DSS walczą z GDDKiA o 200 mln zł

05-06-2013, 00:00

Nadzorca upadłej spółki nie uznał połowy z 1,3 mld zł roszczeń wierzycieli, w tym od GDDKiA, COVEC i Bogl a Krysl

Powierzenie budowy autostrady A2 niemającym doświadczenia Dolnośląskim Surowcom Skalnym (DSS) może odbić się Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) jeszcze większą czkawką, niż wydawało się dotychczas. Okazuje się, że nadzorca sądowy znajdującej się w upadłości układowej spółki nie uznał w całości roszczeń, które dyrekcja zgłosiła do DSS za niedokończenie kontraktu na A2. Chodzi o, bagatela, 199 mln zł. W aktach upadłościowych DSS można przeczytać, że „nadzorca nie uznaje w całości zgłoszonej wierzytelności z powodu braku istnienia roszczenia zgłoszonego przez wierzyciela (…) oraz braku przedstawienia przez wierzyciela rozliczeń wzajemnych wynikających z płatności dokonanych przez wierzyciela i wartości wykonanych prac przez upadłego”.

Na razie 1:0 dla DSS

Zdaniem nadzorcy, GDDKiA nie może rościć sobie praw z umowy, od której wcześniej, na podstawie prawa upadłościowego, odstąpił syndyk DSS w upadłości likwidacyjnej. Zarząd DSS już wcześniej twierdził, że dyrekcja musi wypłacić spółce 17 mln zł jako różnicę między wartością wykonanych prac na A2 a zapłaconymi kwotami, bo bilans wychodzi na korzyść producenta kruszyw. Przedstawiciele GDDKiA nie odnieśli się do uzasadnienia nieuznania wierzytelności na 199 mln zł podanego przez nadzorcę sądowego DSS. Urszula Nelken, rzecznik prasowy dyrekcji, poinformowała jedynie „PB”, że dyrekcja złożyła sprzeciw do sądu upadłościowego. Nam udało się jednak ustalić, że w pierwszej instancji sprzeciw ten został już przez sąd w całości odrzucony. Pikanterii sprawie dodaje też to, że w ramach tzw. specustawy, powstałej po upadłości DSS, GDDKiA systematycznie spłaca podwykonawców producenta kruszyw — do początku maja 2013 r. 93 podwykonawców DSS otrzymało od niej 36,3 mln zł. Na razie nie zgłosiła roszczenia z tego tytułu do masy upadłości.

Daleko do układu

Wierzytelność GDDKiA to niejedyne roszczenie nieuznane przez nadzorcę sądowego DSS. Z 1,3 mld zł zgłoszonych przez ponad 700 wierzycieli, na liście przygotowanej przez nadzorcę znalazła się tylko połowa — 650 mln zł. Najbardziej niezadowolona z jego decyzji może być spółka córka DSS — Kieleckie Kopalnie Surowców Mineralnych (ze zgłoszonych 230 mln zł nadzorca uznał jedynie 90 mln zł), oraz firmy zaangażowane w budowę A2: pierwotny jej wykonawca, czyli COVEC (nadzorca nie uznał w całości 92 mln zł zgłoszonych przez Chińczyków), oraz konsorcjant DSS, czyli Bogl a Krysl (nieuznane 100 proc.: 32 mln zł).

Sąd będzie musiał rozpatrzyć ponad dwadzieścia sprzeciwów wierzycieli. Na razie w pierwszej instancji uporał się z dziesięcioma — aż dziewięć z nich zostało odrzuconych. Od ostatecznych rozstrzygnięć w tych sprawach zależy, czy DSS uda się przegłosować układ i na jakich warunkach. Wbrew nadziejom władz spółki — na pewno nie nastąpi to szybko. A to oznacza, że DSS wciąż będą musiały ponosić gigantyczne koszty finansowe i borykać się z kłopotami z płynnością.

DM IDMSA dosypuje kasy

Dużym wyzwaniem dla DSS była już wyjątkowo długa zima. Producent kruszyw przetrwał ją dzięki cięciom kosztów (m.in. zwolnienie kilkudziesięciu pracowników i podpisanie ugody z ZUS), ale głównie… zastrzykom od fiskusa. Z tytułu ulgi za złe długi w styczniu i lutym 2013 r. skarbówka zwróciła DSS 5,4 mln zł VAT, a w kwietniu 720 tys. zł. Mimo to na koniec kwietnia 2013 r. w kasie spółki było jedynie 930 tys. zł, i to głównie dlatego, że 800 tys. zł pożyczył jej DM IDMSA. A przecież jeszcze przy zmianie opcji upadłości z likwidacyjnej na układową, na początku wakacji 2012 r., DSS miały 12,4 mln zł gotówki. Mariusz Roman, prezes DSS, zapewnia, że stan rachunku z końca kwietnia nie oddaje w pełni sytuacji w spółce.

— Mimo trudnej sytuacji na rynku szybko przybywa zamówień na nasze kruszywo — w maju sprzedaż była blisko dwa razy wyższa niż w kwietniu. To nie ma jeszcze bezpośredniego przełożenia na wyższą płynność, jednak poprawę widać po dynamicznie rosnących należnościach. Na koniec maja wyniosły ponad 7 mln zł, co pokazuje rzeczywistą zdolność generowania gotówki przez spółkę — twierdzi Mariusz Roman.

Autostradą ku upadłości

Dzisiejsze kłopoty DSS to pokłosie zaangażowania spółki w budowę odcinka autostrady A2 Stryków — Konotopa. W pierwszym półroczu 2011 r. DSS dostarczały kruszywo i beton pierwotnemu wykonawcy: konsorcjum COVEC. Kiedy Chińczycy w czerwcu 2011 r. w niesławie zeszli z budowy, byli winni DSS 30 mln zł. Jeszcze większe kłopoty giełdowa spółka ściągnęła na siebie w sierpniu 2011 r., kiedy wraz z Bogl a Krysl przejęła kontrakt po Chińczykach. Przyniósł on DSS około 50 mln zł strat, a firma w marcu 2012 r. musiała przekazać prace Bogl a Krysl. Miesiąc później sąd ogłosił upadłość likwidacyjną DSS, co sprawiło, że coraz głośniej zaczęli protestować podwykonawcy A2, którzy nie mogli doczekać się zapłaty za prace wykonane dla COVEC i konsorcjum DSS i Bogl a Krysl. W rezultacie resort transportu przygotował specustawę, zgodnie z którą podwykonawcy autostrad mogą uzyskać zaległe wynagrodzenia bezpośrednio od GDDKiA, z zasobów Krajowego Funduszu Drogowego, a ona ma później próbować wyegzekwować je od wykonawców.

700 Tylu wierzycieli DSS zgłosiło roszczenia wartości 1,3 mld zł. Na liście przygotowanej przez nadzorcę znalazło się tylko 650 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / DSS walczą z GDDKiA o 200 mln zł