EBC wraca do gry

  • Michał Żuławiński
opublikowano: 06-09-2017, 22:00

Dziś po południu inwestorzy ponownie będą mogli przekonać się, że na rynkach niewiele jest sygnałów istotniejszych od mowy (lub milczenia) bankierów centralnych. Wszystkie oczy zwrócone będą na prezesa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Mario Draghiego, który w ostatnich miesiącach zaliczał wpadki w komunikacji z rynkiem.

Mario Draghi musiał czuć się nieco dziwnie, gdy w miniony weekend i jednocześnie w jego 70. urodziny we Frankfurcie — mieście, w którym Europejski Bank Centralny ma siedzibę — doszło do największej po II wojnie światowej ewakuacji związanej z koniecznością rozbrojenia lotniczego niewybuchu. Już niebawem bowiem Włoch, wraz z kolegami z Rady Prezesów, będzie musiał rozbroić bombę, którą pod rynkami finansowymi podłożył sam EBC.

Mario Draghi
Wyświetl galerię [1/2]

Mario Draghi Fot. Bloomerg

Chodzi o przyszłość programu luzowania ilościowego, który zgodnie z obowiązującymi regulacjami zamyka się wraz z końcem tego roku. Od marca 2015 r. bank centralny strefy euro co miesiąc przeznacza 60 mld EUR na zakup obligacji państw członkowskich. W nagłe zakończenie tej inicjatywy na rynkach nie wierzy niemal nikt (Amerykanie swoją wersję QE wygaszali stopniowo), dlatego też wszystkie oczy zwrócone są teraz na EBC. Po miesiącach dywagacji, w trakcie których bank milczał jak zaklęty, inwestorzy jak kania dżdżu łakną konkretów — jeżeli również dziś nie padną one z ust Włocha, na rynkach ponownie wzrośnie niepokój.

Za nakreśleniem perspektywy zakończenia programu luzowania ilościowego przemawiają przynajmniejdwa powody. Po pierwsze, wszelkie dane świadczą o tym, że w europejskiej gospodarce mamy do czynienia z ożywieniem. Drugi powód ograniczania QE jest nieco mniej oczywisty, lecz nie mniej ważny. W ramach programu skupu aktywów EBC nabywa obligacje państw strefy euro zgodnie z tzw. kluczem kapitałowym, który uzależniony jest od wielkości gospodarki oraz poziomu udziałów w samym EBC. Co za tym idzie, najwięcej pieniędzy przeznaczanych jest na zakup obligacji rządu Niemiec, który w ostatnich latach prowadzi zbilansowaną politykę budżetową i nie potrzebuje dodatkowego wsparcia tak mocno, jak rządy Francji czy Włoch.

Dodatkowe limity przyjęte przez Radę Prezesów (głównie 33-procentowy limit udziału w długu pojedynczego emitenta) sprawiają, że EBC… zaczyna brakować obligacji, które może skupić z rynku za nowo wykreowane pieniądze.

Ostatnim bastionem obrony monetarnych gołębi w Radzie Prezesów jest inflacja (1,5 proc. w sierpniu), która ich zdaniem wciąż zbytnio odbiega od celu EBC (poniżej, ale blisko 2 proc.). Zwolennicy łagodnej polityki monetarnej, do których przez analityków zaliczany jest także Mario Draghi, radzą zaczekać na osiągnięcie stabilnego wzrostu cen.

Wyzwanie to w ostatnim czasie wydaje się coraz trudniejsze ze względu na siłę euro, ponieważ im mocniejsza lokalna waluta, tym tańsze są dobra importowane. Euro konsekwentnie umacnia się do dolara i o kreślonych jeszcze na początku tego scenariuszach przewidujących parytet 1:1 nikt już poważnie nie myśli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Żuławiński Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / EBC wraca do gry