpowiedzialny za weryfikację danych.

Z zeznań z postępowania przygotowawczego wynika, że świadek miała opracowywać wskaźniki bezpieczeństwa, jak współczynnik wypłacalności, którzy przy przekroczeniu pewnych wartości, miał być raportowany do KPWiG. Świadek przekazywała raporty do KPWiG na podstawie danych zbiorczych o wartości środków pieniężnych oraz obligacji WGI Consulting. Główne księgowe WGI Consulting i WGI DM uzgadniały regularnie liczbę i prawdopodobnie wartość obligacji jednej spółki objętych przez drugą. Te dane były przekazywane do KPWiG i pamiętam, że były zgodne.

Pytania oskarżycieli:

Czy w systemie MAP Groszyk zdarzało się występowanie ujemnych sald?

- Tak, ale nie  wiem z czego one wynikały. W okresie mojej pracy księgi były badane przez biegłego rewidenta. 

Powiedziała pani, że pan Andrzej S. był inspektorem nadzoru. Czy w firmie był dyrektor finansowy?

- Nie pamiętam.

Jaki był zakres obowiązków inspektora nadzoru?

- Nie wiem. Generalnie wszyscy podlegali mu w DM. 

Z zeznań świadka z 2011 r.

Nie było żadnego elektronicznego systemu wprowadzania danych do systemu MAP Groszyk. Te dane wprowadzaliśmy z wydruków. W okresie DM nie było możliwości ustalenia jakie środki na kontach poszczególnych klientów, a tylko zbiorczo. Podobnie działo się z obligacjami, tu rozliczenia zakupów i sprzedaży następowały na wspólnym koncie. Nie przypominam sobie, aby dane o wpłatach i wypłatach były księgowane na poszczególnych kontach. Pamiętam, że zdarzały się konta z ujemnymi saldami. Było w tej sprawie pismo do dyrektora inwestycyjnego, nie pamiętam z jakim skutkiem. Nie rozliczałam prowizji. System WGI nie był otwarty, nie można w nim było robić zmian następnego dnia. Takie były wymagania KPWiG. Dane do bilansu otwarcia otrzymałam gotowe. Miesięczne sprawozdania do KPWiG ja wypisywałam z Symphonii, sama wyliczałam dane dotyczące wskaźników. 

Świadek po odczytaniu:

- Upłynęło dużo czasu, być może dlatego nie pamiętam, że dane do bilansu otwarcia były dokonywane tylko ręcznie, nie było importu danych do systemu. Mówiąc o otrzymywanych informacjach o stanie rachunków klientów, miałam na myśli informacje zbiorcze. Dane przepisywane do systemu maklerskiego, były danymi dotyczącymi każdego klienta na dzień rozpoczęcia działalności. To były dane personalne i jakieś liczby dotyczące rachunku inwestorskiego. Chyba również te dane były wprowadzane ręcznie. Nie wiem, jakie dane zostały przekazane do KPWiG.

Obrońca: czy pamięta pani, by wysyłała pani maile do Andrzeja S. dotyczące nieprawidłowości przy umarzaniu obligacji? (prosi sąd o okazanie odpowiednich dokumentów) 

- To być może mail, który skierowałam do pana Andrzeja S. Nie pamiętam, jak często takie awarie zdarzały się często. Trudno mi powiedzieć, czy takie awarie wyglądały tak, że jedne działy widziały pewne dane, a inne, które też je powinny widzieć, nie widziały. Nie pamiętam.

Sąd zwalnia świadka.

 

 

 

Maciej S., Łukasz K. oraz Andrzej S. są oskarżeni o wyrządzenie 1,2 tys. klientów szkody w wielkim rozmiarze, którą akt oskarżenia określa jako 248 mln zł. Proces ruszył po siedmiu latach śledztwa. Do końca marca przyszłego roku sąd już rozpisał terminy 13 kolejnych posiedzeń. Na liście osób, które mają być przesłuchane jest obecnie 61 świadków i 5 biegłych. Wśród świadków znajdują się nazwiska m.in. Tomasza Szapiro, Dariusza Rosatiego, Witolda Orłowskiego, Richarda Mbewe, Henryki Bochniarz czy Bohdana Wyżnikiewicza. Oskarżyciele wnioskują o powołanie na świadków kilkunastu kolejnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

WGI , System , S&P

Puls Biznesu

Prawo / Byli pracownicy zeznają w sprawie WGI