Donbas musi dać stoczni połowę tego, co wyłożył skarb

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 13-02-2008, 00:00

Komisja Europejska może zrezygnować z żądania zwrotu 750 mln zł  pomocy przez gdańską spółkę. Stawia jednak warunki. Trzy.

Komisja Europejska może zrezygnować z żądania zwrotu 750 mln zł pomocy przez gdańską spółkę. Stawia jednak warunki. Trzy.

ISD Polska, spółka ukraińskiego Donbasu, inwestor Stoczni Gdańsk, wrócił z Brukseli, gdzie rozmawiał o pomocy publicznej dla polskiej spółki. Niedawno bowiem przedstawiciele Komisji Europejskiej zagrozili żądaniem zwrotu przez stocznię 750 mln zł pomocy publicznej. Tymczasem ISD szacował, że może oddać najwyżej 200 mln zł (licząc łącznie z wykupem akcji stoczni od państwowych firm).

— Przedstawiciele Komisji Europejskiej zaproponowali, aby nie spierać się o kwoty, ale skupić na wspólnych działaniach, które wykażą, że udzielona stoczni pomoc była legalna. Postawili trzy warunki do spełnienia — mówi Marcin Ciok, odpowiadający za kontakty ISD z prasą.

Pierwszy to uzgodnienie z resortem skarbu zmian w strategii restrukturyzacji stoczni i przedstawienie jej Brukseli do akceptacji. Resort skarbu widzi ten warunek nieco inaczej.

— To inwestor zobowiązany jest do opracowania planu naprawczego. Jego zarys miał przedstawić na ostatnim spotkaniu w Brukseli i — o ile wiemy — nie zrobił tego — powiedziano nam w resorcie skarbu.

Drugi warunek to pokrycie przez stocznię czy inwestora co najmniej 50 proc. kosztów restrukturyzacji wkładem własnym. Ten warunek jest zaskakujący. Dotychczas pojawiały się informacje, że prywatyzacja jest spełnieniem tego warunku.

Trzeci warunek jest najtrudniejszy. Chodzi o uzgodnienie zakresu redukcji mocy produkcyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane