Ceny żywności nie przyhamują inflacji

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Czynniki sezonowe sprzyjają przecenie zbóż, ale ekonomiści zakładają, że niemal do końca 2022 r. jedzenie będzie drożeć i napędzać inflację. A nawet jak ceny przestaną iść w górę, to nie znaczy, że spadną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego tanieją kontrakty terminowe na pszenicę na europejskiej i amerykańskiej giełdzie
  • dlaczego w Europie spadki cen są mniejsze
  • dlaczego żywność nie tanieje tak jak by to wynikało z cen zbóż
  • dlaczego drożeć będzie jeszcze mięso
  • kiedy nastąpi apogeum wzrostu cen żywności
  • jak ceny jedzenia przekładają się na inflację w ogóle

Ceny żywności nie przyhamują inflacji

opublikowano: 11-07-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Czynniki sezonowe sprzyjają przecenie zbóż, ale ekonomiści zakładają, że niemal do końca 2022 r. jedzenie będzie drożeć i napędzać inflację. A nawet jak ceny przestaną iść w górę, to nie znaczy, że spadną.

Rosyjski atak na Ukrainę wywołał obawy o głód w części globu, windując ceny surowców rolnych i wzmagając obawy o wzrost inflacji wywołany cenami żywności. Tymczasem ceny kontraktów terminowych na pszenicę notowanych na amerykańskiej giełdzie Chicago Board of Trade wróciły do poziomów z połowy lutego, a więc sprzed wojny. Na europejskiej giełdzie Euronext Paris (dawniej MATIF) nie spadły jeszcze do poziomów sprzed wojny, ale trend jest podobny.

- Jest to prawdopodobnie związane z tym, że w ramach aktualizowanych co miesiąc prognoz amerykański Departament Rolnictwa podał ostatnio dość optymistyczne prognozy tegorocznych zbiorów. W Stanach Zjednoczonych plony mają być wyższe niż dotychczas szacowano. Ze względu na suszę Komisja Europejska obniża szacunki plonów przewidywanych na 2022 r. To nie są drastyczne korekty, ale jednak prognozy co miesiąc są niższe – komentuje Paweł Kowalski, ekonomista Banku Pekao.

20 proc. na jesieni

Mimo wszystko ekonomiści nie wierzą, by spadek cen zbóż niebawem utemperował inflację.

- Naszym zdaniem dynamika wzrostu cen żywności będzie się zwiększać niemal do końca 2022 r. i osiągnie prawie 20 proc. Dopiero później zobaczymy zmniejszenie wkładu wzrostu cen żywności do inflacji konsumenckiej ogółem. Jest to oczywiście bardzo ważny element całości procesów inflacyjnych w Polsce, bo udział cen żywności w koszyku konsumpcyjnym jest duży - wynosi ponad 26 proc. Ponadto ceny w tym segmencie mają pośredni wpływ na inne elementy koszyka, np. gastronomię, w której żywność jest ważnym składnikiem kosztów obok pracy i energii. Z cenami żywności obok cen energii wiąże się największe ryzyko dla przebiegu procesów inflacyjnych w kolejnych miesiącach i kwartałach. Bardzo dużo może się wydarzyć w zależności od warunków pogodowych i plonów – zastrzega Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

- Na przełomie trzeciego i czwartego kwartału oczekujemy szczytu cen żywności, nawet w okolicach 20 proc. rok do roku – mówi Kamil Łuczkowski, ekonomista Banku Pekao.

Ekonomiści nie wierzą, by spadek cen zbóż niebawem utemperował inflację.

Według Pekao wtedy też będziemy obserwować szczyt inflacji na poziomie 16-16,5 proc. Całoroczna inflacja w 2022 r. osiągnie 13,7 proc. W 2023 r. spadnie do 9,7 proc. Szacunki te zakładają, że tzw. tarcza antyinflacyjna zostanie przedłużona na cały 2023 r. (obecnie obowiązuje do końca października 2022 r.).

BNP Paribas Bank Polska szacuje, że biorąc pod uwagę rozciągnięcie tarczy inflacyjnej na cały 2022 r. inflacja konsumencka wyniesie 13,8 proc. Rok później będzie to 11,5 proc. przy założeniu, że tracza antyinflacyjna zostanie przedłużona na cały rok, ale w węższym zakresie niż obecnie.

Mimo różnic w poziomie inflacji ogółem, ekonomiści BNP Paribas są zgodni z tymi z PKO BP i Pekao co do tego, że niebawem ceny żywności będą 20 proc. wyższe niż przed rokiem. Zakładają, że szczyt wzrostu cen żywności powinien być osiągnięty mniej więcej w październiku 2022 r. Ich zdaniem średnioroczny wzrost cen żywności w 2023 r. wyniesie około 10 proc., przy czym na początku 2023 r. będzie to 15-20 proc., a potem coraz mniej - tak by na koniec roku zejść do 5 proc.

- Obecnie ceny żywności są istotnym czynnikiem podbijającym inflację. Żywność drożeje w tempie około 15 proc. rocznie. Biorąc pod uwagę to, że jej udział w koszyku inflacyjnym to około 25 proc., wpływ cen żywności na inflację konsumencką ogółem przekracza 3 pkt proc. Nie jest więc trywialny, choć trzeba pamiętać, że takie czynniki, jak ceny paliw i energii też podbijają inflację – tłumaczy Marcin Kujawski, ekonomista BNP Paribas Bank Polska.

Elementy łańcucha wartości

Spadających cen kontraktów terminowych na pszenicę nie można uznawać za niemiarodajne. Podążają za nimi handlarze i rolnicy, choć nie jest też tak, że ceny transakcyjne dotyczące konkretnych partii ziarna idealnie odzwierciedlają ceny z kontraktów terminowych.

Spadki cen kontraktów terminowych zbiegły się jednak z corocznym spadkiem cen zbóż. Trwa on z reguły około dwóch miesięcy, zaczynając przed żniwami i kończąc wraz z nimi. W tym czasie opróżnia się magazyny z zeszłorocznego ziarna, by zrobić miejsce na to z nowych zbiorów.

Paweł Kowalski zwraca uwagę, że w normalnych warunkach efekt sezonowości nie byłby tak bardzo widoczny w notowaniach, ale w wyniku wojny rosyjsko-ukraińskiej spodziewano się rynkowego dramatu na rynkach zbożowych. Tymczasem podaż jednak rośnie.

- Nawet jeśli obserwujemy obecnie sezonowy spadek cen zbóż związany ze żniwami, to i tak cały czas są to poziomy 50-70 proc. wyższe niż w lecie 2021 r. – podkreśla Paweł Kowalski.

Surowce rolne to nie tylko zboża. Według specjalisty z Pekao można się spodziewać, że sezonowo wyhamują, a może nawet spadną, ceny warzyw i owoców. Na to wskazują dane o przezimowaniu upraw podane przez GUS. Z drugiej jednak strony niepokój budzą susze i burze.

W hodowli widać wzrost cen drobiu i wieprzowiny. Paweł Kowalski zakłada, że ta druga będzie jeszcze drożeć.

- Następuje redukcja pogłowia. Mimo wysokich cen skupu, przez wysokie ceny pasz i energii opłacalność hodowli cały czas jest niska. Występowanie afrykańskiego pomoru świń (ASF) komplikuje też eksport – zwraca uwagę specjalista z Pekao.

W paszach wykorzystuje się m.in. kukurydzę i soję. Od kilku lat jest na nie duży popyt na świecie. Ma to związek m.in. z odbudową pogłowia świń i drobiu przez Chiny, gdzie również problemem był ASF.

- Od dłuższego czasu mamy na świecie silny popyt na kukurydzę i soję, a jednocześnie w różnych regionach świata występują zaburzenia podaży związane przede wszystkim ze zmianami klimatycznymi. Większa zmienność warunków pogodowych powoduje, że zbiory dosyć często okazują się słabsze niż się wcześniej spodziewano. Mamy za sobą okres kilku lat, gdy zapasy kukurydzy i soi na koniec roku spadały. To uruchomiło trend wzrostowy cen, który obserwowaliśmy jeszcze przed wybuchem pandemii. Jak do tego doszła wojna na Ukrainie, która dodatkowo odcięła kilka procent produkcji, to rynki zaczęły reagować panicznie – mówi Paweł Kowalski.

W ostatni piątek Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) poinformowała, że w czerwcu globalny indeks cen żywności spadł do 154,2 pkt ze 157,9 pkt w maju. W marcu, w pierwszym szoku po napaści Rosji na Ukrainę i wstrzymaniu eksportu zbóż z portów czarnomorskich, indeks doszedł do 159,3 pkt.

Grzegorz Kozieja, dyrektor biura analiz sektora food and agro w BNP Paribas Bank Polska, uważa że w ujęciu realnym marcowy odczyt indeksu FAO przekroczył nawet poziom z kryzysu naftowego z lat 70. XX wieku. Obecnie doszło do niewielkiej korekty w dół, ale indeks FAO nadal pozostaje na wysokich poziomach.

Ważne jest też to, że jedzenie w koszyku inflacyjnym to nie tylko płody rolne w dosłownym znaczeniu. To także produkty przetworzone przez przemysł spożywczy. Dla ich cen znaczenie ma oczywiście cena surowca, ale nie tylko.

- W Polsce GUS podał na razie tzw. szybki szacunek cen towarów i usług konsumpcyjnych za czerwiec 2022 r. Według niego żywność zdrożała o 14,1 proc. Jeśli ten szacunek się potwierdzi, to będziemy mieli największy wzrost cen żywności rok do roku w XXI w. Dodatkowo mamy ciągle presję na ceny konsumenckie żywności powodowaną wzrostem indeksu cen producentów. Na tym poziomie łańcucha wartości ceny rosną szybciej niż dla konsumentów, można się wiec spodziewać, że ceny dla konsumentów będą jeszcze wzrastać – tłumaczy Grzegorz Kozieja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.