Depozyty odpływają

opublikowano: 06-06-2012, 00:00

W ciągu trzech kwartałów zagraniczne banki wycofały z polskich córek prawie 15 mld zł. Nadzór po cichu się niepokoi

Z końcem czerwca mija termin, jaki europejski nadzór wyznaczył bankom na podwyższenie współczynnika wypłacalności do minimum 9 proc. Większość dużych graczy już sobie poradziła albo podwyższając kapitały, albo ograniczając aktywa (współczynnik liczony jest bowiem jako stosunek kapitałów pierwszej kategorii do aktywów ważonych ryzykiem). Pojawiają się sygnały, że część banków odchudziła się kosztem swoich córek w Europie Środkowej i Wschodniej, czyli albo ograniczyła finansowanie dla nich, albo wręcz je wycofała. Dotyczy to również Polski.

Stały monitoring

W ciągu ostatnich trzech kwartałów wartość finansowania dla polskich spółek córek spadła o prawie 15 mld zł. To zaledwie 8,6 proc. zaangażowania zagranicy na krajowym rynku bankowym, zatem o masowym wypływie pieniędzy nie ma mowy. Niemniej, jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, zagraniczne transfery niepokoją Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Gdyby nie jej działania, zagraniczne centrale wyciągnęłyby prawdopodobnie więcej pieniędzy z naszego systemu bankowego. KNF zapewnia, że wszystko jest pod pełną kontrolą. Komisja monitoruje przepływy „w trybie ciągłym”, a w przypadku niektórych grup bankowych „w układzie dziennym”.

— W efekcie działań KNF krótkie finansowanie z grup zostało wydłużone. W połowie 2011 r. ok. 50 proc. finansowania miało termin zapadalności poniżej 6 miesięcy, obecnie ok. 90 proc. ma terminy powyżej roku, w wielu przypadkach powyżej 5 lat — czytamy w piśmie do redakcji. Nadzorca wyjaśnia przyczyny spadku salda finansowania zagranicznego tym, że niektóre banki, dostosowując się do polityki KNF wobec kredytów walutowych, zmodyfikowały plany biznesowe i ograniczyły finansowanie tych produktów.

Presja na depozyty…

Komisja odnosi się tylko do finansowania dostarczonego polskim bankom w ramach kredytów. Są one mniej wrażliwe na transferyi trudniej je zwinąć, bo nadzór ma nad nimi większą kontrolę. Bardziej mobilne są depozyty lokowane w spółkach córkach. To głównie one odpływały w ostatnich kwartałach. Zagranica wycofała 23 proc. depozytów ulokowanych w Polsce.

— Skala wypływów nie jest dramatyczna, bo w I kwartale mieliśmy umocnienie złotego, co uwolniło trochę płynności, ale połączenie odpływu pieniędzy z osłabieniem złotego może rzeczywiście powodować większą presję płynnościową i podwyższyć konkurencję na rynku depozytowym — ocenia Paweł Borys, dyrektor zarządzający ds. strategii i inwestycji PKO BP.

…i akcję kredytową

Odpływ finansowania może negatywnie odbić się na akcji kredytowej. Na początku roku zespół Unicredit CEE Strategics Analysis szacował, że wpływ delewarowania zagranicznych banków na kraje naszego regionu będzie neutralny albo ograniczony. Analitycy zaliczyli Polskę, Czechy i Węgry do krajów o potencjalnie większej wrażliwości na przykrócenie finansowania, ze względu na duże uzależnienie od wsparcia zagranicznych banków. Uznali jednak, że ten wpływ będzie neutralizowany przez bardziej agresywną akwizycję depozytową. Wpływ delewarowania na akcję kredytową na naszym rynku ocenili tylko na 0,5 pkt proc. (spadek z 7,6 do 7,1 proc. w 2012 r.). Ale już w raporcie z kwietnia IMF przewidywał, że w scenariuszu spokojnego delewarowania spadek akcji kredytowej wyniesie w latach 2012-13 4 proc., a w negatywnym scenariuszu — 6 proc. Również w kwietniu dr Franto Ricka na blogu EBOR napisał, że w III kwartale 2011 r. po raz pierwszy od 2009 r. zanotowano odpływ kapitałów netto z naszego regionu.

Według Bank of International Settlements, poziom aktywów zagranicznych banków w naszej części Europy spadł wówczas o 33 mld USD, po wzroście o 47 mld USD w pierwszej połowie ubiegłego roku. Dwa tygodnie temu Andras Simor, szef banku centralnego Węgier, na konferencji EBOR powiedział, że symptomy skutków delewarowania w naszym regionie odnotowane jesienią 2011 r. są już teraz wyraźnie widoczne.

— Akcja kredytowa słabnie w niektórych krajach regionu. Istnieje obawa, że delewarowanie nabierze tempa — powiedział Andras Simor.

OKIEM EKSPERTA

Jaki popyt, taka podaż

ANDRZEJ POWIERŻA

analityk DM Citi Handlowy

W bazowym, łagodniejszym, sce- nariuszu zakładam spadek akcji kredytowej w związku z ograniczeniem finansowania, choć trudno ocenić, czy akcja kredytowa spada, bo jest mniejsza podaż, czy dlatego, że jest mniejszy popyt. Prawda jak zwykle leży pośrodku. Skoro finansowania będzie mniej, to banki podwyższą ceny, a na droższy kredyt nie będzie dużego popytu. Sądzę, że prognozy banków zakładające wzrost akcji kredytowej o 6-7 proc. są rozsądne. Otoczenie makro nie sprzyja rozwijaniu kredytowania. Być może to dobry moment na delewarowanie. Kredytów jest mniej częściowo z tego powodu, że spada finansowanie z zagranicy, ale być może nawet przy wystarczającym finansowaniu banki nie byłyby skłonne pożyczać. Przyszło spowolnienie i banki mają czas, żeby przemyśleć strategię średnioterminowego finansowania.

OKIEM EKSPERTA

Nie podetną własnej gałęzi

MARCIN MROWIEC

główny ekonomista Pekao

Zagraniczne banki są pod presją nowych regulacji dotyczących wymogów kapitałowych, ale nie sądzę, by przełożyło się to na drastyczne ograniczenie finansowania dla spółek córek. To nie leży w interesie banków. Finansują biznes, który przynosi zdrowe zwroty, i nieracjonalne byłoby pozbawianie go bazy kapitałowej. Z pewnością coraz silniejsza będzie tendencja do zapewnienia sobie bazy depozytowej. Luka między kredytami a depozytami będzie się stopniowo zawężała, jednak zanim się zamknie, upłyną jeszcze lata. Gospodarka potrzebuje finansowania, którego na lokalnym rynku jest za mało. To nasza strukturalna cecha i to się nie zmieni bez podjęcia wyraźnych działań w tym kierunku.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu