Ekonomiczne wymiary statystycznej Polki

Wykształcona lepiej niż mężczyzna, pracowita i rodzinna — taki obraz polskiej kobiety wyłania się z danych

Kobiety stanowią wielką siłę w gospodarce. Choćby dlatego, że podejmują większość według niektórych badań — nawet 80 proc. decyzji zakupowych w gospodarstwach domowych. Aby przybliżyć wizerunek polskich kobiet, warto sięgnąć do danych ekonomicznych.

Liczebna przewaga

Kobiety mają nad mężczyznami przewagę, która nie podlega żadnej dyskusji — liczebną. Z danych GUS wynika, że od 1985 r. różnica w liczebności kobiet nad mężczyznami w Polsce wynosiła około miliona (na koniec 2016 r. było to 1,2 mln). Współczynnik feminizacji, który opisuje liczbę kobiet przypadającą na stu mężczyzn, od początku tego tysiąclecia oscyluje wokół wartości 106-107. Ponadto kobiety żyją dłużej od mężczyzn. W 2016 r. przeciętne trwanie życia dla kobiet wyniosło 81,9 lat, dla mężczyzn 73,9.

Żądza wiedzy

Kobiety dominują także w społeczności akademickiej, szczególnie w grupie absolwentów szkół wyższych. Ze wstępnych szacunków GUS wynika, że w roku akademickim 2015/2016 było ich prawie 230 tys., co stanowiło 64 proc. ogółu absolwentów (bez uwzględniania cudzoziemców). Najwięcej absolwentek tego rocznika (ponad 7,5 tys.) legitymuje się dyplomem Uniwersytetu Warszawskiego, z czego większość (ponad 2,2 tys.) ukończyło kierunek związany z biznesem bądź administracją i prawem.

Na koniec 2015 r. 28,3 proc. kobiet w Polsce miało wykształcenie wyższe. W przypadku mężczyzn było to 20 proc. O nieco większej gorliwości w zdobywaniu wiedzy przez kobiety świadczy także odsetek młodych osób, którzy relatywnie wcześnie kończą edukację. Na koniec ubiegłego roku 3,9 proc. kobiet w wieku 18-24 lata, z wykształceniem co najmniej gimnazjalnym, nie kontynuowało nauki. Odsetek młodych mężczyzn wyniósł 6,4 proc.

Chęć do pracy

Obszarem gospodarki, w którym pierwsze skrzypce grają mężczyźni, jest rynek pracy. Widać to najlepiej po wartości współczynnika zatrudnienia (udział pracujących w liczbie ludności danej grupy). W pierwszym kwartale tego roku dla mężczyzn wyniósł 65,2 proc., dla kobiet 51,2 proc. (odniesienie do grupy wiekowej 15-74 lata i w podziale na płeć). W poprzednich latach różnice były podobne (patrz wykres). Powodów utrzymującej się od lat wyraźnej dysproporcji w stopie zatrudnienia jest wiele.

Można powoływać się na kwestie z kategorii kontrowersyjnych, a więc np. preferowanie zatrudniania mężczyzn z uwagi na ich większą dyspozycyjność, ale można też wskazać przykłady kobiet, które po prostu chcą zajmować się domem i świadomie rezygnują z pracy zawodowej. Dokładna analiza tego problemu to jednak temat na oddzielny artykuł. W tym warto zwrócić uwagę na istotne zmiany w kwestii bezrobocia. W pierwszym kwartale tego roku stopa bezrobocia według BAEL była taka sama dla kobiet i mężczyzn (5,4 proc.).

Ze wstępnych danych GUS wynika, że w drugim kwartale niższym wskaźnikiem wyróżniła się grupa kobiet (4,7 proc. vs 5,2 proc. dla mężczyzn). Od 2000 r. z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia tylko raz, w ubiegłym roku. W pozostałych przypadkach dane kwartalne zawsze wskazywały na większą stopę bezrobocia wśród kobiet (patrz wykres). W drugim kwartale 2017 r. liczba bezrobotnych kobiet wyniosła 370 tys. To o ponad 20 proc. mniej niż rok temu.

Instynkt macierzyński

Warte uwagi jest to, że wzrost aktywności zawodowej kobiet nie położył się cieniem na statystykach dotyczących liczby urodzeń. W pierwszej połowie tego roku w Polsce urodziło się ponad 200 tys. dzieci, a więc 14,6 tys. więcej niż w analogicznym okresie 2016 r. Dla porównania: w 2016 r. zarejestrowano ponad 382 tys. żywych urodzeń. Kierunek jest dobry. Jednak stwierdzenie, że mamy do czynienia z zalążkiem trendu, który odmłodzi starzejące się społeczeństwo, jest obarczone sporym ryzykiem.

Nie chodzi przy tym jedynie o długość okresu, przynajmniej bezpośrednio (pół roku w demografii to wyjątkowo mało). Problemów nastręcza także określenie, czy i ewentualnie w jakim stopniu — większa liczba urodzeń wynika z kumulacji odkładanych w czasie. Jeżeli trop jest słuszny, może okazać się, że w ciągu lat nie urodzi się więcej dzieci, lecz jedynie szybciej. Aby się o tym przekonać, trzeba jednak poczekać na dane za dłuższy okres. Trudno natomiast polemizować z faktem, że każde polskie dziecko w dalszym ciągu jest na wagę złota. Świadczy o tym chociażby statystyka opisująca przyrost naturalny. Różnica między liczbą urodzeń i zgonów w pierwszym półroczu 2017 r. wyniosła minus 10,9.

Dobre geny

W ciągu ostatnich 25 lat istotnie zmieniła się struktura poziomu wykształcenia matek. W 2016 r. w porównaniu z początkiem lat 90. odsetek matek z wykształceniem wyższym wzrósł prawie 9-krotnie (z 6 do 52 proc.). Ponadto w tym samym czasie ponad 5-krotnie zmniejszył się odsetek kobiet z wykształceniem podstawowym i bez wykształcenia (z 18 do 3 proc.).

Dzietność kobiet w dużym stopniu zależy od liczby zawieranych związków małżeńskich. Jak podkreśla GUS, ponad połowa spośród urodzonych w każdym roku dzieci rodzi się w okresie pierwszych trzech lat trwania małżeństwa rodziców. W 2016 r. zawarto ponad 193 tys. nowych związków małżeńskich i był to trzeci rok z rzędu, w którym nastąpił wzrost.

14 lat minęło...

Nie jest to jednak tożsame ze zmianami liczby związków małżeńskich ogółem. Od 2011 r. trend jest spadkowy, bo każdego roku liczba nowo zawartych małżeństw jest niższa od liczby małżeństw rozwiązanych przez śmierć i rozwód. Rozwiedzeni małżonkowie przeżywają ze sobą średnio około 14 lat. „Niezmiennie w ponad 2/3 przypadków powództwo o rozwód wnosi kobieta. Natomiast orzeczenie rozwodu z winy żony następuje w niespełna 4 proc. przypadków, wina męża orzekana jest w 16 proc. rozwodów (...)”, czytamy w jednej z publikacji GUS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Ekonomiczne wymiary statystycznej Polki