Fundusze obligacji dostały rykoszetem

opublikowano: 09-12-2018, 22:00

GetBack i Leszek Czarnecki wywołały efekt domina. Jeśli dodać do tego kwestie makroekonomiczne, to wynikowa klapa gotowa

To nie był dobry rok dla funduszy obligacji. W zasadzie tylko fundusze obligacji krótkoterminowych (zwane tez pieniężnymi czy gotówkowymi, ale Unia Europejska zwalcza to nazewnictwo) realizują to, czego można by się po nich spodziewać. Niekiedy nawet przewyższając wynikami typowe fundusze obligacji tych samych TFI.

Przykładów nie brakuje. Millennium Instrumentów Dłużnych i Obligacji Korporacyjnych są nawet na minusie, podczas gdy Millennium Depozytowy zarobił 0,46 proc. Santander Obligacji Korporacyjnych stracił 0,62 proc. podczas gdy Santander Dłużny Krótkoterminowy zarobił 1,29 proc.

— Trudno podtrzymywać tezę o słabości grupy funduszy — twierdzi Andrzej Czarnecki, dyrektor inwestycyjny ds. papierów dłużnych w Union Investment TFI.

Podkreśla, że prowadzone przez Union Investment fundusze pieniężne przyniosły stopę zwrotu wyższą od przeciętnej rynkowej.

— Fundusze obligacyjne również przyniosły w tym roku niezłą stopę zwrotu, bo tak należy odczytywać medianę 1,66 proc. licząc od początku roku. Jest to wynik przewyższający stopę wolną od ryzyka. Fundusze inwestujące w obligacje zagraniczne (euroobligacje rządowe i korporacyjne krajów rozwijających się) przyniosły nieco gorszą stopę zwrotu ze względu na rozszerzające się spready kredytowe — zaznacza Andrzej Czarnecki.

Ta nieco gorsza stopa zwrotu to np. 7,61 proc. straty Uniobligacji Nowa Europa. Zresztą straty funduszy mających istotne zaangażowanie za granicą to w tym roku w zasadzie norma. W dużej mierze jest to pochodna kursów walutowych. Unikorona Obligacje nie ma jednak takich zapędów, a licząc od początku roku zarobił 1,03 proc. To tylko 0,03 pkt. proc. więcej niż PKO BP, czyli największy polski bank, oferuje na lokacie rocznej i to wcale nie „na nowe środki” czy w połączeniu z innymi szczególnymi warunkami. Taką lokatę może otworzyć każdy klient banku, wystarczy, że zrobi to przez internet. Ze zwykłą lokatą roczną w PKO BP o włos przegrał natomiast sztandarowy fundusz PKO TFI — PKO Skarbowyn (0,99 proc.). Aviva Dłużnych Papierów Korporacyjnych, mimo że należy do funduszy będących na plusie, przegrywa nawet z kontami oszczędnościowymi — od początku roku zarobił 0,39 proc.

Mleko się rozlało

Gdy spojrzy się na wykresy notowań wielu funduszy dłużnych można zauważyć spadki wartości jednostek w kluczowych momentach sprawy GetBacku czy — zupełnie ostatnio — gdy Leszek Czarnecki ujawnił nagranie swojej rozmowy z szefem KNF.

— Krajowy rynek obligacji zachowywał się dwojako. Z jednej strony, na tle innych rynków wschodzących, obserwowaliśmy dość stabilny poziom cen obligacji skarbowych, a z drugiej, miały miejsce dość istotne spadki cen na rynku obligacji korporacyjnych, szczególnie po informacjach na temat GetBacku czy Getin Noble Banku — zaznacza Krzysztof Kamiński, członek zarządu Millennium TFI.

— Widać większą oczekiwaną premię za ryzyko na rynku obligacji korporacyjnych, co jest pokłosiem problemów z wypłacalnością GetBacku i związanym z tym odpływem środków z funduszy inwestujących w papiery dłużne spółek. Przełożyło się to na spadek cen wielu emisji na rynku wtórnym, a to z kolei znalazło odzwierciedlenie w wynikach funduszy, w których aktywa wyceniane są rynkowo — potwierdza Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszami w Investors TFI.

Pragnący zachować anonimowość reprezentant branży twierdzi jednak, że problem z GetBackiem czy Getin Noble Bankiem był głębszy. Chodzi o podaż na rynku wtórnym obligacji skarbu państwa o zmiennym oprocentowaniu, oznaczanych symbolem WZ. Najpierw miała się pojawić, gdy TFI współpracujące z GetBackiem szukały płynności. Potem gdy wystraszeni nagraniem Leszka Czarneckiego klienci jego banków zaczęli wycofywać z nich depozyty.

