Efekt Diderota, czyli jak uciec z pułapki kupowania

opublikowano: 01-10-2021, 15:59

Kiedy już masz mniej, możesz zrobić więcej miejsca na to, co się liczy najbardziej — na czas wolny, kreatywność, a przede wszystkim na innych ludzi.

Większość życia spędził w biedzie. W wieku 52 lat dostał jednak od carycy Katarzyny II ogromną sumę pieniędzy w zamian za swoją bibliotekę. Nagle w życiu filozofa pojawiło się bogactwo. Tyle że pociągnęło to za sobą pewne konsekwencje. Nie namyślając się długo, Denis Diderot kupił piękny, szkarłatny szlafrok. Krótko potem stwierdził, że ów luksusowy element garderoby nie pasuje do starego obskurnego otoczenia. Myśliciela męczył ten brak spójności, więc zaczął wymieniać kolejne sprzęty w swojej izbie: stół z nieheblowanych desek zastąpił solidnym dębowym, wysłużone krzesło — wytwornym fotelem z marokańskiej skóry, a książki z regału trafiły do inkrustowanej szafy. Przez impulsywne, niekontrolowane wydatki Francuz szybko roztrwonił otrzymane od rosyjskiej władczyni pieniądze i ponownie wpadł w kłopoty finansowe.

Jeśli czasami masz poczucie, że treścią twojego życia jest zarabianie na rzeczy, które za chwilę wyrzucisz, by kupić następne, lepsze, już wiesz, jaki mechanizm psychologiczny może za to odpowiadać. Niewykluczone, że uległeś efektowi Diderota, który polega na tym, że dążenie do estetycznej harmonii bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, co już nawet niejednego dusigrosza doprowadziło do rozrzutności i bankructwa.

Efekt Diderota:
Efekt Diderota:
Wyszedłeś po nowy garnitur, a kupiłeś jeszcze krawat, koszulę i buty? Cóż, chciałeś, by wszystkie twoje rzeczy do siebie pasowały. Na pocieszenie powiemy ci, że w swym dążeniu do estetycznej spójności nie jesteś odosobniony — z jego powodu w pułapkę niepotrzebnych wydatków wpadł nawet wielki filozof francuski.
Tallandier / Rue des Archives / Forum

Spirala konsumpcji

Skoro zainwestowałeś w markowy garnitur, również koszula i krawat muszą pochodzić z renomowanego salonu, prawda? Jeżeli wziąłeś na raty telewizor OLED, jak się nie zdecydować na zmianę mebli, a nawet remont salonu? Spirala wydatków się nakręca. Co możesz z tym zrobić?

W przeciętnym amerykańskim gospodarstwie domowym znajduje się ponad 300 tys. przedmiotów, jednocześnie połowa rodzin nie wyskrobałaby w nagłej potrzebie nawet 400 dolarów. W Polsce podobnych badań się nie robi, ale my także obrastamy w rzeczy i coraz więcej ludzi dochodzi do wniosku, że rozbuchany konsumpcjonizm wcale nie jest tak fajny, jak go reklamy malują. Świadczy o tym m.in. moda na poradniki promujące minimalizm, czyli ograniczenie do minimum wymagań, potrzeb i produktów codziennego użytku. Ekstremalni zwolennicy tej filozofii życia przypominają średniowiecznych ascetów — ogołacają się ze wszystkiego, nawet z rzeczy, które sprawiały przyjemność im i innym oraz pomagały w rozwoju.

Ubóstwo? Granicząca z masochizmem asceza? A może jeszcze sknerstwo na dodatek? Nie tędy droga, kochani — zdają się mówić Joshua Fields Millburn i Ryan Nicodemus, autorzy książki „Kochaj ludzi, używaj rzeczy”, którzy zalecają czytelnikom podejście wybiórcze. Powinniśmy porzucić dobra, których już nie potrzebujemy, a także to wszystko, co wnosi do naszego życia chaos, stres, niezadowolenie (by o długach nie wspomnieć). Jeżeli są natomiast rzeczy sprawiające nam radość lub bez których nie sposób się obyć, rzecz jasna, zostawiamy je.

Obsesja posiadania:
Obsesja posiadania:
Zakupy to nie tylko polski sport narodowy. W przeciętnym gospodarstwie domowym w USA, często zresztą zadłużonym, znajduje się aż 300 tys. przedmiotów.
Jack Kurtz / Zuma Press / Forum

W „Gorączce” Neil McCauley (w tej roli Robert De Niro) radzi: „Nie przywiązuj się do niczego, czego nie będziesz mógł w ciągu 30 sekund na zawsze zostawić”. Mimo że w filmie McCauley jest negatywnym bohaterem, jego zasada może ci pomóc w twej minimalistycznej rewolucji. Kolejna ważna wskazówka: selekcja powinna dotyczyć także ludzi. Z niektórymi utrzymujesz kontakt tylko z przyzwyczajenia lub grzeczności, ale podskórnie czujesz, że te relacje osłabiają cię, zamiast wzmacniać.

Jedni kierują się interesownością, inni wykorzystują cię tylko jako punkt odniesienia — zazdroszczą ci sukcesów albo dowartościowują się przy tobie, podkreślając, że zarabiają więcej, jeżdżą lepszymi samochodami i mieszkając na bardziej prestiżowych osiedlach. Takie jednostki sprawiają, że stajesz się gorszy.

Gdyby w ogniu stanął twój dom

Znasz tę starą jak świat łamigłówkę, że twój dom płonie, a ty musisz wynieść z niego tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Z pewnością nie rzuciłbyś się w płomienie, żeby w pierwszej kolejności ratować rzeczy materialne — zapewniłbyś bezpieczeństwo bliskim i zwierzętom. Kiedy byliby już bezpieczni, złapałbyś rzeczy, których nie możesz niczym zastąpić: zdjęcia, dyski twarde, pamiątki. Cała reszta by spłonęła.

Joshua Fields Millburn i Ryan Nicodemus
minimaliści, autorzy książki „Kochaj ludzi, używaj rzeczy. Odwrotnie to nie działa”

Przyznaj się bez bicia, że czasem żyjesz ponad stan nie tylko z powodu efektu Diderota — gdy ktoś z twojego środowiska przechwala się bogactwem, trudniej ci się powstrzymać od konsumpcji na pokaz, choćby za pożyczone. Rada: utnij toksyczne relacje, nie tylko z przedmiotami, ale też z ludźmi.

Oddziel ziarno od plew

Przesłanie książki Joshuy Fieldsa Millburna i Ryana Nicodemusa jest jednak głębsze: kiedy już masz mniej, możesz zrobić miejsce na więcej — więcej pasji, więcej kreatywności i więcej przyjaciół, ale tych prawdziwych, przy których nie musisz się wstydzić, że ostatnio w biznesie nie idzie ci najlepiej. Co, zrezygnować ze znajomych, wyrzucić większość kontaktów na Facebooku i zostać sam jak palec? „Brzmi to paradoksalnie, ale twoja gotowość do odejścia od ludzi, w rzeczywistości wzmacnia twoją więź z nimi” — przekonują Amerykanie.

Teraz najważniejsze: jeśli efekt Diderota odpowiednio zastosujesz do związków międzyludzkich, zadziała na twoją korzyść. Dążenie do spójności, będące istotą tego mechanizmu psychologicznego, sprawi, że w krótkim czasie otoczysz się dobrymi ludźmi. Powód jest oczywisty: gdy znajdziesz jedną wartościową osobę, będziesz musiał szybko poszukać drugiej, która dorówna jej intelektem i cechami charakteru. Potem pojawi się kolejna jednostka tak samo wybitna. I następna, a później cała grupa. Nawet się nie spostrzeżesz, kiedy towarzystwo ponadprzeciętnych ludzi odwróci twoją uwagę od niby niezwykłych rzeczy, które już po chwili używania stają się takie zwyczajne.

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane