Czytasz dzięki

Gepetto widzi pieniądze w okularach

opublikowano: 29-10-2020, 22:00

Do firmy sprzedającej drewniane oprawki do okularów dołączył były szef PizzaPortalu. Chce w trzy lata dziesięciokrotnie powiększyć biznes i szuka finansowania.

Drewniane akcesoria nie wychodzą z mody. Na NewConnect na początku tego roku zadebiutował Plantwear, produkujący m.in. drewniane zegarki, który wcześniej zebrał 2,4 mln zł z kampanii crowdfundingowej i oferty prywatnej akcji. Teraz finansowania szuka inna spółka sprzedająca akcesoria tego rodzaju. Gepetto, wyspecjalizowany w wytwarzaniu drewnianych oprawek do okularów przeciwsłonecznych i korekcyjnych, na razie na giełdę się nie wybiera, ale — przy wsparciu znanego na rynku internetowym menedżera — chce zdobyć finansowanie na skalowanie biznesu.

MODA NA DREWNO:
MODA NA DREWNO:
Gepetto, którego współtwórcą jest Mateusz Toporowicz, zaczynał od produkcji okularów przeciwsłonecznych, ale potencjał widzi przede wszystkim w internetowej sprzedaży okularów korekcyjnych — i pracuje nad tym, jak zdalnie badać wzrok. W rozkręceniu sprzedaży w sieci ma pomóc Piotr Kruszyński, który w ostatnich latach rozwijał PizzaPortal, przejęty przez Glovo.
ARC

— Chcemy pozyskać do końca roku do 1 mln EUR od inwestorów prywatnych lub z publicznych akceleratorów start- -upów. Spółka w ubiegłym roku sprzedała ok. 40 tys. oprawek, co przyniosło kilka milionów złotych przychodów przy 10-procentowej rentowności na poziomie EBITDA. Możemy szybko zwiększyć skalę — zakładam, że dzięki ekspansji w kanale e-commerce w ciągu najbliższych trzech lat urośniemy dziesięciokrotnie, a przy większej skali marża EBITDA powinna wzrosnąć do 30 proc. Rundę finansowania chcemy zamknąć jeszcze w tym roku — mówi Piotr Kruszyński, członek zarządu ds. operacyjnych w Gepetcie, a do niedawna szef PizzaPortal.pl.

Drewniany pomysł

Piotr Kruszyński dołączył do Gepetta kilka miesięcy temu. Menedżer przez ostatnie trzy lata zasiadał w zarządzie PizzaPortalu — najpierw jako szef finansów, potem jako prezes. Ze spółką, walczącą z Pyszne.pl o prymat na rynku internetowych zamówień z restauracji, pożegnał się po tym, jak wchłonęło ją międzynarodowe Glovo.

— Odszedłem na początku czerwca, po zakończeniu procesu łączenia polskiej spółki z Glovo. Uznałem, że pora przekształcić się z etatowego menedżera w przedsiębiorcę. Napisałem post na LinkedIn, zgłosiło się do mnie sporo twórców start-upów potrzebujących pomocy w rozwoju biznesu. Najbardziej przekonał mnie projekt Gepetta, dlatego dołączyłem do spółki, zamierzam też zainwestować w jej udziały — mówi Piotr Kruszyński.

Korzenie Gepetta sięgają 2013 r. Mateusz Toporowicz, współtwórca marki, kończył wtedy studia na wrocławskiej ASP.

— Zajmowałem się wzornictwem przemysłowym, próbowałem sił w projektowaniu przeróżnych produktów. Pod koniec studiów z moją ówczesną dziewczyną zacząłem zastanawiać się nad założeniem własnego biznesu. Jeździłem na targi dizajnu w Mediolanie i przy okazji odwiedziłem odbywające się równolegle targi optyczne. I od tego się zaczęło — mówi Mateusz Toporowicz, dyrektor kreatywny i współtwórca Gepetta.

Jego uwagę przykuły drewniane oprawki, prezentowane wówczas głównie przez amerykańskich producentów.

— Robienie drewnianych oprawek nie wymagało dużych nakładów. Na początku robiliśmy po prostu okulary przeciwsłoneczne, które zamierzaliśmy sprzedawać w wakacje na festiwalach muzycznych i w ten sposób sfinansować sobie wyjazdy. Po okulary ustawiały się kolejki, na oprawki zwróciło uwagę kilka osób publicznych, co zapewniło im promocję, i pieniądze pożyczone na rozkręcenie biznesu szybko pomnożyliśmy kilkakrotnie — opowiada Mateusz Toporowicz.

Internetowa rewolucja

Szybko pojawił się pomysł, by produkować nie tylko okulary przeciwsłoneczne, ale również korekcyjne.

— I to początkowo była katastrofa, bo okulary korekcyjne muszą spełniać wiele konkretnych kryteriów technicznych, o czym nie mieliśmy pojęcia, a rynek optyczny jest dość skostniały i trudno przekonać salony do wprowadzania nowych produktów czy do stosowania nowoczesnych metod marketingowych — mówi Mateusz Toporowicz.

Przychody jednak rosły, głównie za sprawą okularów przeciwsłonecznych i, jak mówią przedstawiciele spółki, „uporu w znajdowaniu odpowiednich rozwiązań sprzedażowych”.

— Teraz stawiamy w 100 proc. na sprzedaż internetową i budujemy w sieci kompleksowy, przełamujący dotychczasowe metody zakupowe system produktów i usług powiązanych z okularami. Planujemy też rozwinięcie sprzedaży na rynkach zagranicznych — w pierwszej kolejności w Niemczech i Włoszech. W kontekście branży optycznej całkowite przejście do internetu dziś brzmi jak futuryzm, bo jesteśmy przyzwyczajeni do stacjonarnych badań wzroku i dobierania okularów w salonie. Od niedawna mamy już dostępną aplikację Gepetto Lustro, umożliwiającą wirtualne przymierzanie oprawek. A to dopiero początek, bo pracujemy nad rozwiązaniem umożliwiającym badanie wzroku przy użyciu smartfona — mówi Piotr Kruszyński.

Spółka pieniądze od inwestorów zamierza przeznaczyć nie tylko na skalowanie działalności, ale też na badania i rozwój w zakresie zdalnych metod badania wzroku.

— Nawiązaliśmy już w tym celu współpracę z naukowcami z najlepszych polskich uczelni, specjalizującymi się w optyce i fotonice. Wiążemy z tym projektem duże nadzieje, zwłaszcza że podstawowe techniki badania wzroku wcale nie są skomplikowane i wykorzystywano je przez dekady. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że bardziej skomplikowane wady wzroku będą wymagać zaangażowania okulistów w badanie przez internet, ale wierzymy, że prostsze badania można robić zdalnie przy użyciu sztucznej inteligencji, co wpisuje się w trend rozwoju telemedycyny lub stanowi nawet kolejny etap — mówi Mateusz Toporowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane