Frank najsilniejszy w 161-letniej historii

Jacek Kowalczyk
25-02-2011, 00:00

Inwestorzy uznali szwajcarską walutę za najbezpieczniejszą inwestycję świata. Dla polskich kredytobiorców — niestety.

Libijski kryzys dociera do portfela Kowalskiego. Drożeją raty i benzyna

Inwestorzy uznali szwajcarską walutę za najbezpieczniejszą inwestycję świata. Dla polskich kredytobiorców — niestety.

Zamieszki w Libii i upór libijskiego dyktatora Muammara Kadafiego zapisują się nie tylko w geopolitycznej, ale też monetarnej historii świata. Rewolucja sprawiła, że wczoraj frank szwajcarski był najdroższy w stosunku do dolara od swojego powstania 161 lat temu. Za szwajcarską walutę trzeba już płacić 1,08 USD. Niepokoje w Ameryce Północnej straszą inwestorów nawrotem światowej recesji.

Silny jak nigdy

Frank rośnie w siłę, bo uznawany jest przez inwestorów za najbardziej bezpieczną inwestycję w niepewnych czasach.

— Wystarczy trochę niepokoju, a inwestorzy uciekają z ryzykownych inwestycji i ładują pieniądze w te najbardziej tradycyjne, w tym we franka. To pompuje wycenę szwajcarskiej waluty do rekordowych poziomów — tłumaczy Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Zwykle to dolar wygrywał z frankiem w "konkursie" na najbardziej bezpieczną przystań na rynkach. Inwestorzy kochali amerykańską walutę, bo jest najważniejszym instrumentem rezerwowym świata i symbolem kapitalizmu. Od kilku miesięcy prym w tej cichej rywalizacji wiedzie frank. Jeszcze w czerwcu 2010 r. dolar był o 15 centów droższy od franka, dziś traci do niego już 8 centów.

— Frank przeciąga linę na swoją stronę głównie dlatego, że najprawdopodobniej to szwajcarski bank centralny będzie pierwszy podnosił stopy procentowe. Fed nadal drukuje pieniądze i o podnoszeniu stóp nawet nie myśli — wyjaśnia Marek Rogalski.

Siła franka na świecie od razu przekłada się na słabość złotego. Szwajcarska waluta kosztowała wczoraj w kulminacyjnym momencie 3,14 zł, czyli o 7 gr więcej niż dzień wcześniej i o 14 gr więcej niż przed tygodniem. Przez siedem dni rata przeciętnego kredytu we frankach (300 tys. zł na 30 lat) wzrosła z 1343 zł do 1406 zł.

Ropne zapalenie

Siła franka, wywołana kryzysem w Afryce Północnej, zagraża już szwajcarskiej gospodarce. Rekordowy kurs oznacza dla helweckich eksporterów rekordowo niską konkurencyjność na zagranicznych rynkach. Większość prognoz mówi, że Szwajcaria przeżyje ponowne spowolnienie — dynamika PKB spadnie poniżej 2 proc. z blisko 3 proc. w 2010 r. Libański kryzys może te prognozy jeszcze zrewidować w dół, bo najprawdopodobniej frank będzie dalej rósł w siłę.

— Niepokoje w Afryce Północnej szybko się nie skończą, a to będzie utrzymywać wysoko ceny surowców na światowych rynkach i wywierać na franku presję na dalsze umocnienie — twierdzi John McCarthy, szef dilerów walutowych ING Group w Nowym Jorku.

Surowce drożeją już od kilku tygodni, odkąd zaostrzyły się nastroje w Afryce Północnej. Ropa pierwszy raz od upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. (to symboliczny moment wybuchu światowego kryzysu) przekroczyła wczoraj na giełdzie w Nowym Jorku poziom 100 USD za baryłkę. Jeszcze tydzień temu kosztowała 84 USD.

Poza ropą na światowych rynkach surowcowych drożeje żywność. Cena kakao była wczoraj najwyższa od 30 lat. Tracą też indeksy giełdowe. Ostatnie pięć dni to okres mocnej korekty większości giełd świata.

Benzyna od dyktatora

Inwestorzy się boją, bo Libia ma największe rezerwy ropy w Afryce. Tymczasem konflikt narasta. Siły rządowe i bojówki rebeliantów walczą o kolejne miasta, agencje prasowe donoszą o kolejnych ofiarach zamieszek. Niemcy wysłały w stronę Libii trzy okręty wojenne. Nastroje studzą jedynie kraje eksportujące ropę zrzeszone w OPEC, które zapowiedziały, że zrekompensują ewentualną utratę podaży ropy.

— Jeśli cena baryłki ropy trwale przekroczy 120 USD, trzeba będzie znacznie obniżyć prognozy globalnego wzrostu gospodarczego — twierdzi Jonathan Garner, główny strateg rynków wschodzących Morgan Stanley.

— Prawdopodobieństwo powrotu recesji w USA oceniam obecnie na jeden do pięciu — mówi Cary Leahey, ekonomista Decision Economics Inc.

Niepokoje o libijskie ropociągi powoli przekładają się na ceny paliw na polskich stacjach benzynowych.

— Ceny ropy w hurcie już poszły w górę. W ciągu kilku dni podwyżki zaobserwujemy też na stacjach. Średnio wzrosną o 10-12 gr na litrze — uważa Ryszard Kaczmarek, wiceprezes BM Reflex.

Jego zdaniem, nie należy oczekiwać szybkiego spadku cen.

— Cena baryłki powyżej 100 USD utrzyma się dość długo, tym bardziej, że niebawem rozpocznie się sezon wiosenny, charakteryzujący się wzmożonym popytem na surowiec, a więc i wyższymi cenami — mówi Ryszard Kaczmarek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Frank najsilniejszy w 161-letniej historii