— WZ-ki są najpłynniejszym papierem na naszym rynku. Jak ktoś szuka płynności, to sprzedaje przede wszystkim te instrumenty — twierdzi nasz rozmówca.

— Bardzo dobre wyniki osiągnęły fundusze, w których główną kategorią aktywów były obligacje skarbowe, gdyż rentowności polskiego długu znacznie spadły. Fundusze ze zwiększonym zaangażowaniem w obligacje o zmiennym oprocentowaniu poradziły sobie bardzo dobrze w pierwszych czterech miesiącach, natomiast kolejne miesiące były nieco słabsze. Obligacje zmiennokuponowe zakończyły pierwsze jedenaście miesięcy 2018 r. na poziomach zbliżonych do tych z początku roku — dodaje Andrzej Czarnecki.

Globalne trendy

Na rynek obligacji wpłynęły też czynniki o charakterze makroekonomicznym.

— Faktem jest, że portfele obligacji w wielu przypadkach poradziły sobie gorzej niż ich benchmarki. Dlaczego? Większość zarządzających rozpoczęła 2018 r. z przekonaniem, że inflacja wyraźnie przyspieszy i Rada Polityki Pieniężnej będzie musiała zmienić dotychczasową, łagodną retorykę. W rezultacie strategie obligacji skarbowych niedoważały papiery o dłuższym terminie do wykupu względem benchmarków — wyjaśnia Tomasz Rabęda, starszy zarządzający funduszami w NN Investment Partners TFI.

— W mijający rok wchodziliśmy ze względnie niskimi stopami procentowymi po dużym spadku rentowności w 2017 r. Z jednej strony rentowności obligacji skarbowych zaliczyły duży spadek i przy mocno rozpędzonej gospodarce i oczekiwaniu podwyżek stóp procentowych sugerowały utrzymywanie w portfelu niskiego poziomu ryzyka stopy procentowej w 2018 r. Z drugiej strony rozpędzona gospodarka sugerowała dobrą koniunkturę dla firm i spowodowała zacieśnienie się spreadów kredytowych i utrzymywanie w niektórych portfelach względnie wysokiego zaangażowania w tych aktywach. Rok 2018 kończymy jednak ze zwiększonymi obawami o dalsze tempo globalnego wzrostu, co lokalnie przełożyło się na jeszcze niższe rentowności obligacji skarbowych i szersze spready kredytowe wzmocnione dodatkowo problemami na lokalnym rynku obligacji korporacyjnych — dodaje Rafał Walczak, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI.

Krzysztof Kamiński podkreśla przy tym znaczenie czynników międzynarodowych. Według niego najważniejszym z nich było zacieśnianie polityki pieniężnej przez amerykański bank centralny.

— W wyniku rzeczywistych podwyżek stóp w tym roku oraz dyskontowania przez rynek kolejnych ruchów zacieśniających, rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbu Stanów Zjednoczonych wzrosła z okołow 2,4 proc. do 2,9 proc., przejściowo osiągając poziom nawet 3,2 proc., co było równoważne ze spadkiem ich cen o minimum kilka procent. Wzrost kosztu pieniądza w Stanach Zjednoczonych pociągnął za sobą wzrost kosztu długu emitentów z rynków wschodzących. Dodatkowo obligacjom skarbowym rynków wschodzących ciążyły czynniki geopolityczne w postaci rozpoczęcia wojny handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, wywołujące obawy o perspektywy globalnego wzrostu gospodarczego. W efekcie doprowadziło to do odpływu kapitału z tego rynku i znaczącego rozszerzenia marż kredytowych — tłumaczy Krzysztof Kamiński.

Przedstawiciel Millennium TFI wskazuje, że amerykański rynek obligacji korporacyjnych przez większą część roku zachowywał się stabilnie, jednak wzrost premii za ryzyko nastąpił w czwartym kwartale, w ślad za przeceną na rynku akcji. Według Krzysztofa Kamińskiego europejski rynek kredytowy ucierpiał w tym roku jeszcze bardziej, w następstwie wygaszania programu QE przez Europejski Bank Centralny oraz czynników geopolitycznych takich jak np. obawy o wpływ wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej czy konflikt związany z sytuacją fiskalną Włoch.

46,2 mld zł Takie są aktywa funduszy dłużnych. To niemal 17 proc. rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Fundusze obligacji dostały rykoszetem