Da się pospekulować na platynie

  • Ewa Bednarz
13-11-2013, 00:00

Deficyt platyny wzrośnie w tym roku z ubiegłorocznych 340 tys. do 605 tys. uncji — wynika z wczorajszego raportu firmy technologicznej Johnson Matthey.

Metalu będzie w tym roku o 1,6 proc. więcej, dzięki dostawom z Zimbabwe, ale zamówienia ze strony przemysłu wzrosną o 4,9 proc. — deficyt będzie się więc pogłębiał. Zwłaszcza że w kopalniach RPA nastroje strajkowe nie ustają. W I półroczu straty produkcyjne z powodu przestojów wyniosły 100 tys. uncji.

Wzrostowi popytu na platynę nie przeszkodzi nawet 2-procentowy spadek zamówień na katalizatory samochodowe, w których metal jest używany, ponieważ zmówienia ze strony przemysłu m.in. chemicznego i elektronicznego wzrosną o 11,5 proc., do 1,79 mln uncji. Analitycy Johnson Matthey przewidują również wzrost popytu inwestycyjnegona platynę ze strony funduszy ETF. Ich zdaniem, zapotrzebowanie inwestycyjne wzrośnie o 68 proc., do rekordowych 765 tys. uncji.

Platyna w dostawach natychmiastowych staniała w tym roku na londyńskiej giełdzie metali o 6,4 proc., do 1 433 USD za uncję. Johnson Matthey przewiduje, że cena w ciągu najbliższych sześciu miesięcy będzie się wahała od 1360 do 1580 USD i wyniesie średnio 1465 USD. Można więc pospekulować na zmianach notowań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / Da się pospekulować na platynie