Dwaj panowie z Chin

Kazimierz Krupa
18-05-2005, 00:00

Kłopot ma postać kulturalnego, dobrze wykształconego Chińczyka w nienagannie skrojonym garniturze. Mimo nienagannych manier, charakterystycznej dla tego narodu grzeczności i uprzejmego uśmiechu, gdzie się pojawi, budzi grozę. U konkurentów.

Teraz dwaj Chińczycy, reprezentujący największych chińskich dostawców rozwiązań telekomunikacyjnych, spędzili sen z powiek konkurentom z branży. Ich rozwiązania, propozycje, generalnie nie odbiegają od propozycji „starszych”, dominujących na tym rynku firm, poza jedną różnicą: są o kilkadziesiąt procent tańsze. Dwaj panowie z Chin uznali, że rynek polski jest dla nich ze wszech miar interesujący, więcej, że nasz kraj może stać się przyczółkiem do ekspansji na całą Europę. W związku z tym otwierają biura, werbują wykwalifikowanych pracowników, poszukują kontaktów.

Chiny do niedawna kojarzyły nam się z koszulkami bawełnianymi, które po pierwszym praniu mogły służyć już tylko za ściereczkę, i innymi niezwykle tanimi produktami jednorazowego użytku. Ale to już historia. Chiny dokonują skoku. W każdej dziedzinie. A zadanie mają ułatwione z prostego powodu. Udało im się wreszcie wcielić w życie teorię, że ilość przechodzi w jakość. Tam się udało.

Liczby nie kłamią. Gdyby społeczeństwo chińskie miało przekrój zbliżony do przeciętnego, europejskiego, mielibyśmy w nim około 3 proc. ludzi bardzo, bardzo bogatych. 3 proc., czyli... 39 milionów. Ot, tyle co cała Polska. 20 proc. to tzw. różnie definiowana klasa średnia. 20 proc., czyli... 260 milionów ludzi (tak mniej więcej dwie trzecie Unii Europejskiej), których stać na wiele. Równie interesujący jest pozostały z obliczeń miliard ludzi (chociaż tu zmienność jest duża i dane z każdą minutą mogą być bardziej zdezaktualizowane), stanowiących armię niezwykle tanich, sumiennych pracowników. Demografia to oczywiście nie cały sukces, ale z pewnością solidne jego fundamenty.

O nasze interesy z zachodnią Europą nie ma się co martwić. O ile fiskus i eurobiurokraci z Brukseli nie będą zbytnio utrudniać, nasi przedsiębiorcy doskonale sobie poradzą. Więcej problemów przysparza nam wschód, na który — choćby z racji surowców — jesteśmy skazani. Może więc warto uważniej spojrzeć na wschód, Daleki Wschód.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Dwaj panowie z Chin