Decora płaci. Kto kupił, ten się wzbogaci

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 19-04-2016, 22:00

Szef rady skupował akcje tuż przed ogłoszeniem wyjątkowo sutej dywidendy. Twierdzi, że nie wykorzystał informacji poufnej. Fundusze są zbulwersowane

Akcje Decory mają ograniczoną płynność. Dla drobnych graczy to raczej mały problem, ale dla inwestorów instytucjonalnych, czyli OFE i TFI, to spora bariera zarówno wejścia, jak i wyjścia. Być może dlatego Włodzimierz Lesiński, przewodniczący rady nadzorczej Decory (i prezes Leny Lighting), postanowił złożyć funduszom „atrakcyjną” propozycję odkupienia od nich akcji spółki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że kontaktował się z zarządzającymi bezpośrednio, składając im ofertę de facto poza rynkiem. Z naszych informacji wynika, że z propozycją odkupienia pakietów od inwestorów instytucjonalnych wyszedł również zarząd Decory.

— Mogę potwierdzić, że to się zdarzyło. Uważam, że nie jest to dobra praktyka rynkowa — mówi jeden z zarządzających funduszami.

— Otrzymaliśmy taką propozycję — potwierdza inny przedstawiciel TFI.

Po nitce do kłębka

17 marca Decora opublikowała wyniki roczne. Spółka, która 2014 r. zamknęła stratą 7,7 mln zł, w 2015 r. miała 5,1 mln zł zysku. Na wieść o poprawie inwestorzy wzięli się do kupowania akcji. Wśród kupujących był Włodzimierz Lesiński, który na sesji 18 marca nabył 172 tys. walorów. Cztery dni później zarząd Decory otrzymał pismo, w którym luksemburska spółka Familiar (jeden z akcjonariuszy) zażądała zwołania nadzwyczajnego walnego zgromadzenia. W porządku obrad miało się znaleźć głosowanie nad zmianami w składzie rady nadzorczej Decory, odwołaniem jej członka i przeprowadzeniem skupu akcji własnych w celu umorzenia. Familiar zaproponował, żeby na buy back Decora z własnych pieniędzy przeznaczyła 25 mln zł, skupując akcje w wezwaniu nie taniej niż po 25 zł (kurs wynosił wówczas około 10 zł). Akcje spółki stały się tymczasem wyjątkowo pożądane — zwłaszcza wśród osób mających dostęp do informacji poufnych. Od 18 do 24 marca Włodzimierz Lesiński zwiększył udział na WZA o 2 pkt. proc., członkowie zarządu dokupili w tych dniach łącznie prawie 60 tys. sztuk akcji, a Herman Josef Christian, członek rady nadzorczej, ujawnił się w akcjonariacie z 5-procentowym pakietem. W kolejnych dniach Włodzimierz Lesiński ponownie zwiększył udział w Decorze z 26 do niemal 30 proc. Ostatnią transakcję zawarł 31 marca. Tego samego dnia o godzinie 15.53 zarząd Decory zwołał WZA na 27 kwietnia i oficjalnie poinformował rynek o planach dywidendowych, proponując, żeby do kieszeni inwestorów trafił nie tylko cały zysk z ubiegłego roku, ale też… ponad 23 mln zł z kapitału zapasowego. Na jedną akcję przypadłoby wówczas2,5 zł, co oznacza stopę dywidendy na poziomie 22 proc. Inwestorzy zareagowali natychmiast — kurs wzrósł o 8 proc.

„Bezpośrednim powodem zakupu akcji Decory jest zamiar zwiększenia mojego zaangażowania kapitałowego w spółkę. Zakup akcji nastąpił w pierwszym możliwym terminie dostępnym do zakupu akcji, a wyniki finansowe spółki tylko mnie w tej decyzji utwierdziły. Nabycie akcji nastąpiło w całości przed przekazaniem radzie nadzorczej rekomendacji zarządu w przedmiocie wypłaty dywidendy. Decyzje dotyczące zakupu akcji podjęte zostały więc na podstawie ogólnie dostępnych informacji, w związku z czym nie stanowiły wykorzystania jakiejkolwiek informacji poufnej” — odpisał nam Włodzimierz Lesiński, przewodniczący rady nadzorczej Decory. 1 kwietnia spółka Familiar wycofała wniosek o zwołanie NWZA ze względu na rekomendację zarządu w sprawie dywidendy.

Głuchy telefon

Nie wiadomo, czy i które fundusze odpowiedziały na ofertę Włodzimierza Lesińskiego oraz innych osób mających dostęp do informacji poufnych. Pewne jest natomiast, że 31 marca (w dniu ogłoszenia dywidendy) BPH TFI o połowę zmniejszyło udział w akcjonariacie spółki, schodząc poniżej progu 5 proc.

— Pojawiła się płynność na akcjach, więc skorzystaliśmy z okazji i zrealizowaliśmy wcześniej założoną strategię inwestycyjną — deklaruje Jarosław Lis, dyrektor biura portfeli akcyjnych BPH TFI.

Z naszych szacunków wynika, że o godz. 15.30, czyli zaledwie 20 minut przed upublicznieniem informacji o dywidendzie, właściciela zmieniło około 160 tys. sztuk akcji Decory, kupionych po 10,5 zł. Tymczasem z oficjalnych komunikatów giełdowych wynika, że tego właśnie dnia jeden z członków rady nadzorczej (zastrzegając anonimowość) kupił 190 tys. sztuk po 10,5 zł. „Nie posiadam informacji, od kogo nabyte zostały akcje. Proszę zwrócić się do BPH TFI, które zgodnie z komunikatem spółki posiada 3,09 proc. kapitału zakładowego Decory. Na marginesie jedynie wskazuję, że opublikowany przez spółkę komunikat giełdowy, dotyczący ewentualnej wypłaty dywidendy, stanowi jedynie rekomendację zarządu. Ostateczna decyzja w tym zakresie należeć będzie do walnego zgromadzenia” — napisał Włodzimierz Lesiński.

Być może członkowie zarządu i rady nadzorczej Decory rzeczywiście dostrzegli potencjał w spółce, której wyniki znacząco poprawiły się rok do roku. Na rynku jednak zawrzało, a największe oburzenie panuje wśród przedstawicieli funduszy, którzy twierdzą wręcz, że jest to jeden z bardziej bulwersujących przypadków na przestrzeni ostatnich lat. Co na to nadzór?

— Takie przypadki będą analizowane pod kątem wykorzystania informacji poufnej — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego.

10,63 proc. O tyle wzrósł kurs Decory przez ostatni miesiąc.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane