Fundamenty pchają WIG na szczyt

opublikowano: 11-05-2017, 22:00

Indeksowi szerokiego rynku niewiele brakuje do rekordu wszech czasów. Sytuacja gospodarcza sprzyja.

61598,78 — na takim poziomie zatrzymał się wczoraj Warszawski Indeks Giełdowy (WIG), zaledwie 10 proc. poniżej rekordu. To 67772,91 punktów osiągnięte 9 lipca 2007 r. Eksperci kibicują — jedni widzą potencjał głównie w mniejszych spółkach, niemających większego wpływu na WIG, inni dostrzegają go również we wpływowych bankach. Wszyscy są zgodni, że fundamenty hossy są mocne. Potwierdza to m.in. wczorajsza decyzja Komisji Europejskiej o podwyższeniu prognozy wzrostu dla Polski do 3,5 proc.

Przypomnijmy, że jeszcze w lutym Bruksela ścięła ją z 3,4 do 3,2 proc. Rozwój gospodarczy w skali makro przekłada się na konkretne spółki, w tym notowane na giełdzie. WIG liczy ich aż 405, można więc go traktować jak barometr ogólnej koniunktury, choć struktura indeksu ewidentnie nie odzwierciedla struktury gospodarki. Ponad jedną czwartą ważą banki, a Warszawa nie jest stolicą światowej finansjery. Z drugiej strony, w akcji kredytowej banków skupia się jak w soczewce skłonność do inwestycji przedsiębiorstw i konsumpcji osób fizycznych. Wzrost gospodarczy oznacza z pewnością większą pewność jutra gospodarstw domowych, wynikającą ze spadku bezrobocia i związanego z tym wzrostu płac. Sytuację wielu Polaków poprawia też program 500+.

W efekcie wzrost obrotów i zysków odczują wszystkie branże nastawione na konsumpcję prywatną. Nie tylko kojarzone z nią w pierwszej kolejności, jak spożywcza czy odzieżowa. Także producenci farb, armatury łazienkowej, listew podłogowych, AGD czy karniszy mogą liczyć na wzmożone zakupy i większe zyski. Wszystkich łączy warszawska giełda. Choć nie są to największe spółki, w masie sporo ważą w indeksie. Czujący się pewnie Polacy mogą też wspierać konsumpcję kredytami, a to poprawi wyniki banków, które są giełdową wagą ciężką. Instytucje finansowe mogą też oczekiwać wzmożonego ruchu w kredytach inwestycyjnych.

To efekt bardzo niskiego poziomu inwestycji, który wreszcie musi zacząć rosnąć. Zdaniem ekspertów, wymusi to rosnący popyt, którego nie da się zaspokajać, nie inwestując. W niektórych branżach zakup maszyn może być panaceum na wzrost płac, obniżający konkurencyjność. Część akcji kredytowej może być także związana z koniecznością wniesienia wkładów własnych do inwestycji samorządowych finansowanych z dotacji unijnych. Uruchomienie pieniędzy z nowej perspektywy budżetowej jest coraz bliżej. Pomoże spółkom zajmującym się budownictwem infrastrukturalnym i ich pracownikom — konsumentom.

Różne argumenty, jeden kierunek

Po dużych przyjdzie pora na małych

TOMASZ BARDZIŁOWSKI

wiceprezes Vestor DM

Od początku roku twierdzimy, że rynki akcji będą sobie dobrze radzić, bo globalnie odchodzimy od polityki taniego pieniądza. Skończy się hossa na obligacjach. Wraz ze wzrostem stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i zakończeniem QE w Europie globalna rotacja kapitału z rynku obligacji na rynek akcji powinna przyspieszyć, tym bardziej że zmniejsza się liczba zagrożeń politycznych, takich jak np. wynik wyborów prezydenckich we Francji. Na tym skorzysta również rynek polski, tym bardziej że nasze dane makro się poprawiły. Już widać, że ostatnie zwyżki napędzają napływy z funduszy zagranicznych. Korzystają na tym na razie największe spółki, ale liczymy, że napływy do krajowych TFI również się poprawią i napędzą hossę wśród mniejszych spółek. Na razie motorem wzrostu nadal powinny być banki, które poprawiają zyski dzięki lepszym warunkom makro i będą korzystać ze wzrostu stóp procentowych w przyszłości. Potencjał wzrostu cen akcji widzimy nadal w Banku Pekao, Banku Zachodnim WBK i Alior Banku, a jeśli wzrost stóp nastąpi wcześniej, to największym beneficjentem będzie PKO BP. Inwestorzy mogą się też zainteresować bardziej ryzykownymi instytucjami, jak Getin Noble Bank czy Idea Bank, które nadal wycenione są poniżej wartości księgowej. Spoza banków wydaliśmy właśnie rekomendację „kupuj” dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Nawet przy spadku benchmarkowych cen węgla koksującego będzie ona w stanie generować spore zyski, a obecnie jest wyceniana z prawie 50-procentowym dyskontem do zagranicznych spółek z grupy porównawczej.

Konsumenci napędzą spółki

ZBIGNIEW PORCZYK

szef departamentu analiz Trigonu DM

To, jakie sektory najbardziej skorzystają na koniunkturze ogólnogospodarczej, a jakie pociągną w górę indeksy, to dwie różne kwestie. Sytuacja w sektorze budownictwa infrastrukturalnego może się poprawić już w drugiej połowie 2017 r., niewiele to jednak zmieni z perspektywy indeksów, bo spółki z tej branży niewiele w nich ważą. Poprawy spodziewam się w sektorze konsumenckim, który już osiąga dobre wyniki, a do tego zacznie dyskontować korzyści z programu 500+. Nie mam na myśli branży odzieżowej, ale spółki z szeroko rozumianą ekspozycją na konsumpcje prywatną, np. hotelowy Orbis czy biuro podróży Rainbow. Po wynikach spółek produkujących materiały budowlane widać też, że zwiększa się liczba remontów. Na koniunkturze skorzysta w tym sektorze np. producent farb Śnieżka, armatury — Ferro czy Dekora, oferująca m.in. listwy podłogowe, rolety i karnisze. Żadna z tych spółek nie pociągnie jednak indeksów, bo jest na to za mała. Może to zrobić sektor finansowy, który pośrednio też jest nastawiony na konsumpcję prywatną, ale w przypadku banków dobre perspektywy zostały już w dużym stopniu zdyskontowane.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Wzrost będzie równomierny

JAKUB BOROWSKI

główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska

Mamy obecnie jeden globalny rynek akcji. Objawia się to wysoką korelacją wyników giełd wschodzących i rynków bazowych, czyli Ameryki Północnej i Europy Zachodniej. W dłuższej perspektywie ożywienie w Stanach Zjednoczonych i Eurolandzie przekłada się na ożywienie w mniejszych gospodarkach. Perspektywy wzrostu polskiej gospodarki są więc dobre, szczególnie w sferze inwestycji. Stopa inwestycji w 2016 r. była najniższa od 1995 r., co jest dobrym prognostykiem, bo jest się od czego odbijać. Inwestycje w sektorze przedsiębiorstw były najniższe od 2008 r., co oznacza, że firmy muszą je wznowić, jeśli chcą zaspokoić rosnący popyt, wywołany wzrostem konsumpcji. Ruszą też inwestycje sektora publicznego związane z absorpcją funduszy unijnych. Z punktu widzenia spółek giełdowych sytuacja jest więc korzystna o tyle, że wzrost gospodarczy będzie równomierny, bo oparty na inwestycjach, konsumpcji i eksporcie. W indeksie duży udział mają banki i spółki energetyczne, ale co do zasady te duże firmy są skorelowane z sytuacją gospodarczą. Więc mimo że struktura indeksu nie odpowiada strukturze gospodarki, korelacja między kondycją gospodarki a wartością indeksu jest zachowana.

O rekord będzie coraz trudniej

MARCIN KIEPAS

analityk niezależny

Z technicznego punktu widzenia jest szansa na osiągnięcie przez WIG historycznego maksimum. Ostatnie zachowanie indeksu, w którym można dopatrywać się próby tzw. fałszywego wybicia, nie jest na razie sygnałem sprzedaży. Wynika to po części z tego, że WIG nie ma tak wyraźnej bariery, jaką dla indeksu WIG20 jest 2400 pkt., natomiast jeśli rozrysujemy kanał wzrostowy od 2009 r., to jego ograniczenie wychodzi powyżej 68 tys. pkt., co oznaczałoby historyczny rekord. Trzeba jednakże zdawać sobie sprawę, że WIG rośnie już czwarty kwartał z rzędu, a to sugeruje, że czas na przerwę, bo licząc od dołka w 2009 r., najdłużej rósł właśnie przez cztery kwartały z rzędu. Jeśli więc do końca tego kwartału rekordu nie będzie, to później będzie o niego coraz trudniej. Wynika to z sytuacji na rynkach globalnych. Indeksy są wysoko, więc dużych perspektyw wzrostu już nie mają. Rynki wschodzące radzą sobie lepiej, ale też dzielą się na lepsze i gorsze. Polska zalicza się do lepszych — 33 proc. wzrostu w ciągu ostatniego roku to sporo. Wiele spółek jest już drogo wycenianych i jeśli nie będziemy mieli do czynienia z poprawą w gospodarce, trudno im będzie dalej rosnąć. To już kwestia fundamentów. Reasumując, szanse na rekord są, ale trzeba mieć w pamięci, że jesteśmy po czterech kwartałach wzrostu z rzędu.

Inwestycje muszą rosnąć

MARCIN MROWIEC

dyrektor biura analiz makroekonomicznych Banku Pekao

W skład indeksu WIG wchodzi kilkaset spółek. Nawet jeśli proporcje indeksu nie odzwierciedlają proporcji branżowych gospodarki, to jest to na tyle szeroka próba, że giełdę można traktować jako barometr koniunktury ogólnej. Perspektywy dla polskiej gospodarki na najbliższe kwartały są zaś dobre, a nawet bardzo dobre. Wynika to przede wszystkim ze wzrostu płac. Na przyrost miejsc pracy nakłada się demografia — osób w wieku produkcyjnym ubywa, więc cena pracy musi rosnąć. To przekłada się na zdolności zakupowe gospodarstw domowych. Zjawisko to będzie się pogłębiać, a optymizm konsumencki może się przełożyć na większą skłonność do zaciągania kredytów.

Przestój w inwestycjach publicznych także zbliża się do końca. W 2018 r. może nastąpić eksplozja inwestycji publicznych. Pod znakiem zapytania stoją inwestycje sektora prywatnego, ale właściwie wszystkie elementy układanki, zmierzającej do odblokowania inwestycji prywatnych, już obserwujemy. Polskie firmy inwestowały w ostatnich latach niewiele, a mają gotówkę, dobrą koniunkturę i niskie stopy procentowe, co sprzyja udzielaniu kredytów.

Brak tylko przekonania przedsiębiorców, że warto. Myślę jednak, że to się zmieni, bo zaczyna wygasać niepewność związana ze zmianami prawa. Dynamika inwestycji sektora prywatnego będzie rosła — zwłaszcza w 2018 r. Coraz większy będzie wpływ demografii, czyli rosnących kosztów pracy. Tam, gdzie będzie to możliwe, nastąpi substytucja pracy kapitałem, czyli inwestycje w maszyny i roboty.

Banki mogą pociągnąć WIG

KAROL GODYŃ

zarządzający funduszami Skarbiec TFI

Potencjał do wzrostu w najbliższym czasie ma sektor bankowy. Choć ostatnie miesiące były dla banków dość dobre, wzrost notowań wynikał głównie z poprawy sentymentu. Teraz na znaczeniu zyskują poprawiające się wyniki finansowe. W tym przypadku widzę więc fundamentalny potencjał do wzrostu. Natomiast z racji tego, że banki mają relatywnie duży udział w WIG, poprawa ich notowań może ciągnąć ku górze cały indeks szerokiego rynku. Możliwość taką mają też spółki surowcowe, zwłaszcza że poprawa w ich przypadku oznacza z reguły wzrost notowań w krótkim terminie o 20- -30 proc. Zadecydują ceny surowców i otoczenie makroekonomiczne. Krajowe czynniki rynkowe w tym przypadku schodzą na dalszy plan. Branże, które mają w sobie zaszyty potencjał do wzrostu to także budowlanka i deweloperzy. Sęk w tym że ich udział w WIG jest relatywnie niewielki.

Złom, naczepy, węgiel i… giełda

KACPER ŻAK

zarządzający funduszami w BPS TFI

Wśród interesujących podmiotów z warszawskiej giełdy wyróżniłbym Elemental Holding. To spółka, która specjalizuje się w przerabianiu surowców wtórnych, a dokładniej złomu. Natomiast rynek złomu od początku roku zachowuje się coraz lepiej — rosną wolumeny i poziom przychodów. Od kilku miesięcy spółka przejmuje też mniejsze podmioty z dostępem do specyficznych pierwiastków. Uzyskana dzięki temu komplementarność surowców to jedno z podstawowych założeń nowej strategii, która ma prowadzić do wzrostu rentowności. Obiecująco wygląda także Wielton, któremu sprzyja bardzo dobra sytuacja na rynku naczep w Polsce. Do tego Wielton osiąga coraz lepsze wyniki na rynku francuskim i włoskim. Spółka ma również szansę na powrót na rynek rosyjski. Kolejna ciekawa spółka to JSW. Ceny węgla koksującego, które są główną zmienną decydującą o zyskach spółki pomimo dużej zmienności, pozostają wysokie. Taka sytuacja sprzyja generowaniu gotówki, która może być spożytkowana na spłatę zadłużenia. W najbliższych miesiącach warto zwrócić uwagę na GPW, której rentowność jest mocno uzależniona od obrotów na giełdzie. Jeżeli będziemy mieli do czynienia z kontynuacją hossy, a taki jest obecnie scenariusz bazowy, wzrost obrotów znajdzie odzwierciedlenie w rosnących zyskach GPW.

Gazowy gigant i AGD

ANDRZEJ DOMAŃSKI

członek zarządu Eques Investment TFI

Obecnie trudno o spółki, które od strony fundamentalnej mają duży potencjał wzrostu, a przy tym odgrywają kluczową rolę w WIG. Wyceny polskich banków uwzględniają już większość pozytywów, natomiast ich wyniki odsetkowe w najbliższych kwartałach prawdopodobnie nie będą się już tak szybko poprawiały. Lepiej wygląda sytuacja spółek z sektora energetycznego, wśród których można znaleźć okazje inwestycyjne, a które pokazują bardzo dobre wyniki. Myślę, że wśród dużych podmiotów pozytywnie wyróżnia się Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, którego EBITDA może rosnąć w najbliższych okresach w tempie dużych kilkunastu procent. Wśród mniejszych graczy pozytywów upatrywałbym w spółkach przemysłowych, największych beneficjentach dobrej kondycji gospodarczej Polski, i eksporterach, którzy korzystają na ożywieniu w strefie euro. W tym przypadku szczególną uwagę zwróciłbym na producentów AGD. Ze spółek o średniej kapitalizacji wyróżniłbym także deweloperów komercyjnych.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu