Ci, którzy dużo mająmogą inwestować inaczej

Marta Walczak
opublikowano: 05-06-2012, 00:00

Rynek alternatywnych inwestycji zaczyna się w naszym kraju rozwijać, jednak wciąż jesteśmy w tyle za Europą Zachodnią

Trudno prawidłowo zdefiniować pojecie inwestycji alternatywnych. Powszechnie utożsamia się je z aktywami kolekcjonerskimi, np. dziełami sztuki, winem, monetami itp. Tymczasem należy uwzględnić więcej instrumentów, a w szczególności fundusze typu hedge, nieruchomości, surowce lub inwestycje private equity.

— Według dostępnych informacji o strukturze oszczędności najzamożniejszych ludzi świata do najważniejszych inwestycji alternatywnych w ich portfelach należą nieruchomości. Ich udział w całości aktywów to kilkanaście procent. Kolejne kilka procent ogółu oszczędności stanowią fundusze hedgingowe, surowce i pozostałe grupy inwestycji alternatywnych — mówi Marcin Malinowski, doradca inwestycyjny w Friedrich Wilhelm Raiffeisen.

Polska jeszcze w tyle

Eksperci twierdzą, na podstawie światowych danych, że przeciętny polski inwestor, nie wyłączając najbogatszych, w niewielkim stopniu korzysta z alternatywnych inwestycji. To ma się jednak wkrótce zmienić.

— Wydaje się, że z jednej strony wynika to z wczesnego etapu rozwoju polskiego rynku produktów oszczędnościowych w porównaniu z Zachodem, a z drugiej — z historycznie wysokich stóp zwrotu giełdowych indeksów przed rokiem 2007. Dlatego można przewidywać, że wzrost zainteresowania inwestycjami alternatywnymi w naszym kraju będzie w przyszłości odwrotnie proporcjonalny do stóp zwrotu z rynków akcji. Dopóki na giełdy nie powróci długoterminowy trend wzrostowy, inwestorzy będą coraz chętniej sięgali po rozwiązania alternatywne, a dostawcy produktów będą oferowali coraz więcej takich rozwiązań. Do najpopularniejszych inwestycji alternatywnych w polskich portfelach należą produkty strukturyzowane i fundusze absolutnej stopy zwrotu inwestujące na polskim rynku akcji i obligacji — tłumaczy Marcin Malinowski.

Zdaniem Adama Nożykowskiego, dyrektora regionalnego w Noble Banku, skomplikowana sytuacja na międzynarodowych rynkach finansowych może wpłynąć na rozwój inwestycji alternatywnych w Polsce.

— W mediach codziennie pojawiają się informacje o kryzysie w Grecji lub problemie strukturalnym Hiszpanii. Natłok wiadomości jest ogromny, a prognozowanie na dłuższy okres jest coraz mniej realne ze względu na liczbę zmiennych. Dodatkowo brak możliwości ominięcia podatku Belki od klasycznych depozytów bankowych i obawa przed inflacją powodują, że coraz więcej inwestorów interesuje się alternatywnymi formami lokowania kapitału. Ponieważ rynek takich inwestycji w Polsce jest mało usystematyzowany, niewiele instytucji ma wiedzę i kompetencje, które pozwoliłyby im zaproponować klientom dobrą obsługę. W przypadku takich inwestycji ważna jest nie tylko oferta produktowa, ale przede wszystkim znajomość rynków, elastyczność i umiejętność reagowania w ciągle zmieniających się warunkach — twierdzi Adam Nożykowski.

Ostrożnie ze sztuką

Wielu inwestorów wciąż chętnie lokuje pieniądze w dzieła sztuki lub w wino. Zdaniem specjalistów to się opłaca, jednak konieczna jest ostrożność. Rynek dzieł sztuki jest bowiem bardzo zmienny.

— Traktowanie sztuki jak każdego innego produktu nie opłaca się, bo zachowania tego rynku trudno przewidzieć. Może się opłacić mądre kolekcjonowanie z ostrożną myślą o zysku. Można liczyć na wzrost wartości dzieła sztuki, jeśli kupuje się je w dobrych galeriach lub u dobrych marszandów. W miarę bezpieczny może być zakup prac artystów dawnych lub młodych, których kariera prężnie się rozwija. Traktowanie dzieł sztuki jak akcji lub kupowanie prac znanych artystów w celach wyłącznie inwestycyjnych może się źle skończyć. Przykładem jest Damien Hirst, który według specjalistów od inwestycji w sztukę miał być gwarantem dobrej inwestycji. Jego prace skupowały na przykład banki do swoich kolekcji. W 2009 r. właśnie przez inwestorów, a nie kolekcjonerów, przegrzała się koniunktura na Hirsta i jego prace nie osiągają tak oszałamiających cen jak dawniej — sumuje Max Fuzowski z Business & Culture — strategie i komunikacja.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu