Do kieszeni klienta przez nos

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 2007-09-10 00:00

W Polsce działa około dziesięciu agencji marketingu zapachowego. Ale do światowych potentatów jeszcze nam daleko.

Aromamarketing Coraz popularniejsze narzędzie promocyjne

W Polsce działa około dziesięciu agencji marketingu zapachowego. Ale do światowych potentatów jeszcze nam daleko.

— W USA około 60 proc., a w Europie Zachodniej od 30 do 40 proc. firm stosuje tę formę autopromocji i wsparcia sprzedaży produktów. W Polsce robi to dziesięć razy mniej, czyli tylko 3-5 proc. przedsiębiorstw — ocenia Paweł Adamczyk, prezes ConSensus Technology.

Filmowe zapachy

Nowością, którą w nadchodzących tygodniach mają wprowadzić Amerykanie, jest pachnąca kampania reklamowa towarzysząca promocji rodzinnego filmu „Mr Magorium’s Wander Emporium”. Reklama została wykonana z użyciem tuszu o zapachu imitującym woń starej fabryki i ma być umieszczona w formule „zdrap i powąchaj” na 32. stronie dziennika „The Los Angeles Times”. Producent filmu, Studio Fox Walden, ma zapłacić za to ponad 110 tys. dolarów, czyli o połowę więcej niż za bezwonną reklamę.

Jeżeli chodzi o takie nowinki, nie pozostajemy w tyle. W połowie 2006 r., przy okazji promocji „Jasminum” w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego, stosowano aromaty podczas premierowych pokazów w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu i w Sandomierzu.

— Aby jak najwierniej oddać przesłanie filmu pachnącego miłością, przed wejściem do sal kinowych unosił się zapach jaśminu. Nasączyliśmy nim również materiały informacyjne dla dziennikarzy — opowiada Tomasz Białecki, prezes BM Factus Polska.

Imitacja perfum

Kino to niejedyna branża, która docenia walory marketingu zapachowego. Ładnie pachnieć chcą także centra handlowe, gdzie kąciki z chlebem i bułkami nie przypadkiem ustawia się przy wejściu i wzmacnia wonią świeżego pieczywa. Po zapachy sięgają też banki rozpylające perfumy w salonikach dla prestiżowych klientów, salony samochodowe, gabinety dentystyczne i sklepy odzieżowe.

— Dla branży tekstylnej przygotowujemy specjalne aromaty, zależnie od grupy docelowej łudząco podobne do Davidoffa, Joppa czy Chanel nr 5 — informuje Paweł Adamczyk.

Furorę robią też tzw. wyspy zapachowe w sieciach hoteli.

— Ostatnio przygotowaliśmy serię zapachów dla mazurskiego hotelu spa Azzun. Przy wejściu wyczuwalny jest delikatny zapach prestiżu, czyli ekskluzywnych perfum. W sali zabiegowej czuć zieloną herbatę, a na basenie pojawia się morski zapach przywodzący na myśl klimat Karaibów — wymienia prezes ConSensus Technology.

Pewną nowością jest zainteresowanie aromamarketingiem branży telekomunikacyjnej.

— Do salonów Ery wprowadziliśmy specjalnie dobrany zapach, aby jej klienci mieli odczucie, że korzystają z usług profesjonalnej, stale rozwijającej się firmy — wyjaśnia Tomasz Białecki.

Ten zapach obecny jest też podczas konferencji, targów oraz imprez firmowych tego operatora komórkowego.

Daj się skusić

Marketing zapachowy jest wykorzystywany od połowy lat 90. i staje się coraz bardziej popularny. Nie tylko człowiek, ale też przedsiębiorstwo (wizerunek, marka, produkty) chce się kojarzyć z jedynym w swoim rodzaju i jednocześnie kuszącym klientów aromatem.

— Rozsądną strategią jest umieszczanie zapachów najpierw w pomieszczeniach, potem podczas eventów promocyjnych, a dopiero na koniec na wizytówkach i innych oficjalnych dokumentach — radzi Paweł Adamczyk.

Aromamarketing często jest elementem kampanii reklamowej.

— W minioną sobotę ruszył cykl imprez promujących poznański klub Emforiu. Przez osiem kolejnych weekendów będziemy tam rozpylali zapachy owoców: arbuza, melona i pomarańczy. To część szerszej kampanii pod hasłem „After Summer Fresh” — zdradza Marta Nowacka z agencji reklamowej Higher.

W planach na 2008 r. ta poznańska firma ma stworzenie pierwszej w Polsce telewizji zapachowej.

— Chodziłoby o dołączenie różnych zapachów do programów tematycznych, na przykład kulinarnego — zdradza Marta Nowacka.

Miałoby to polegać na tym, że w trakcie programu z podłączonego do telewizora urządzenia wydobywałby się wybierany przez nadawcę zapach.

Marcin Zawiśliński