Dzielenie się ważne w budowaniu lokalnych społeczności

PAP
29-07-2018, 08:30

Od wymiany toreb na zakupy, przez minibiblioteki po organizacje społeczne bazujące na wolontariacie. Kanadyjczycy dzielą się tak rzeczami, jak czasem.

Kanadyjskie media zauważyły w ostatnich dniach inicjatywę stowarzyszenia właścicieli sklepów przy handlowej ulicy Masson w Montrealu: stworzenia miejsca wypożyczania toreb na zakupy. To zwykła skrzynka z przegródkami, wielkości budki telefonicznej, w której można pozostawić niepotrzebną torbę na zakupy lub pożyczyć w razie potrzeby.

Z początkiem stycznia w Montrealu wszedł w życie zakaz używania jednorazowych toreb plastikowych, okres przejściowy skończył się na początku czerwca. Montrealczycy muszą więc pamiętać o własnych torbach, a o tym – jak tłumaczyli w mediach przedstawiciele montrealskiego stowarzyszenia – z reguły się zapomina. Niektóre ze sklepów przy ulicy Masson stawiają już własne skrzynki z torbami dla zapominalskich.

"Wypożyczalnie” toreb to tylko jeden z przejawów kanadyjskiego organizowania przedsięwzięć, w których dzieli się przedmioty, czas czy pieniądze. W Toronto i w innych miastach można zobaczyć „minibiblioteki” na trawnikach przed domami, czyli zabezpieczone przed złą pogodą skrzynki z daszkiem i przeszklonymi drzwiczkami, w których z reguły znajduje się kilkanaście książek. Każdy zainteresowany może książkę wziąć, przeczytać i odnieść, kiedy mu to pasuje, albo zatrzymać książkę. Idea Little Free Library przywędrowała do Kanady z USA.

Zdarza się, że minibiblioteki nie podobają się sąsiadom, którzy widzą w nich zagrożenie dla prywatności. W ubiegłym roku torontońskie media opisywały przypadek mieszkańca miasta, który ustawił przed domem skrzynkę na książki otrzymaną w prezencie od dzieci, ale jeden z sąsiadów poinformował o tym miasto i miejski urzędnik wystawił mandat oraz nakazał usunięcie biblioteczki. Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych i interwencji lokalnej radnej, miasto anulowało mandat, a burmistrz John Tory wyraził na Twitterze swoje poparcie dla minibibliotek.

Tego typu przedsięwzięcia uważa się bowiem w Kanadzie za przejaw aktywności w lokalnych społecznościach. Te chętnie się organizują, stając się partnerami w rozmowach z miastem, dotyczących zarówno lokalnych problemów, jak i inwestycji, czy organizacji transportu publicznego. Jak mówili PAP członkowie organizującego się właśnie stowarzyszenia mieszkańców w zachodniej części Toronto - „miasto może zignorować petycje pojedynczych mieszkańców, ale trudno jest ignorować stowarzyszenia liczące kilkaset osób”.

Tego typu organizacje bazują na wolontariacie, ich zarządy nie otrzymują żadnych pieniędzy za swoją pracę. Miasta wspierają organizacje mieszkańców.

Nie zawsze chodzi o zarejestrowane organizacje. Jak mówiła PAP Brenda mieszkająca na tzw. Baby Point, w zachodniej części Toronto, „zbieramy po 20 dolarów od domu, są to pieniądze na opłacenie ochrony, występujemy do miasta o zgodę na zamknięcie ulicy na kilka godzin, każdy dom przygotowuje jakieś jedzenie i mamy zabawę dla dzieci i mieszkańców, którzy dzięki temu znają się i rozmawiają”.

Niektórzy decydują się dzielić wiedzą i umiejętnościami. Działająca w całej Kanadzie Canadian Tai Chi Academy zbiera składki członkowskie tylko na opłacenie sal, gdzie odbywają się zajęcia i ubezpieczenie. Instruktorzy są wyłącznie wolontariuszami.

Dzielenie się przyjmuje też inne formy. Na torontońskim Junction – to jedna z modnych części miasta przy Dundas Street West – powstał pierwszy na świecie, jak twierdzą torontońskie media, sklep z żywnością, w którym można zrobić zakupy, płacąc tylko tyle, na ile kogoś stać. Można też zapłacić więcej, finansując czyjeś zakupy. Warzywa i owoce w sklepie pochodzą z ekologicznego gospodarstwa, które dzięki pracy wolontariuszy ratuje wiele żywności przed zmarnowaniem. Kilkaset metrów dalej, również na Junction, znajduje się restauracja, w której za kilka dolarów można wykupić kupon na posiłek dla kogoś, kogo akurat nie będzie stać na lunch.

Według badań z 2013 r. przeprowadzonych przez Statistics Canada (kanadyjski urząd statystyczny) 59 proc. Kanadyjczyków w wieku powyżej 15 lat dzieliło się swoim czasem i umiejętnościami, biorąc udział w rozmaitych formach działalności społecznej. Średnio każdy wolontariusz przeznaczał w ciągu roku 154 godziny na takie działania. Statistics Canada podliczył, że rocznie działalność społeczna Kanadyjczyków odpowiada milionowi pełnych etatów.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Dzielenie się ważne w budowaniu lokalnych społeczności