Fundusze - do wyboru, do koloru

Anna Borys
opublikowano: 18-12-2007, 00:00

Dla ryzykantów giełda brazylijska. Dla ostrożnych obligacje Stanów Zjednoczonych. A co najważniejsze, nie trzeba się na tym znać. Zainwestują za nas specjaliści.

Fundusze inwestycyjne stały się bardzo popularnym sposobem na oszczędzanie. Blisko 3 mln Polaków trzyma w nich aż 140 mld zł! Warto jednak pamiętać, że fundusz funduszowi nierówny. Produkty różnią się od siebie poziomem ryzyka i rynkami, na których działają. Różnorodność oferty pozwala swobodnie dostosować fundusz do naszych potrzeb i upodobań. Zatem każdy ma szansę znaleźć dla siebie coś odpowiedniego.

Skoczny Hongkong

Wybierając produkt, przede wszystkim należy zwrócić uwagę na poziom ryzyka, który jest związany z funduszem. W ofercie klasycznych produktów najbardziej narażone na wahania są fundusze działające na giełdzie. Warto jednak pamiętać, że właśnie te produkty przynoszą potencjalnie najwyższą stopę zwrotu w dłuższym terminie.

W kategorii funduszy akcyjnych też można rozróżnić poziom ryzyka. Jest to związane z rynkiem, na którym inwestują. Za najbardziej ryzykowne uznawane są giełdy krajów rozwijających się, a do tej właśnie kategorii należy Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Takich ryzykanckich parkietów jest więcej — są to m.in. rynki chiński, brazylijski, turecki czy indyjski.

Według firmy Goldman Sachs, najbardziej perspektywicznymi parkietami w tej kategorii są kraje z tzw. Next 11 — Korea Południowa, Nigeria, Bangladesz, Egipt, Filipiny, Indonezja, Iran, Meksyk, Pakistan, Turcja oraz Wietnam.

Obok giełd wschodzących są także rynki rozwinięte. To przede wszystkim parkiety Ameryki Północnej, Europy Zachodniej i Japonii. Fundusze związane z tymi giełdami są zdecydowanie bardziej stabilne niż te, które inwestują na zmiennych rynkach wschodzących. Pokazuje to stopień, w jakim wahają się indeksy. W ostatnim roku główny indeks giełdy w Hongkongu (Hang Seng Index) zyskał 30,25 proc., podczas gdy główny wskaźnik parkietu na Wall Street (Dow Jones Index Average) skoczył zaledwie o 2,7 proc. Potwierdza się także reguła, że większe ryzyko czasem się opłaca.

To nie kasyno

Jednak nie wszyscy mają mocne nerwy. Dla tych ceniących sobie spokój towarzystwa inwestycyjne mają w swojej ofercie produkty mieszane. Ich portfel zbudowany jest z akcji i obligacji skarbu państwa. Proporcje tych aktywów zmieniają się w zależności od bieżącej sytuacji rynkowej. Zarządzający płynnie dostosowują skład aktywów tak, żeby zarabiać na obligacjach, gdy na giełdzie są spadki, i odwrotnie — czerpać korzyści ze wzrostu cen akcji podczas hossy.

Podobnie jak w przypadku czystych funduszy akcyjnych, istotne jest to, gdzie fundusz kupuje akcje i obligacje państwowe. Za najbezpieczniejsze są uważane obligacje amerykańskiego rządu i spółki notowane na Wall Street.

Specjalnie dla tych polskich klientów, którzy mają wyraźną awersję do ryzyka, fundusze stworzyły oddzielną kategorię funduszy — stabilnego wzrostu. Mają one stały skład około 30 proc. akcji i około 60 proc. obligacji. Te produkty występują tylko w naszym kraju, nie przyjęły się za granicą. Jednak w Polsce cieszą się bardzo dużą popularnością. Na koniec października stanowiły jedną z większych grup aktywów. Miały 18,8 proc. rynku.

U Pana Boga za piecem

W sumie te omówione wyżej trzy grupy funduszy mają zdecydowaną większość krajowego rynku — 83,6 proc. Ale to jeszcze nie koniec oferty towarzystw inwestycyjnych.

Znacznie mniej popularne są czyste fundusze obligacji — zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Najchętniej inwestują w nie klienci o bardzo niskiej tolerancji na ryzyko — tacy, co zadowolą się nawet niewielkim zyskiem.

Alternatywą dla funduszy obligacyjnych mogą być produkty gwarantujące kapitał. Są to zazwyczaj fundusze zamknięte, które gwarantują klientowi, że na koniec trwania lokaty dostanie co najmniej tyle, ile włożył. Zysk zależy z reguły od tego, co się dzieje na giełdzie. Często na początku lokaty wiadomo, ile maksymalnie można zarobić na funduszu.

Podobnie zachowują się fundusze związane z rynkiem pieniężnym. Podobnie jak w przypadku produktów z kapitałem gwarantowanym, nie można na nich stracić. Jednak nie oferują bardzo wysokich stop zwrotu. W 2006 r. najlepszy przyniósł 4 proc. w skali roku. l

Warto postawić na region Pacyfiku

Zbigniew Jagiełło

prezes Pioneer Pekao TFI

Druga połowa 2007 r. była najbardziej emocjonującym okresem w ostatnich kilku latach. Rynki po pięciu latach hossy doświadczyły gwałtownej korekty, potem odreagowania i wielotygodniowych wahań. Pretekstem do długo oczekiwanego poważniejszego przesilenia stało się publiczne uświadomienie charakteru kłopotów gospodarki i systemu finansowego w USA. Polscy klienci funduszy inwestycyjnych wykazują nadal znaczną wstrzemięźliwość. Jak zawsze w takiej sytuacji zalecana jest cierpliwość oraz duża dywersyfikacja portfela inwestycyjnego.

Liderami rankingów stóp zwrotu przez większą część roku pozostawały rynki wschodzące oraz rynki Dalekiego Wschodu. Jeżeli chodzi o perspektywy na najbliższe miesiące, to spośród rynków akcji stosunkowo najlepiej wyglądają rynki japoński i regionu Pacyfiku. Mocne fundamenty i wysoka dynamika pozostają nadal atutem parkietów wschodzących.

Będą okazje do zakupów

Mariusz Staniszewski

prezes Noble Funds TFI

Początek 2007 r. był bardzo udany. Większość inwestorów zarabiała na inwestycjach akcyjnych. Działo się tak głównie dlatego, że rekordowy napływ kapitału do funduszy inwestycyjnych nakręcał koniunkturę na warszawskim parkiecie. Sytuacja zaczęła się zmieniać od marca, kiedy okazało się, że spółki są już drogie, a ze Stanów Zjednoczonych zaczęły napływać niepokojące informacje na temat rynku nieruchomości. Fundamenty gospodarki amerykańskiej są jednak całkiem dobre, a polska gospodarka rozwija się bardzo szybko (ponad 5 proc.). Pozwala mi to prognozować, że kiedy umysły „rozchwianych emocjonalnie” inwestorów ostudzą się, to obecne poziomy wyceny wielu spółek na polskiej giełdzie — w zestawieniu z perspektywami wzrostu ich zysków — będą dobrą okazją do zakupów. Oczywiście, jeśli giełda amerykańska będzie zachowywać się co najmniej przyzwoicie, a w to wierzę.

Popularność funduszy rośnie

Krzysztof Samotij

prezes BZ WBK AIB TFI

Fundusze, do niedawna uważane za stosunkowo nowe zjawisko na rynku polskim, są już stałym elementem krajobrazu. Znakiem tego jest utrzymujący się wysoki popyt na nie oraz rosnąca świadomość polskich inwestorów, którzy w trudnych momentach — takich jak sierpniowa korekta — potrafią podjąć racjonalne decyzje. Ten rok niewątpliwie należał do funduszy lokujących w małe i średnie spółki oraz w region Europy Środkowo-Wschodniej. W 2008 r. rynek funduszy będzie się dalej rozwijał zarówno pod względem oferty dla klientów, jak i wartości aktywów. Dynamika będzie zależeć od stóp procentowych. Jeśli będą one rosły, klienci chętniej wybiorą lokaty. To może negatywnie wpłynąć zarówno na giełdę, jak i na fundusze. Sądzę jednak, że wraz ze wzrostem zamożności naszego społeczeństwa zainteresowanie funduszami inwestycyjnymi będzie coraz większe.

Najgorsze już za nami

Robert Fijołek

dyrektor departamentu zarządzania aktywami BPH TFI

Obecna korekta jest naturalnym następstwem wysokich wzrostów z pierwszej połowy roku. To zaowocowało przewartościowaniem części spółek. Do końca roku spodziewamy się wyhamowania spadków oraz uspokojenia nastrojów na giełdzie. Grudzień tradycyjnie jest dobrym miesiącem na rynku akcji, stąd możemy liczyć na odreagowanie spadków. Otwartym pytaniem pozostaje wielkość umorzeń w funduszach inwestycyjnych. Na razie nie ma masowego wychodzenia. Jednak przy niewielkich obrotach na rynku małych i średnich spółek nawet niewielka podaż wywołuje spadki. Wskutek silnej przeceny wiele z nich jest już na dość atrakcyjnym poziomie. W dłuższej perspektywie najważniejsze są fundamenty gospodarki, a te pozostają dobre. Stąd jeśli globalna koniunktura nie osłabnie, należy się spodziewać, że Polska będzie rosła, a wraz z nią giełda. Nie ma już jednak co liczyć na tak silne wzrosty, jak w ostatnich latach.

Anna Borys

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu