Fundusze pakują kapitał w opakowania

opublikowano: 13-07-2016, 22:00
Obserwuj w MójPB:

Pod skrzydłami Highlander Partners poligraficzny Akomex połączył się z konkurentem i korzysta na koniunkturze w branży

Zgodnie z raportem „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem”, przygotowywanym przez KPMG i Polskie Bractwo Kawalerów Gutenberga, branża poligraficzna w Polsce była w 2015 r. warta 13,9 mld zł, po wzroście o 6,6 proc., a zatrudnienie w niej znalazło prawie 50 tys. osób. W tym roku tempo wzrostu ma być tylko nieznacznie wolniejsze. Nic dziwnego, że szybko rozwijający się rynek przyciągnął wzrok inwestorów finansowych.

ŁĄCZENIE DRUKARNI: Bardzo rozdrobnioną polską branżę producentów opakowań konsolidują zagraniczne firmy i fundusze private equity. Highlander Partners najpierw kupiło Akomex, a potem przyłączyło do niego DrukPak, kierowany przez Pawła Kalbarczyka, który teraz jest prezesem całej grupy.
Grzegorz Kawecki

Połączenie sił

W 2010 r. fundusz Highlander Partners zainwestował w spółkę Akomex ze Starogardu Gdańskiego, w której pakiet zachował jej ówczesny prezes Sebastian Śliwa. W 2014 r. natomiast Akomex przejął notowaną wówczas na NewConnect spółkę DrukPak. Obie firmy miały wtedy łącznie około 130 mln zł przychodów. Teraz ich potencjał jest znacznie większy — ostatnie inwestycje mają sprawić, że Akomex podwoi obroty.

— Akomex w zakładzie w Starogardzie Gdańskim koncentrował się na nieco mniej wymagającej produkcji dla branży spożywczej. Natomiast ponad 90 proc. produkcji zakładu DrukPaku w Aleksandrowie Kujawskim skierowane było do branży farmaceutycznej, co wymagało od nas spełniania bardzo wysokich standardów jakościowych — mówi Paweł Kalbarczyk, prezes grupy Akomex. Gdy spółki się połączyły, Akomex zaczął korzystać z kompetencji DrukPaku w usługach dla branży farmaceutycznej.

— To z myślą o farmacji rozbudowujemy zakład w Starogardzie — powiększyliśmy powierzchnię magazynową i postawiliśmy nową linię produkcyjną. Decyzja o uruchomieniu kolejnej może zapaść na początku przyszłego roku. W Aleksandrowie na taką rozbudowę nie było już miejsca — tłumaczy Paweł Kalbarczyk.

Eksportowy motor

Działające w Polsce firmy z branży w ubiegłym roku wysłały za granicę towary o wartości 8,31 mld zł, co oznacza wzrost o jedną trzecią w stosunku do 2014 r. Głównym odbiorcą są Niemcy, do których trafia połowa eksportu, prawie jedna czwarta wędruje do Wielkiej Brytanii.

— Eksport, głównie na rynki zachodnioeuropejskie, to duża szansa dla polskiej branży poligraficznej i motor jej wzrostu. Akomex do tej pory koncentrował się na rynku krajowym, ale DrukPak już ponad połowę produkcji kieruje za granicę — mówi Paweł Kalbarczyk. W branży poligraficznej w Polsce działa 8,8 tys. firm, w większości mikroprzedsiębiorstw. Kilka lat temu potencjałem producentów opakowań zainteresowały się fundusze private equity — oprócz Highlander Partners na inwestycję zdecydował się Abris, który w czerwcu ubiegłego roku kupił poznański Graf-Poz, a potem dołączył do niego jeszcze kilka firm.

— Polski rynek jest bardzo rozdrobniony — konsolidacja to konieczność. Na palcach można policzyć grupy, których przychody przekraczają 200 mln zł — to kilku graczy lokalnych, głównie z portfeli funduszy, albo oddziały międzynarodowych firm z Niemiec czy Szwajcarii. Można spodziewać się wejścia do Polski kolejnych zagranicznych inwestorów. My do przejęć podchodzimy ostrożnie. Nie ma większego sensu kupowanie np. zakładu o przychodach w granicach 20 mln zł, który nie ma miejsca na rozwój i nie wyspecjalizował się w produkcji dla konkretnego rynku — a taka jest niestety większość polskich firm — mówi Paweł Kalbarczyk. KPMG oczekuje, że w tym roku wartość sprzedanej produkcji polskiej branży poligraficznej skoczy o 5,8 proc., do 14,7 mld zł. Polakom pomaga m.in. tańsza niż na zachodzie Europy siła robocza, a także coraz lepsza baza produkcyjna. Nie oznacza to jednak, że przyszłość branży rysuje się wyłącznie w różowych barwach.

— Dużym problemem jest teraz brak wykwalifikowanych pracowników. W Aleksandrowie Kujawskim od lat współpracowaliśmy z miejscową szkołą zawodową, która kształciła drukarzy, ale w innych miejscach o drukarzy, którzy znają się na fachu, jest po prostu trudno. Z drugiej strony, w najbliższych latach coraz większe znaczenie będzie odgrywał wymagający mniejszych kompetencji, choć dziś jeszcze niedoskonały, druk cyfrowy — mówi Paweł Kalbarczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane