Fundusze o tym, czy odpowiedzą na wezwanie na Sygnity

GN
22-02-2012, 11:32

- Nie jestem zaskoczony, że ktoś zdecydował się ogłosić wezwanie na Sygnity. Podręcznikowo to najlepszy moment na przejęcie takiej spółki - po poważnych problemach sporo rzeczy zostało w niej wyczyszczone, działania dają pożądany skutek, ale nie widać jeszcze pełni efektów. Na nie trzeba poczekać. Sygnity nie jest już spółką, która wymaga naprawy, jakiejś nadzwyczajnej opieki, jest normalnie rozwijającym się biznesem z dobrymi perspektywami. Będę bardzo zdziwiony jeśli wezwanie zakończy się sukcesem. Nie wiem dlaczego w Polsce przyjęło się myślenie, że cena 20 proc. powyżej kursu zawiera rozsądną premię. To dużo za mało, szczególnie w przypadku takiej spółki jak Sygnity, która wychodzi z dołka. Zobaczmy jaką premię płacił ostatnio KGHM, a przy wrogich przejęciach premia często wynosi i 70 proc. - mówi Tomasz Jędrzejczak, prezes Legg Mason TFI, które ma blisko 12,5 proc. spółki.

- Nie spodziewałem się wezwania. Przy takim nastroju na rynku i po tej cenie się nie uda – mówi Marek Mikuć, wiceprezes TFI Allianz, które kontroluje ponad 5 proc. spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze o tym, czy odpowiedzą na wezwanie na Sygnity