Drób ze Wschodu zagrozi polskiemu

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 07-09-2011, 00:00

Firmy z Ukrainy i Rosji szykują się do wejścia na unijny rynek drobiu. Wojna cenowa wisi w powietrzu.

Rodzimi eksporterzy będą mieć nowych, silnych rywali

Firmy z Ukrainy i Rosji szykują się do wejścia na unijny rynek drobiu. Wojna cenowa wisi w powietrzu.

Wbrew pozorom to nie wódka czy słodycze, lecz mięso i podroby jadalne z drobiu są największym hitem eksportowym polskiego sektora rolno-spożywczego. W 2010 r. wartość drobiowego eksportu z Polski wzrosła o ponad 20 proc. i przekroczyła 714 mln EUR (2,98 mld zł). Z tego zdecydowana większość trafiła do krajów Europy Zachodniej. Niestety, polskie firmy wkrótce będą musiały walczyć o utrzymanie się na bogatych rynkach w Unii Europejskiej z nowymi, silnymi konkurentami — zza wschodniej granicy.

Cenowa konkurencja

Zespół Monitoringu Zagranicznych Rynków Rolnych (FAMMU/FAPA) alarmuje, że już jesienią tego roku Ukraina może uzyskać zezwolenie na rozpoczęcie eksportu drobiu do państw UE.

— Do tej pory firmy ukraińskie nie eksportowały drobiu na teren UE, bo nie miały wymaganych do tego zezwoleń i certyfikatów. Wkrótce jednak sytuacja się zmieni. Wiele ukraińskich firm przeszło w ostatnim czasie unijne kontrole i wkrótce ich wyroby zostaną dopuszczone na wspólnotowy rynek. Można się też spodziewać, że niedługo po tym na rynek unijny zostaną wpuszczone także rosyjskie firmy drobiarskie. Obydwa kraje od dłuższego czasu zabiegały o dopuszczenie swoich przedsiębiorstw do sprzedaży na rynku UE. Jednocześnie aktywnie wspierały rozwój sektora drobiarskiego, m.in. za pomocą dotacji i gwarancji finansowych — mówi Ewa Siemieńska, ekspert z FAMMU/FAPA.

Według niej, produkcja mięsa drobiowego na Ukrainie szybko rośnie. W 2010 r. wyniosła 900 tys. ton, a w tym roku prognozowany jest wzrost o 18 proc., do ponad 1 mln ton.

— Ukraiński drób jest konkurencyjny cenowo. Dlatego może się stać poważną konkurencją dla polskiego drobiu na rynkach Europy Zachodniej — uważa Ewa Siemieńska.

Paniki nie ma

Przedstawiciele branży drobiarskiej zgodnie oceniają wejście firm ze Wschodu na rynek unijny jako zagrożenie, ale nie panikują.

— Cena ukraińskiego drobiu może być niższa niż polskiego dzięki temu, że Ukraina ma duże zasoby dobrej jakości i taniego ziarna zbóż, które stanowi główny składnik pasz. A pasze stanowią blisko 70 proc. kosztów w hodowli drobiu. Trudno jednak przewidzieć, jaki będzie ostatecznie poziom cen ukraińskiego drobiu na rynku unijnym, bo trzeba jeszcze wziąć pod uwagę spore koszty transportu. Poza tym nie wiadomo, jaka będzie polityka celna UE wobec importu z Ukrainy czy Rosji — mówi Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa.

Jego zdaniem, o tym jak duże zagrożenie dla polskich producentów będą stanowić firmy zza wschodniej granicy, będzie można powiedzieć więcej dopiero wtedy, kiedy się okaże, ile tamtejszych firm uzyska zezwolenia na eksport do UE.

— Jedno jest pewne. Eksport wyrobów drobiarskich jest dla polskich producentów bardzo ważny, bo za granicę Polska sprzedaje blisko jedną trzecią całej produkcji. Poza tym istnieje ryzyko, że ukraiński drób pojawi się nie tylko na rynku niemieckim czy brytyjskim, ale też na polskim — mówi Łukasz Dominiak.

Według ekspertów, ukraińskie firmy będą eksportować na Zachód droższe elementy kurczaków, głównie piersi, bo na Ukrainie sprzedają się one znacznie gorzej niż elementy tanie (np. nogi).

Co ciekawe, wiele firm drobiarskich w Polsce bardziej niż konkurencji zza wschodniej granicy obawia się niekorzystnych dla branży zmian w polskim prawie.

— Szczęśliwy z powodu wejścia konkurencji z Ukrainy na rynek unijny oczywiście nie będę, ale uważam, że dużo większym zagrożeniem dla naszej branży byłoby wprowadzenie zakazu stosowania w Polsce pasz zawierających surowce modyfikowane genetycznie — mówi Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu