Długa historia inwestycyjnych klap

22-04-2018, 22:00

Sytuacja posiadaczy certyfikatów funduszy W Investments jest nie do pozazdroszczenia.

Po tym, jak w listopadzie 2017 r. za brak nadzoru nad funduszami licencję straciło Fincrea TFI, administrowanie nimi przejął depozytariusz — Raiffeisen Bank. I zaczął szukać innego TFI, które przejęłoby zarządzanie feralnymi funduszami. Zgłosiło się dwóch chętnych: Go TFI było zainteresowane czterema: Vivante, Inwestycje Selektywne, Lasy Polskie i Inwestycje Rolne, a Saturn TFI ostatnim z nich. Do przejęcia jednak nie doszło i wszystkie fundusze postawiono w stan likwidacji, która — zdaniem Raiffeisena — może potrwać nawet pięć lat. Jakiekolwiek pieniądze posiadacze certyfikatów będą mogli odzyskać dopiero po zakończeniu likwidacji.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy inwestorzy indywidualni mają gigantyczne problemy nie tylko z realizacją obiecywanych im zysków, ale w ogóle z odzyskaniem zainwestowanego kapitału. W „PB” wielokrotnie opisywaliśmy przykłady firm, które kusiły wielkimi, często „gwarantowanymi” zyskami, a potem upadały z wielkim hukiem albo przynajmniej popadały w gigantyczne problemy. Niektóre z nich, np. parabanki, same sprzedawały swoje „produkty inwestycyjne” i działały w szarej strefie, nienadzorowanej przez Komisję Nadzoru Finansowego. Inne były podmiotami regulowanymi, korzystającymi przy sprzedaży z pośredników w postaci renomowanych banków czy domów maklerskich.

Już pisaliśmy: 

„PB” z 11 maja 2007 r.

Interbrok był firmą, mającą inwestować na rynku forex, a de facto – piramidą finansową. Upadł z wielkim hukiem w 2007 r. Pięć lat później jego założyciele zostali prawomocnie skazani. Za m.in. wyrządzenie ponad 600 klientom szkód na prawie 260 mln zł Maciej Sikorski i Andrzej Księżny dostali po 3 lata więzienia i 100 tys. zł grzywny, a Emil Dróżdż – 7,5 roku więzienia i 300 tys. zł grzywny. Poszkodowani klienci próbowali dochodzić odszkodowania od BRE Banku, który przy obsłudze spółki naruszał prawo bankowe i wewnętrzne regulacje (wykazał to audyt wewnętrzny w banku, ujawniony przez „PB”), jednak bez skutku.

 Już pisaliśmy: 

„PB” z 14 lub 15 lutego 2008 r.

Digit Serve to spółka, która mamiła klientów wizją wysokich zysków z rynku forex (nawet 52 proc. rocznie), a w rzeczywistości nie dokonywała żadnych inwestycji. Choć zbankrutowała w 2007 r., a już w 2009 r. przedstawiliśmy w „PB” dowody na to, że była klasyczną piramidą finansową, prokuratura oskarżyła jej szefów dopiero w 2012 r. Jednym z dwóch oskarżonych o oszukanie 170 osób na 33,5 mln zł jest Bogusław B., jeden z najsłynniejszych aferzystów III RP, były szef Art-B. Przed warszawskim sądem trwa ponowny proces w tej sprawie.

 Już pisaliśmy: 

„PB” z 28 maja 2012 r.

Amber Gold to największa polska piramida finansowa, kusząca klientów rzekomymi inwestycjami w złoto i „gwarantowanymi” zyskami rzędu 16,5 proc. rocznie. Upadła w wakacje 2012 r. Jej twórcy, małżeństwo Marcin i Katarzyna P., siedzą w areszcie podejrzani o wiele przestępstw, w tym oszukanie prawie 10 tys. osób na ponad 660 mln zł. Ich proces jest w toku, podobnie jak prace sejmowej komisji śledczej. „PB” pisał o ciemnej przeszłości Marcina P. i przestrzegał przed gdańską spółką na kilka miesięcy przed wybuchem afery.

Już pisaliśmy: 

„PB” z 8 sierpnia 2012 r.

Finroyal to kolejny parabank – piramida finansowa, kuszący ponadprzeciętnymi zyskami (nawet 15 proc. rocznie), tym razem z „kontraktów lokacyjnych”. Jej twórca, Andrzej K., choć jest oskarżony o oszukanie ponad 1700 osób na około 100 mln zł, nigdy nie trafił do aresztu. Jego proces trwa. O postawieniu zarzutów Andrzejowi K., jak też o planowanej fuzji Finroyala z Amber Gold (do której na szczęście nie doszło) pisaliśmy jako pierwsi.

Już pisaliśmy:

„PB” z 18 grudnia 2017 r.

Problemy z wypłatami z funduszy W Investments zaowocowały wieloma doniesieniami do prokuratury. Tylko kancelaria reprezentująca Alior Bank złożyła pięć zawiadomień, dotyczących m.in. podejrzanych inwestycji funduszy oraz działań spółek kolejno nimi zarządzających, czyli Domu Maklerskiego WI i Meridian Fund Management. Aliorowi, jako największemu dystrybutorowi, fundusze WI też odbijają się czkawką. Nie chodzi tylko o pozew zbiorowy, ale także fakt, że znalazł się pod lupą Komisji Nadzoru Finansowego.

Już pisaliśmy: 

„PB” z 17 kwietnia 2018 r.

GetBack to ostatni, najbardziej aktualny, przykład inwestycji, z powodu których indywidualni inwestorzy mogą rwać sobie włosy z głowy. Tylko od początku 2018 r. do momentu zawieszenia notowań kurs spółki spadł o około 80 proc. (z 18,5 do 3,75 zł). Także posiadacze obligacji GetBacku (łącznie spółka wyemitowała ich za około 2 mld zł) nie mogą spać spokojnie. Oferujące je banki i domy maklerskie przedstawiały obligacje jako produkt bezpieczny, wręcz alternatywę dla bankowej lokaty.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Długa historia inwestycyjnych klap