Ernst Jansen, członek zarządu Eureko, przyznaje, że mogą znaleźć się firmy, które zechcą kupić 20-proc. pakiet PZU od holdingu. Zapewnia jednak, że nie zamierza opuszczać akcjonariatu polskiej spółki.
„PB”: Czy trwają obecnie jakieś rozmowy między Eureko a MSP?
E.J.: Nie prowadzimy teraz żadnych rozmów, ale jestem pewien, że to kiedyś nastąpi.
- Jaka jest zatem strategia przełamywania przez Eureko oporu MSP?
— Naszą strategią jest dokładne realizowanie ustaleń zawartych z polskim rządem. Apelujemy do ministra o przeprowadzenie upublicznienia spółki IPO. Wierzymy, że pomogą nasze prośby do KE i rządu Holandii o naciski dyplomatyczne. Rozwiązanie musi się znaleźć, bo sytuacja prawna jest teraz całkowicie klarowna.
- Czy macie jednak jakieś propozycje dla MSP, które oczekuje, że Eureko zgodzi się na rezygnację przez 5 lat z kontroli nad PZU?
— Nie sądzę, abyśmy mogli zmienić zdanie, skoro podpisaliśmy już wiążące umowy z rządem i gdy główne założenia porozumienia, czyli prywatyzacja i IPO PZU nie są realizowane. Jesteśmy jednak gotowi rozmawiać o pewnych zmianach. Nie wtedy jednak, gdy mówi się nam: „nie zrealizujemy podpisanych umów, macie przyjąć nowe warunki”.
- Czy w takiej sytuacji zastanawialiście się nad wycofaniem z PZU i odsprzedażą akcji?
— Nie. Zawsze twierdziliśmy i twierdzimy, że jesteśmy inwestorem długoterminowym.
- Czy ktoś składał wam propozycje odkupienia akcji PZU?
— Jestem pewien, że są firmy zainteresowane tymi udziałami, ale nie chcemy ich sprzedawać.
- Czy po zmianie zarządów PZU i PZU Życie oraz po odmowie oddania kontroli nad towarzystwem mają jeszcze Państwo wpływ na spółkę?
— Mamy, bo kwestiami finansowymi i ubezpieczeniowymi zajmują się w zarządzie PZU dwie osoby mianowane przez inwestorów. Są one tam już od trzech lat i są najtrwalszym elementem władz spółki. Do czasu upublicznienia PZU to minister ma prawo mianowania dwóch członków zarządu i prezesa i to on odpowiada za towarzystwo.
- Jak Państwu współpracuje się z mianowanymi z klucza politycznego nowymi menedżerami w PZU?
— Współpracujemy z trzema członkami zarządu mianowanymi przez ministra i wychodzi to całkiem dobrze.
- Kwestią sporną jest jednak reforma systemu zarządzania aktywami grupy. Oponenci Eureko zarzucają inwestorowi, że spółka PZU Asset Management powstała po to, by inwestować za granicą aktywa PZU.
— Nie. Żaden z akcjonariuszy nie ma prawa decydować o tym, gdzie będą lokowane aktywa PZU. To są środki osób ubezpieczonych i muszą być inwestowane dla dobra spółki i jej klientów. Zdecydowana większość aktywów PZU będzie zawsze lokowana w Polsce. Kwestią jest zatem nie inwestowanie za granicą, lecz inwestowanie w dobre projekty w Polsce. Nie rozumiemy jednak koncepcji ministra, by aktywa PZU wspierały dalekosiężne cele gospodarki. Pieniądze ubezpieczeniowe nie mogą służyć realizacji inwestycji politycznych.
- Czy nadal planowane jest wprowadzenie w 2002 r. Eureko na giełdę?
— Wciąż przygotowujemy IPO. Jest to ogłoszony oficjalnie strategiczny cel Eureko. Nigdy jednak nie zadeklarowano oficjalnie jego terminu.
- A czy problem z objęciem kontroli nad PZU nie wpływa również negatywnie na zaplanowane upublicznienie Eureko?
— Każdy, kto rozumie długoterminowy charakter prowadzonych przez nas interesów i zna umowy podpisane z polskim rządem, rozumie, że w długim okresie musimy w końcu objąć kontrolę nad PZU.




