Drogowe przetargi czekają nawet trzy lata

Na odcinkach dróg praca wre, ślimaczą się natomiast postępowania przetargowe. Przedsiębiorcy obawiają się, że zabraknie czasu na projektowanie i budowę

W ubiegłym roku nie oddano w Polsce ani kilometra autostrady. Dróg o tej klasie mamy około 1,64 tys. km. — To 5 km na 1000 km kw. powierzchni kraju, a 4 km na 100 tys. ludności — mówi Jarosław Wielopolski, prezes spółki Multiconsult, zajmującej się projektowaniem i nadzorem budowlanym oraz doradztwem. To jedne z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. W 27 krajach wspólnoty już w 2013 r. średnia sięgała odpowiednio 17 km i 15 km.

DROGOWE DOMINO:
Zobacz więcej

DROGOWE DOMINO:

Jarosław Wielopolski, prezes Multiconsultu, uważa, że zamawiający długo prowadzą postępowania przetargowe, a ryzyko związane z terminem wykonania inwestycji przerzucają na projektantów i wykonawców, którzy cedują je na podwykonawców. Marek Wiśniewski

Rozległy front

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) próbuje nadrobić dystans, budując odcinki autostrad i dróg ekspresowych. — W realizacji, czyli po podpisaniu umowy z wykonawcami, jest 100 kontraktów o wartości 40,7 mld zł. Całkowita wartość inwestycji jest większa, ponieważ należy doliczyć wykup gruntów i inne koszty nieujęte w pierwotnych umowach. Możemy oszacować na około 50 mld zł — informuje Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

— To gigantyczny front robót. Przy jednoczesnym rozpoczęciu prac na sieci PKP Polskich Linii Kolejowych możemy spodziewać się logistycznego horroru — uważa Jarosław Wielopolski. Jego zdaniem, warto w resorcie infrastruktury powołać koordynatora, który odpowiadałby np. za rozwiązywanie sporów kompetencyjnych między organami państwa czy samorządu, pomoc w rozwiązywaniu problemów logistycznych z przewozem kruszyw oraz przygotowanie rządowego wsparcia dotyczącego ułatwień w zatrudnianiu pracowników z Ukrainy czy Białorusi. Wiele kontraktów drogowych natomiast od miesięcy czeka na rozstrzygnięcie.

— GDDKiA ogłosiła postępowania, a następnie je wstrzymała. Wyłonienie projektanta i wykonawcy często trwa rok, a nawet dłużej, natomiast później dostajemy bardzo mało czasu na projektowanie, uzyskanie decyzji administracyjnych i wreszcie samą budowę — twierdzi Arkadiusz Merchel, dyrektor działu projektowego Multiconsultu.

W efekcie wymyślane naprędce rozwiązania projektowe często są niedopracowane, co skutkuje nieprzewidzianymi problemami na etapie budowy. Obecnie GDDKiA ma otwarte oferty w 29 przetargach, których wartość kosztorysowa wynosi 16,2 mld zł. Ceny są jednak niższe niż w kosztorysach, więc ich realna wartość też. Dyrekcja nie określa, kiedy zostaną podpisane umowy.

Trzyletnie przetargi

16 przetargów jest natomiast przed otwarciem ofert — 11 z nich ogłoszono między 18.09 a 7.10.2015 r. Są to tzw. przetargi dwustopniowe, ograniczone, w których przed ofertą cenową wykonawcy składają wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu. W tej grupie są m.in. przetargi na odcinki pomorskiej trasy S6, na które dyrekcja nie ma finansowania. Nie może ich rozstrzygnąć, a jednocześnie nie ma podstawy anulować, bo pieniądze może kiedyś się znajdą. Długo trwały postępowania także w tych kontraktach, na które już podpisano umowy.

— Dla kontraktów, które są w realizacji, przetargi trwały — w zależności od odcinka i różnych zdarzeń w trakcie postępowania — od 229 do 286 dni w trybie nieograniczonym oraz od 299 do 959 dni w trybie ograniczonym — mówi Jan Krynicki.

— 959 dni to 32 miesiące, czyli prawie trzy lata. Wygląda na to, że były to przetargi nieprzygotowane do realizacji — uważa Jarosław Wielopolski. W podobnym terminie, a czasem krótszym, muszą zmieścić się przedsiębiorcy z wykonaniem projektu, uzyskaniem pozwoleń i budową drogi. Zdaniem przedstawicieli Multiconsultu, dyrekcja musi przyśpieszyć wyłanianie wykonawców, jednocześnie wydłużając terminy projektowania i budowy. Wówczas wykonawcy mogliby lepiej dopracować dokumentację i zaplanować harmonogram realizacji. Pozwoliłoby to nieco złagodzić problem kumulacji kontraktów i wykonywania wszystkich jednocześnie i w pośpiechu. Podają przykład Norwegii.

— Nasza spółka matka jest notowana na giełdzie w Oslo i na jej zlecenie wykonujemy także projekty infrastrukturalne w Norwegii. Tam większą wagę przykłada się do jakości projektów niż czasu wykonania. Są oczywiście wyznaczone ramy czasowe, ale w przypadku możliwości znalezienia lepszego rozwiązania technicznego nikt nie ma problemu z wydłużeniem czasu projektowania. Chodzi przecież o miliardy wydane na drogi czy koleje — mówi Jarosław Wielopolski. Arkadiusz Merchel podkreśla, że w Norwegii projektanci są wynagradzani jak prawnicy — za godzinę pracy. W efekcie norweskie projekty są wykonywane znacznie drożej niż w Polsce.

— Za projekt odcinka drogi krajowej do 20 km w szczycie koniunktury mogliśmy uzyskać 15-20 mln zł, w Norwegii 100 mln zł. Projektowanie bez pośpiechu pozwala nam jednak zastanowić się, przemyśleć różne rozwiązania dotyczące funkcjonalności obiektu, by nie było problemów z jego wykonaniem oraz eksploatacją — twierdzi Arkadiusz Merchel. Projekt wykonany przez jedną firmę jest w Norwegii weryfikowany na zlecenie zamawiającego przez inną. Pozwala to uniknąć błędów i opracować możliwie najlepszą dokumentację.

Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), informuje, że kiedyś w GDDKiA także projekty zazwyczaj były weryfikowane, obecnie procedury takie stosuje się wyrywkowo. Przyznaje także, że projektanci i wykonawcy często mają mało czasu na wykonanie kontraktu.

— Uciążliwe bywa też ponaglanie i pośpiech w okresie odbioru robót, zwłaszcza pod koniec roku, kiedy przygotowywane są statystyki. Zdarza się wówczas, że nawet brakuje pracowników wykonujących odbiory — mówi Jan Styliński. Jego zdaniem, pośpiech przy odbiorze nie służy jakości. — Znam przypadek firmy, która szybko, przed odbiorem na koniec roku, musiała montować bariery i w trakcie sprawdzania prac okazało się, że kilka śrub jest zbyt słabo przykręconych. W efekcie trzeba było odkręcić i sprawdzić 4 tysiące śrub — twierdzi Jan Styliński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Samorządy / Drogowe przetargi czekają nawet trzy lata