To oznaczałoby, że karty ze strony Rezerwy Federalnej w zasadzie zostały już rozdane i w najbliższych tygodniach nie będzie pretekstu do podbicia oczekiwanej przez rynki ścieżki podwyżek stóp procentowych. Tymczasem pola do zaskoczeń mamy w przypadku innych banków - w Europejskim Banku Centralnym trwa dyskusja, czy podnieść stopy o 50 pkt baz., w Banku Anglii pojawiają się głosy, że niski kurs funta nie jest korzystny z punktu widzenia inflacji, a Bank Japonii za chwilę zostanie podstawiony pod ścianą przez rekordowo słabego jena.
Podobna sytuacja może mieć miejsce także w przypadku naszej Rady Polityki Pieniężnej. We wtorek poznaliśmy mocne odczyty makro pokazujące, że gospodarka nadal pozostaje mocno rozpędzona. To każe zastanowić się, czy szczyt na stopach procentowych rzeczywiście zobaczymy w okolicach 7 proc., czy też może cykl się wydłuży. Odreagowanie złotego od jego dołka osiągniętego w ostatni czwartek było dość wyraźne, co może pokazywać, ze właśnie dochodzi do zmian paradygmatów obowiązujących na rynkach w ostatnich tygodniach.

