Czytasz dzięki

Ernst & Young: oszustwo w Wirecardzie „skomplikowane i wyrafinowane”

opublikowano: 26-06-2020, 08:16

Audytor Wirecardu twierdzi, że oszustwo, które doprowadziło do upadku spółki było „skomplikowane i wyrafinowane”.

Ernst & Young prowadził audyt Wirecardu przez dekadę. Odrzuca swoją odpowiedzialność za upadek niemieckiego operatora płatności. Nie brak takich, którzy się z tym nie zgadzają.

Zobacz więcej

Wirecard

Bloomberg

- Ernst & Young ponosi za to odpowiedzialność – powiedział Neil Campling, analityk Mirabaud, który od marca 2019 roku przekonywał inwestorów, że akcje Wirecard nie są nic warte. -  Zostali oszukani tak jak wszyscy inni, ale jako audytorzy powinni dawno to odkryć. Niesamowite, że podpisali się pod sprawozdaniem za 2018 rok – dodał.

W czwartek w ubiegłym tygodniu EY, jak oficjalnie nazywa się Ernst & Young, ogłosił, że nie podpisze sprawozdania Wirecardu, bo nie może doliczyć się 1,9 mld EUR. W następnych dniach okazało się, że taka jest skala oszustwa księgowego w spółce, która przez tydzień straciła niemal całą wartość rynkową i ostatecznie rozpoczęła postępowanie upadłościowe.

W wydanym oświadczeniu Ernst & Young poinformował, że Wirecard dostarczał mu „fałszywe potwierdzenia i wyciągi dotyczące rachunków powierniczych”.

- Istnieją wyraźne oznaki, że było to skomplikowane i wyrafinowane oszustwo, w które było zaangażowane wiele podmiotów na całym świecie w różnych instytucjach, którego celem było świadome nadużycie – poinformował EY Germany, dodając, że „nawet najbardziej solidne i rozszerzone procedury kontroli mogą nie odkryć zmowy oszustwa”.

EY zostało już pozwane w Niemczech w tym miesiącu zanim nieprawidłowości w Wirecardzie zostały ujawnione. Prawnik Wolfgang Schirp złożył pozew w imieniu inwestorów, w którym zarzucił audytorowi, że nie wskazał niewłaściwie zaksięgowanego w 2018 roku 1 mld EUR aktywów spółki.

- Przerażające jest to, jak długo Wirecard mógł działać bez sprzeciwu ze strony audytorów – powiedział.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Polecane