Energetyka jądrowa znowu staje się modna

Alina Treptow
10-02-2010, 00:00

Wzrost zapotrzebowania na energię i zobowiązania związane z emisją CO2 uruchomiły kolejny światowy cykl rozwoju energetyki atomowej.

Polacy potrzebują coraz więcej energii, ale boją się powtórki z Czarnobyla

Wzrost zapotrzebowania na energię i zobowiązania związane z emisją CO2 uruchomiły kolejny światowy cykl rozwoju energetyki atomowej.

— Świat przeżywa renesans energetyki jądrowej. Do pracujących 436 reaktorów wkrótce dołączą 44 nowe jednostki — ogłosiła niedawno wiceminister gospodarki Hanna Trojanowska podczas konferencji w Katowicach.

Do 2024 r. ma zostać oddanych do użytku od 190 do 370 bloków. W Europie 13 projektów jest już w fazie konstrukcji, m.in. we Francji, Finlandii, Rosji i Rumunii.

Rząd planuje

W 2030 r. źródłem 57 proc. energii elektrycznej będzie węgiel (obecnie 90 proc.), gaz — 6,6 proc., energia z atomu — 15,7 proc., źródła odnawialne — 18,8 proc., a 1,9 proc. mają stanowić pozostałe paliwa. Taki bilans energetyczny zakłada rządowa "Polityka energetyczna w Polsce do 2030 roku". Założenie ambitne, bo energia z atomu i źródeł niekonwencjonalnych ma stanowić łącznie 34,5 proc. całej produkcji. O ile jednak elektrownie wiatrowe i wodne nie wywołują większego sprzeciwu, o tyle energetyka atomowa budzi kontrowersje i sprzeciw sporej części społeczeństwa. Czy te obawy są uzasadnione i czy Polska może sprostać wyzwaniom energetycznym bez inwestycji w elektrownie atomowe?

— Elektrownie jądrowe wykorzystują tanie, zapewniające konkurencyjność ekonomiczną paliwo, a produkcja przez nie energii umożliwia zachowanie czystego powietrza, wody i gleby. Zróżnicowanie źródeł zapewni bezpieczeństwo energetyczne, a zaoszczędzony węgiel będzie mógł być lepiej i efektywniej wykorzystany przez przyszłe pokolenia. Jednak największa zaletą energii atomowej jest zerowa emisja CO2 — wylicza dr Andrzej Strupczewski z Instytutu Energii Atomowej.

Ludzie się boją

Problemem dla rządzących może się okazać brak społecznej akceptacji dla rozwoju energetyki jądrowej w Polsce. Chociaż poparcie dla takich elektrowni powoli rośnie. 36 proc. ankietowanych przez CBOS (badanie z września 2009) zgodziłoby się na budowę elektrowni jądrowej w swoim sąsiedztwie, gdy w lipcu 2008 r. było to 25 proc.

Eksperci tłumaczą, że obawy są nieuzasadnione, bo poziom bezpieczeństwa jest wysoki i o drugim Czarnobylu nie może być mowy. Podkreślają, że elektrownie jądrowe to rozwiązanie nie tylko bezpieczne, ale i mniej szkodliwe dla naszego zdrowia.

— Elektrownie węglowe emitują w spalinach więcej substancji promieniotwórczych niż elektrownie jądrowe, ale w obu przypadkach są to ilości znikome, bez znaczenia dla zdrowia ludzi. Ale elektrownie oparte na węglu powodują znaczne emisje dwutlenku siarki, tlenków azotu, pyłów i innych substancji toksycznych. Ich ilość oceniano w europejskim programie ExternE i stwierdzono, że skutki zdrowotne są duże. W 2008 roku całkowita emisja z elektrowni w Polsce wyniosła 22 tys. ton pyłów PM10, 420 tys. ton SO2, 213 tys. ton NOx i 136 mln ton CO2. Spowodowało to stratę zdrowia ludzi i uszkodzenia środowiska, których koszty oceniono na 7,5 mld euro — wskazuje Andrzej Strupczewski.

Budowa elektrowni jądrowej jest jednak o około 50 proc. droższa niż elektrowni węglowej, ale koszty rozkładają się na dwukrotnie dłuższy okres (eksploatacja trwa 60 lat). Jak szacuje grupa PGE, odpowiedzialna za budowę pierwszej polskiej elektrowni, koszt wytworzenia 1MW mocy w technologii jądrowej to 2,5-3 mln euro. Spółka planuje budowę dwóch obiektów o mocy około 3 tys. MW każda. Łącznie, jeżeli wszystko będzie przebiegać zgodnie z planem, będą kosztowały 15-18 mld EUR.

— Jednak o przewadze atomu decydują niskie ceny paliwa. Różnica między kosztem węgla i paliwa jądrowego wynosi rocznie dla jednej elektrowni nawet 100 mln EUR. Jeżeli wliczymy w to opłaty za emisję CO2, korzyści, jakie daje tanie paliwo jądrowe, wynoszą dla bloku 1000 MW około 350 mln EUR rocznie — podkreśla Andrzej Strupczewski.

Ekolodzy protestują

Przeciwnikami budowy elektrowni jądrowej są ekolodzy. Według Greenpeace odciągnie to uwagę koncernów energetycznych i administracji państwowej od spraw, które są teraz najistotniejsze, np. od modernizacji instalacji w elektrowniach węglowych i wodnych oraz inwestycji w źródła odnawialne.

Organizacja twierdzi, że elektrownia jądrowa nie rozwiąże bieżących problemów, bo Polska do 2020 r. musi obniżyć emisję CO2 o 20 proc., a do tego czasu pierwsza elektrownia jeszcze nie powstanie.

— Potrzebujemy rozwiązań, które można zacząć wdrażać tu i teraz. Nie stać nas na jednoczesne budowanie elektrowni atomowej, rozwijanie odnawialnych źródeł energii i wspieranie efektywności energetycznej — uważa Katarzyna Guzek, rzeczniczka kampanii Greenpeace "Klimat i energia".

Rząd przewiduje uruchomienie pierwszego bloku elektrowni atomowej na rok 2020. To technicznie możliwe, ale biorąc pod uwagę brak doświadczenia, może się nie udać. Brak ram prawnych, obawy społeczeństwa, niewielu wykwalifikowanych inżynierów — to tylko niektóre sprawy, z którymi trzeba się zmierzyć. Tak naprawdę energia z atomu to w Polsce ciągle wielką niewiadomą.

Alina Treptow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Energetyka jądrowa znowu staje się modna