Wtorek był kolejnym dniem, w którym rosła cena ropy. Jednak część inwestorów wstrzymała się z podejmowaniem decyzji. Niewielkie obroty mogą sugerować, iż wielu z nich postanowiło poczekać na najnowszy raport dotyczący stanu zapasów paliw w USA.
Dziś przekonamy się, czy rację mieli analitycy, którzy zakładali wzrost rezerw ropy o 1,13 mln baryłek i produktów ropopochodnych o 900 tys. baryłek. Wzrost zapasów byłby cenny w kontekście ostatniej decyzji OPEC o redukcji wydobycia. Jednak nie tylko. Ostatnio pojawiły się sugestie, że producenci ropy spoza kartelu powinni się też zdecydować na ograniczenie produkcji o 500 tys. baryłek dziennie.