Cena kredytu czyni cuda

opublikowano: 03-11-2014, 00:00

Konkurencja między bankami na rynku hipotecznym to przeszłość. Dlatego Śląskiemu wystarczyła obniżka marży, by jego sprzedaż ruszyła z kopyta

Do tej pory wakacje były dla naszych rodaków okazją do wizytowania mieszkań pod kątem ewentualnego zakupu. Rynek kredytów hipotecznych pracował bez wytchnienia, bez sezonowych spadków i okresów świątecznych. W tym roku społeczeństwo, zamiast biegać po budowach, udało się na wypoczynek. Tak wynika z danych, do których dotarliśmy. Po bardzo dobrym czerwcu i jeszcze lepszym lipcu, w sierpniu sprzedaż hipotek się skurczyła. Na rynek trafiło mniej niż 3 mld zł kredytów. To największy spadek, nie licząc lutego, kiedy sprzedaż wyniosła 2,7 mld zł.

— Na rynek wróciła sezonowość albo jak kto woli — normalność — mówi Daniel Iwin, kierujący wydziałem kredytów hipotecznych w mBanku. W poprzednich latach, w związku z rozmaitymi zmianami wprowadzanymi w przepisach — a to w rekomendacji S, a to w programie Rodzina na Swoim — już od lata zaczynał się wzmożony ruch klientów w bankach i trwał do końca roku. Pośpiech był wskazany — chodziło o to, by zaciągnąć kredyt na starych warunkach.

Widzialna ręka nadzoru

W tym roku na sprzedaż hipotek znów może wpłynąć nadzór. Od stycznia 2015 r. ponownie wzrośnie minimalna wartość wkładu własnego, jakim musi wylegitymować się nabywca mieszkania. Obecnie jest to równowartość 5 proc. kredytu. Od przyszłego roku będzie już 10 proc.

— W ubiegłym roku w związku z obniżeniem poziomu LTV popyt na kredyt istotnie wzrósł jesienią. Być może w tym roku będzie podobnie — mówi Daniel Iwin. Nie ma jeszcze danych o sprzedaży we wrześniu i październiku, ale bankowcy mówią, że oba miesiące były lepsze niż sierpień.

— Na rynek zaczynają oddziaływać pozytywne zjawiska zachodzące w gospodarce. Klienci coraz bardziej rozumieją korzyści z obniżek stóp procentowych. Ustabilizowały się ceny nieruchomości, zatem maleją oczekiwania na kolejne spadki. I wreszcie na decyzje klientów w coraz większym stopniu przekłada się poprawa sytuacji makroekonomicznej i spadek bezrobocia — wylicza Łukasz Molenda, dyrektor obszaru klienta detalicznego w BZ WBK. Pytanie, czy rosnący popyt ze strony klientów, którzy chcą zdążyć przed wejściem w życie ostrzejszych wymogów dotyczących LTV, spotka się z podażą po stronie banków. Od kilkunastu miesięcy coraz mocniej zarysowuje się nowe zjawisko w hipotekach — dominacja sprzedawcy nad rynkiem klienta.

Coraz większy wpływ na kredytową produkcję ma ręczne regulowanie kurka z pieniędzmiw bankach. Konkurencja cenowa na rynku hipotecznym jest zjawiskiem, które odeszło do lamusa. Nie wszystkie banki będą zainteresowane przyjmowaniem wniosków kredytowych z wyższym LTV, bo jest to klient bardziej ryzykowny niż ten, który uciuła 10 proc. wkładu własnego. Inna sprawa, że wyższe ryzyko to okazja do zarobienia wyższej marży i wzrost cen to charakterystyczna cecha na rynku hipotecznym w ostatnich miesiącach. Daniel Iwin uważa, że od przyszłego roku, wraz z wyższym wkładem własnym, dojdzie do przeceny. Nie spodziewa się on powrotu drożyzny.

Wrażliwy klient

Dane sprzedażowe w miesiącach wakacyjnych pokazują dużą wrażliwość klienta na cenę. Niesamowite wyniki zanotował ING Bank Śląski, który w lipcu udzielił kredytów za prawie 400 mln zł, co dało mu 11,8 proc. udziałów w nowej produkcji. W sierpniu wzrosły one aż do 14,2 proc. (prawie 395 mln zł). — W III kwartale odebraliśmy bardzo dużo wniosków w związku z promocyjną ofertą Mieszkaj bez kompromisów. W jej ramach marża wynosi 1,65 proc., niezależnie od kwoty i wysokości LTV. Nie pobieramy też prowizji — wyjaśnia Piotr Utrata, szef komunikacji ING BSK.

Z tak rozkręconą sprzedażą Śląski wskoczył na trzecie miejsce największych dostawców hipotek na rynku. Pierwsze zajmuje oczywiście PKO BP, który nieco przykręcił kurek i przedkładając dochodowość nad wolumen, zmniejsza udziały w rynku — z 28 proc. w czerwcu do niespełna 27 proc. w sierpniu. Wiceliderem jest Pekao, a tuż za podium plasuje się BZ WBK. Pierwszą piątkę zamykał mBank, który w sierpniu dał się wyprzedzić Aliorowi i Deutsche Bankowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane