Fundusze walczą o miejsce w bankach

opublikowano: 08-11-2012, 00:00

KNF podała czarną polewkę funduszom, które chciały kupić Aliora. Innova Capital twierdzi, że inwestor finansowy nie jest gorszy od branżowego

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) przy okazji planów sprzedażowych Aliora wyraźnie dała do zrozumienia, że w roli właściciela banku nie widzi funduszy private equity. Deklaracja wiceprzewodniczącego Wojciecha Kwaśniaka o wycięciu tej kategorii inwestorów mocno zaskoczyła rynek. Tym bardziej że doświadczenia z tego rodzaju kapitałem w Polsce nie są najgorsze (patrz ramka).

— Nie chcę dyskutować ze stanowiskiem nadzoru. Nie do końca znam jego argumenty, ale dotychczasowe doświadczenia pokazują, że wpływ inwestorów finansowych był dobry — mówi Piotr Stępniak, były prezes Getin Holding i akcjonariusz FM Banku.

Za i przeciw

Krzysztof Kulig, partner funduszu Innova Capital, który jest większościowym akcjonariuszem Meritum Banku, również nie rozumie nastawienia nadzoru. — Fundusze mają przejrzystą strukturę. Myślę, że jesteśmy bardziej transparentnym inwestorem niż niejeden branżowy. Mamy stały kontakt z nadzorem, stawiamy się na jego wszystkie wezwania oraz udzielamy wszystkich żądanych informacji — uważa Krzysztof Kulig.

KNF uważa, że inwestor branżowy ma dłuższą perspektywę inwestycyjną niż finansowy, zatem jest pewniejszym i stabilniejszym właścicielem. Krzysztof Kulig przyznaje, że horyzont wyjścia funduszy private equity z inwestycji wynosi około 10 lat. Zaznacza, że nie jest to krótki okres.

— Część inwestorów branżowych wystawiła aktywa na sprzedaż, chociaż w Polsce są czasem krócej niż dekadę. Patrzenie na private equity z tej perspektywy jest więc krzywdzące. Czasy są takie, że horyzont jednych i drugich wcale nie musi być krótszy — mówi partner Innova Capital. Kolejnym argumentem nadzoru ma być nastawienie funduszy private equity na bardziej agresywny rozwój. Zdaniem Krzysztofa Kuliga, wyznaczanie stopy zwrotu nie oznacza osiągania tego celu za wszelką cenę. Taki niekontrolowany wzrost miałby negatywny wpływ na wartość inwestycji.

— Rozumiałbym obawy o nadmierny wzrost, gdybyśmy inwestowali w parabanki czy udzielali chwilówek na kilka tysięcy procent. Przecież KNF pilnuje przejrzystości naszych działań, a my musimy stosować się do wytycznych i rekomendacji — wyjaśnia Krzysztof Kulig.

Jego zdaniem, jeśli strategia funduszu będzie bardzo agresywna, pojawi się pytanie, kto tak zbudowany bank potem odkupi. Kupujący weźmie dyskonto w związku ze słabą jakością aktywów i ryzykownym portfelem. Na trzeci argument, że w trudnych sytuacjach łatwiej uzyskać wsparcie kapitałowe od inwestora branżowego niż private equity, który ma określoną pulę pieniędzy na inwestycję, Krzysztof Kulig też ma odpowiedź.

— Po to są umowy inwestorskie, żeby precyzować wymogi wobec inwestora, ustalić, co chce osiągnąć w ciągu najbliższych lat i ile kapitału potrzeba na osiągnięcie celów. Albo nabywca wpłaca go od razu, albo zobowiązuje się dostarczać pieniądze w miarę potrzeb. Dzisiaj strategicznych graczy wcale nie ma wielu. Nie można też trzymać się tezy, że tylko PKO BP będzie rozwijał gospodarkę i inwestował w konsolidacje branży. Chociaż uważam, że moment na taki ruch jest dobry — ocenia Krzysztof Kulig.

Ścieżki wyjścia z Meritum

Innova, która przejęła Meritum Bank (wtedy BWE) w 2008 r., chce wyjść z inwestycji za dwa — trzy lata, kiedy instytucja osiągnie 5-6 mld zł sumy bilansowej (dwa razy więcej niż dzisiaj). Krzysztof Kulig nie wyklucza, że inwestorem mogłoby zostać Tesco, z którym bank nawiązał bliską współpracę. Byłoby to powtórzenie modelu z Wielkiej Brytanii, gdzie detalista odkupił od RBS udziały w joint venture i utworzył Tesco Bank. To jedna z możliwości. — Nie można wykluczyć, że na rynku znowu pojawią się gracze strategiczni — mówi Krzysztof Kulig.

Wywiad z K. Kuligiem na www.pb.pl

Private equity na polskim rynku

Pojawiły się na rynku bankowym, kiedy sektor znajdował się w powijakach. Pierwszy zainwestował Polish-American Enterprise Fund (przodek Enterprise Investors) w Pierwszy Polsko-Amerykański Bank, odkupiony później przez belgijski Fortis. W 1997 r. fundusze Enterprise Investors weszły kapitałowo do Lukasa, pomogły pośrednikowi kupić bank, przekształciły w jedną z najbardziej dochodowych instytucji finansowych i sprzedały Credit Agricole. W 2007 r. Innova Capital odkupiła od Aleksandra Gudzowatego maleńki Bank Współpracy Europejskiej, zmieniła szyld na Meritum i planowała przekształcić go w bank dla zamożnych klientów z mocnymi kompetencjami w consumer finance. Potem przyszedł kryzys i bank stanął. Dopiero w 2010 r., kiedy udało się zdobyć dwóch nowych akcjonariuszy — EBOR i Wolfensohn Capital Partners — mocno ruszył do przodu. W lutym 2010 r. wystartował FM Bank, instytucja dla mikroprzedsiębiorstw zbudowana na fundamencie funduszu Mikro. Pieniądze na projekt wyłożyły: fundusz Abris Capital, IFC oraz Piotr Stępniak. Abris jest również właścicielem Polskiego Banku Przedsiębiorczości, kupionego do spółki z IDMSA jesienią 2010 r. Fundusz objął wtedy większościowy pakiet akcji. W tym roku odkupił resztę od IDMSA.

ZDANIEM FUNDUSZY

Konserwatywna logika KNF

KHAI TAN

prezes Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych, partner Bridgepoint

Fundusze private equity, które chcą inwestować w polskim sektorze bankowym, są traktowane podejrzliwie, choć nie ma żadnych danych mówiących o tym, że rzeczywiście są „mniej stabilnymi” inwestorami. Na koniec dnia różnica między inwestorem finansowym i branżowym jest bardzo mała i myślę, że ta „mała dyskryminacja” funduszy private equity wynika z niezrozumienia ich zasad działania. Musimy pamiętać, że inwestorzy strategiczni w branży dziś wcale nie są bardziej stabilni, a wiele z europejskich banków popada w tarapaty finansowe i zmuszone jest do poszukiwania kupców na aktywa. W tych okolicznościach fundusz private equity z jasną strategią inwestycyjną na pewno nie jest gorszym wyborem.

PIOTR CZAPSKI

partner EQT Partners

Fundusze private equity są często traktowane w krzywdzący sposób — zarzuca im się nieprzejrzystość, a nadzór widzi je jako „ułomną” formę własności. Tymczasem pieniądze na ich działalność wykładają m.in. największe fundusze emerytalne. Tym inwestorom fundusze private equity regularnie — co miesiąc, co kwartał, co rok — przekazują bardzo szczegółowe sprawozdania z działalności, jak sądzę nawet bardziej precyzyjne niż wiele raportów giełdowych spółek. Jedyna różnica tkwi w tym, że te sprawozdania nie są podawane do informacji publicznej, ale myślę, że gdyby KNF chciała je otrzymywać, fundusze zainwestowane przejęciem Aliora czy innych banków nie ukrywałyby tych danych.

ZBIGNIEW REKUSZ

partner Mid Europa Partners

Komisja Nadzoru Finansowego nie tylko w tej sprawie ma dość konserwatywną politykę na tle jej odpowiedników w innych krajach europejskich. Rozumiem jednak logikę stojącą za takim nastawieniem wobec funduszy private equity, inwestujących w sektor bankowy. To dmuchanie na zimne. W sytuacji, gdy banki wiązane są nowymi normami ostrożnościowymi, chodzi m.in. o pakiet regulacji Bazylea III, fundusze private equity mogą być mniej elastyczne od graczy branżowych, gdy na przykład pojawi się konieczność dokapitalizowania w trakcie trwania inwestycji. Fundusz mógłby też znaleźć się w kropce, gdyby po kilku latach KNF nie wyraziła zgody na sprzedaż banku konkretnemu inwestorowi branżowemu. My nie inwestujemy w instytucje finansowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu