Finansjera chce uszczęśliwić drobnych

Dotychczasowa interpretacja jednego z elementów MiFID II podważała biznesowe fundamenty wielu brokerów i TFI. Nowa załatwia ich problemy i nieoczekiwanie wspiera inwestorów indywidualnych

Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami oraz Izba Domów Maklerskich (IDM) namawiają Ministerstwo Finansów do nierozdzielania opłat za transakcje od płatności za materiały analityczne po wejściu w życie unijnej dyrektywy w sprawie rynków instrumentów finansowych (Markets in Financial Instruments Directive — MiFID II). Domy maklerskie i TFI twierdziły dotychczas, że tzw. unbundling to konieczność wynikająca z MiFID II. Czasu na przemyślenia miały niemało. Sama dyrektywa pochodzi z maja 2014 r., a polskie przepisy są z nią zgodne do 3 stycznia 2018 r. — Kwestia rozdzielenia opłat za transakcje i analizy jest jedną z wielu, jeśli chodzi o MiFID II. Zagadnień związanych z dyrektywą jest tak dużo, że gonimy czas. Usiedliśmy nad unbundlingiem, gdy stwierdziliśmy, że Ministerstwo Finansów zaczyna pisać rozporządzenie dotyczące tej kwestii i dłużej już nie możemy czekać — tłumaczy Piotr Sobków, członek zarządu IDM.

Wyświetl galerię [1/2]

TFI ŁATWO ODPUSZCZĄ: IZFiA, którą kieruje dr hab. Marcin Dyl, uważa, że unifikacja rozwiązań na poziomie TFI pozwoli na ograniczenie kosztów wdrożenia MiFID II. Dlatego jest gotowa przystać na odrębne płatności za analizy nie tylko w przypadku indywidualnych portfeli, ale również funduszy, które dyrektywa zwalnia z płatności. Fot. ARC

— Wbrew krążącym powszechnie opiniom, rozdzielenie opłat nie jest wymagane w każdym przypadku. Nie wiem, dlaczego takie informacje się pojawiały — mówi Artur Zapała, partner w kancelarii T. Studnicki, K. Płeszka, Z. Ćwiąkalski, J. Górski, pracującej dla TFI.

Zgoda i zysk

Jeśli Ministerstwo Finansów przychyli się do obecnego stanowiska domów maklerskich i TFI, skorzystają… inwestorzy indywidualni. Model biznesowy firm maklerskich opiera się na prowizjach od transakcji. Klienci mają jednak dostęp do opracowań dotyczących poszczególnych spółek. TFI dostają rekomendacje od razu, dystrybucja wśród drobnych inwestorów jest zróżnicowana. Niektórzy brokerzy przekazują im rekomendacje w tym samym dniu co instytucjom, inni z kilkudniowym opóźnieniem, jeszcze inni od razu informują o cenie i zaleceniu (np. kupuj), a po kilku dniach udostępniają skrócony raport. Nie ma wątpliwości, że rekomendacje tworzone są z myślą o inwestorach instytucjonalnych. Drobni inwestorzy dostają je „przy okazji”. Wystawianie odrębnych faktur za opłaty transakcyjne i analizy zastopowałoby ten mechanizm.

— Trudno się spodziewać, że tę samą usługę, którą będziemy za pieniądze oferować instytucjom, za darmo udostępnimy inwestoromindywidualnym. Zaproponowalibyśmy im raczej coś lepiej dostosowanego do potrzeb — usługi doradztwa inwestycyjnego czy portfele modelowe. To też byłyby wskazania spółek, które warto kupić, ale w prostszej formie. Abstrahując od dyrektywy MiFID II, trzeba postawić pytanie, czy 30-stronnicowa rekomendacja to właściwy produkt dla inwestora indywidualnego. Czy dysponuje on aparatem pojęciowym, pozwalającym na jej właściwe zrozumienie — mówi Filip Paszke, dyrektor domu maklerskiego PKO Banku Polskiego.

Z rozmów, jakie przeprowadziliśmy z prawnikami i przedstawicielami instytucji finansowych, wynika, że zamieszanie wokół unbundlingu to konsekwencja różnic definicyjnych w prawie polskim i zachodnioeuropejskim. MiFID II zakłada rozdzielenie opłat, ale z wyłączeniem funduszy emerytalnych oraz tych, które w anglojęzycznej nomenklaturze określane są jako AIFMD i UCITS. Pierwsze to private equity, drugie — fundusze otwarte. Rozdzielenia opłat nie unikną TFI świadczące usługi doradztwa inwestycyjnego lub zarządzające indywidualnymi portfelami. Te tworzy się dla bogatych osób fizycznych, a najczęściej dla instytucji, np. firm ubezpieczeniowych.

— Większość TFI ma jakieś formy portfeli indywidualnych, ale część z nich zapewne byłaby w stanie się ich pozbyć lub przekonwertować w fundusze. Można przedstawić takie warunki uczestnictwa w funduszu, by były atrakcyjne dla klienta korzystającego dotychczas z indywidualnego portfela — zaznacza Tymoteusz Paleczny, wiceprezes Aviva Investors Poland TFI. Dużą niejasnością pozostaje sytuacja funduszy zamkniętych, nawet tych mających wielu inwestorów. Wiele FIZ-ów to produkty autorskie, korzystające z licencji „zaprzyjaźnionych”, niedużych TFI.

— Niezależnie od tego, czy obejmie wszystkie fundusze czy tylko niektóre, unbundling uderzy albo w stopy zwrotu funduszy, albo w finanse TFI. Zwłaszcza w małych funduszach autorskich może być problem. Nie da się podejmować decyzji inwestycyjnych wyłącznie na podstawie przemyślenia jednego czy dwóch zarządzających. Siłą takich funduszy są relatywnie niewielkie aktywa i wynikająca z nich elastyczność. Większe koszty mogą z nawiązką skonsumować korzyści z elastyczności — mówi przedstawiciel TFI.

— Różnica między kieszenią dużego i małego TFI jest spora, a w całość wpisuje się klient detaliczny — zaznacza przedstawiciel jednego z bankowych domów maklerskich.

Każdemu nie w smak

Z sondażowych rozmów, jakie prowadziły niektóre domy maklerskie i TFI, wynika, że roczny abonament za usługi analityczne liczony byłby w małych setkach tysięcy zło

tych. Filip Paszke zaznacza, że rozdzielenie opłat za transakcje i analizy wprowadziłoby na rynek swoiste abonamenty.

— Analizy to nie tylko dostęp do plików z rekomendacjami, ale możliwość porozmawiania z analitykiem czy praca, jaką może on wykonać specjalnie dla klienta. Stąd inna cena byłaby za dostęp do samych plików z rekomendacjami, a inna za dostęp do rekomendacji i możliwość podyskutowania z analitykiem — wyjaśnia Filip Paszke.

Na to nakłada się kwestia VAT. W obecnym modelu nie ma tego podatku. Wydaje się, że po wyodrębnieniu usług analitycznych objęłaby je stawka podstawowa, czyli 23 proc. A i bez niej TFI są zszokowane propozycjami stawek za analizy.

— Jeżeli oczekiwania nie zostaną radykalnie obniżone, będziemy musieli zrezygnować ze współpracy z niektórymi domami maklerskimi. Wolę zatrudnić własnych analityków — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

— Gdybyśmy chcieli wydawać tyle, co dotychczas, to nie dostawalibyśmy nawet 25 proc. materiałów, które otrzymujemy obecnie. Domy maklerskie poczuły krew i przedstawiają zupełnie abstrakcyjne cenniki — wtóruje mu Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment TFI.

Dlaczego zatem również brokerom zależy na po wstrzymaniu unbundligu?

— Spowoduje on likwidację domów maklerskich jako sektora. TFI będą podpisywały nie 10 umów, ale 2-3. Transakcje trafią do tych samych brokerów, z którymi podpiszą umowy na dostęp do analiz. Pozostali nie zarobią nie tylko na opłatach za analizy, ale również prowizjach od transakcji. Skutkiem będzie dalsze zmniejszenie tzw. pokrycia analitycznego. Może się pojawić tendencja do rozbudowy własnych działów analiz przez TFI, ale z punktu widzenia fund managera lepiej jest przecież mieć dostęp do kilku analiz spółki niż tylko do własnej — mówi Waldemar Markiewicz, prezes IDM.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Finansjera chce uszczęśliwić drobnych