Czytasz dzięki

Fundusze i najemcy grają w zielone

opublikowano: 18-10-2020, 22:00

Fundusze inwestujące w nieruchomości i korporacje wynajmujące w nich biura licytują się na proekologiczne podejście

Ten tekst powstał w ramach projektu ZIELONA GOSPODARKA. Więcej artykułów na temat odpowiedzialności ekologicznej w biznesie znajdziesz >>TUTAJ<<

Firmy wynajmują dziś masowo powierzchnie biurowe w budynkach z zielonymi certyfikatami, takimi jak BREEAM, LEED itp. W Polsce mogą się nimi pochwalić prawie wszystkie nowe budynki. Również niektóre stare biurowce po remontach starają się o certyfikat, bo od niego zależy ich sukces finansowy. Ilustrują to wydatki inwestorów kapitałowych. W 2015 r. fundusze wydały w Polsce 383 mln EUR na budynki komercyjne (nie tylko biurowce) bez ekocertyfikatów i 924 mln EUR na budynki certyfikowane. W 2019 r. za budynki niecertyfikowane zapłacono 629 mln EUR, a za zielone aż 3,2 mld EUR, wynika z danych Knight Frank.

— Sam certyfikat nie oznacza jednak, że budynek jest proekologiczny. Dopiero polityka właścicieli z jednej i najemców z drugiej strony sprawiają, że staje się mniej uciążliwy dla środowiska — mówi Monika Dębska-Pastakia, partner i prezes w Knight Frank Polska oraz członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego (PLGBC).

Fundusze, realizując postawione sobie cele klimatyczne, przekazują zarządcom szczegółowe wytyczne dotyczące oddziaływania budynków na środowisko. Na przykład zlecenie na sprzątanie może dostać tylko firma, która wykorzystuje ekologiczne środki czyszczące. Zarządcy są też odpowiedzialni za motywowanie w delikatny sposób najemców — choćby poprzez konkursy i wizualizacje monitoringu zużycia mediów — do oszczędności. Edukują, jakie urządzenia warto wyłączyć na noc, by nie pobierały niepotrzebnie energii.

Biuro z recyklingu

Prezes Knight Frank zwraca uwagę, że w Polsce jest w dziedzinie recyklingu dużo do zrobienia. Tu również wiele zależy od najemców. Inwestycja w odnowienie i wyposażenie biura odbywa się co 5-10 lat i może polegać na zakupie nowych wykładzin, sufitów, mebli, a może zakładać odnowienie starych lub wykorzystanie materiałów z odzysku. To drugie podejście jest w Polsce czymś nowym. Według szacunków Environmental Protection Agency, tylko w USA aż 8,5 mln ton materiałów z wymienianych aranżacji biur trafia co roku na wysypiska.

— Wykorzystanie materiałów naturalnych i z recyklingu jest nie tylko korzystne dla środowiska, ale też zdrowsze, bowiem nowe wykładziny i meble często wydzielają na początku toksyczne substancje lotne — mówi Monika Dębska-Pastakia.

Jako przykład zmienionego podejścia podaje urządzenie nowego biura Nordei w gdyńskim Łużycka Office Park. Nowe były tam ekologiczne farby, okładzina z korka czy folie biodegradowalne, ale sufity i panele akustyczne pochodziły już z recyklingu. Wykorzystano meble i oprawy lamp kupowane w komisach, cegłę z odzysku, a 80 proc. instalacji wentylacyjnych i 40 proc. elektrycznych było odnowionych i ponownie użytych. W sumie tylko ok. 20 proc. wyposażenia biura było fabrycznie nowe — zgodne z zasadami BHP i ergonomią były to biurka i fotele pracowników.

— Najemcy szybko wdrażają nowinki ekologiczne, o ile wiąże się to z utrzymaniemw firmie dobrych pracowników — mówi Monika Dębska-Pastakia.

Ekoedukacja

Jak jednak zauważa architekt Krystian Wawer, partner Horizone Studio i członek zarządu PLGBC, w Polsce mamy rynki biurowe dwóch prędkości. W wielkich miastach deweloperzy muszą konkurować wprowadzając nowinki, które przyciągną utalentowanych pracowników do firm najemców — globalnych korporacji. Z kolei w mniejszych ośrodkach firmy wynajmują małe powierzchnie i często nie mają wygórowanych oczekiwań.

— Tymczasem zdrowe miejsca pracy potrzebne są pracownikom w każdej lokalizacji i w każdym przedsiębiorstwie. Na nasze samopoczucie, a więc również wydajność i zaangażowanie w pracy wpływa odpowiednie oświetlenie, wentylacja czy choćby widok zieleni. Upowszechnianie takiej wiedzy wśród menedżerów i pracowników firm pozwoli zmniejszyć tę różnicę prędkości zależną zresztą nie tylko od wielkości miast, ale również świadomości, budżetu i zapotrzebowania inwestorów — mówi Krystian Wawer.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Berłowski

Polecane