Getback wchodzi w pożyczki

opublikowano: 06-07-2016, 22:00

Windykator włącza turbodoładowanie, żeby zebrać pieniądze na sfinansowanie megawykupu menedżerskiego. Ma na to 18 miesięcy

To była jedna z największych transakcji na rynku w ostatnich latach. Oficjalnie wiadomo tylko, że Leszek Czarnecki sprzedał Getback za 825 mln zł. Niedawno Idea Bank, do którego windykator należał, podał w komunikacie, że zainkasował w gotówce 515 mln zł. Co z resztą pieniędzy? Struktura transakcji i liczba kupujących od początku okryte są tajemnicą. Z naszych ustaleń wynika, że spółkę windykacyjną kupiło od Leszka Czarneckiego pięć funduszy private equity — pisaliśmy o tym w „Pulsie Biznesu”.

WIARA CZYNI CUDA:
WIARA CZYNI CUDA:
Getback, kierowany przez Konrada Kąkolewskiego, rósł jak na drożdżach — jak to spółki z grupy Getin, szykowane na sprzedaż. W szanse dalszego wzrostu wierzą jednak menedżerowie spółki, którzy zdecydowali się na wykup akcji
Marek Wiśniewski

Jest jeszcze jeden uczestnik konsorcjum — grupa menedżerów. To na nich przypada brakujące 310 mln zł, jakie muszą zapłacić grupie Leszka Czarneckiego. Wygląda na to, że jest to jeden z największych wykupów menedżerskich w kraju. Na uregulowanie rachunku z byłym pryncypałem mają 18 miesięcy. Nie udało nam się ustalić, jak menedżerowie zdobyli finansowanie. Wiemy natomiast, że Getback włącza turbodoładowanie, żeby zmieścić się w terminie. Spółka podkręca tempo biznesu i wchodzi na nowe rynki.

Lewar w górę

Dzisiaj biznes windykatora opiera się na trzech filarach. Pierwszym są wierzytelności kupowane na własną książkę. Nominalna wartość portfela to 6,3 mld zł. Drugi filar stanowią aktywa kupowane za pieniądze inwestorów indywidualnych, pakowane do niestandaryzowanych sekurytyzacyjnych funduszy inwestycyjnych zamkniętych, warte 5,1 mld zł. Na trzeci składają się inwestycje w wierzytelności realizowane we współpracy z dużymi, branżowymi inwestorami finansowymi z zagranicy, kupowane na ich książkę, które później Getback obsługuje.

Ich wartość wynosi 4,3 mld zł. Windykator będzie wzmacniał każdy z tych filarów. Pierwszy chce podciągnąć przy pomocy lewara. Zadłużenie spółki wynosi obecnie ponad 205 mln zł, co daje 1,6X EBITDA (1,1x kapitał własny), i zdaniem zarządu, może zostać znacznie zwiększone. Getback zakłada emisje obligacji i zaciągnięcie kredytów. Dwa razy więcej pieniędzy Getback spodziewa się otrzymać od inwestorów indywidualnych w zamian za certyfikaty funduszy sekurytyzacyjnych.

— Po umowie podpisanej w czerwcu z Trigonem obsługujemy już 16 funduszy — mówi Konrad Kąkolewski, prezes spółki. Getback współpracuje od dawna z Altusem, którego certyfikaty dystrybuuje mBank. Wkrótce znajdą się w ofercie Aliora i Raiffeisena. W tym segmencie szykuje się też sporo nowości.

— Chcemy zaoferować certyfikaty inwestorom indywidualnym za granicą — mówi Konrad Kąkolewski. Podczas trwających kilka miesięcy negocjacji z funduszami zainteresowanymi kupnem spółki windykator systematycznie wysyłał ludzi na spotkania do Londynu. Getback przeszedł kilkanaście audytów i jego biznes spodobał się zagranicznymfunduszom na tyle, że gotowe są zainwestować w polskie wierzytelności poprzez kupno certyfikatów funduszy inwestycyjnych. Getback zatrudnił w Londynie byłego bankiera z Barclaysa, który na miejscu zajmuje się sprzedażą produktów. Trzeci silnik biznesowy Getbacku — inwestycje realizowane wspólnie z dużymi zagranicznymi funduszami — również ma dostać więcej paliwa. Ile? To zależy od podaży wierzytelności, głównie hipotecznych.

— W ubiegłym roku zrealizowaliśmy jedną dużą transakcję z zagranicznym partnerem. Szykujemy cztery kolejne. Żeby doszły do skutku, na rynku muszą pojawić się odpowiednio przygotowane, wystandaryzowane wierzytelności hipoteczne — mówi Konrad Kąkolewski.

Jak wyjaśnia, oferty, które dotychczas trafiały do sprzedaży, nie spełniały kryteriów dużych nabywców, gotowych kupić duże „paczki” przeterminowanych kredytów hipotecznych, ale jednorodnych, od osób fizycznych, z uporządkowanymi kwestiami prawnymi.

— Inwestorzy poszukują długów zabezpieczonych. Tymczasem banki wystawiają na sprzedaż wierzytelności mieszane, z których tylko część ma zabezpieczenia — wyjaśnia szef Getbacku.

Pożyczka na dług

Do trzech filarów windykator dodaje kolejny: pożyczki dla dłużników. Niby nic nowego — taki poboczny biznes prowadzą Kruk, Ultimo i Kredyt Inkaso. Getback chce go jednak robić trochę inaczej. W ramach programu Rehabilitacja dłużnik, który wzorowo spłaca zaległości przez 12 miesięcy, będzie mógł pozostałą część należności spłacić pożyczką. Stanie się wówczas klientem — pożyczkobiorcą, jego dane zostaną wykreślone z rejestrów zadłużonych i, jeśli jego sytuacja finansowa na to pozwoli, to po pół roku będzie mógł dodatkowo wnioskować o większą sumę.

Getback na potrzeby biznesu pożyczkowego powołał spółkę Neum Pretium (na bazie Getback Investments), która działa pod marką Koniczynka, pożyczki po ludzku. Zarządza nią menedżer ściągnięty z Vivusa. Konrad Kąkolewski twierdzi, że biznes pożyczkowy to czyste złoto — w przeciwieństwie do Kruka, który musi decydować, czy wydać kapitał na zakupy, czy na pożyczki dla dłużnika, Getback nie ma problemu z wewnętrzną konkurencją.

— 67 proc. naszego biznesu pochodzi z serwisu wierzytelności. Mamy potężny cash flow, który możemy spożytkować na pożyczki dla dłużników — wyjaśnia szef Getbacka. Spółka ma w portfelu ok. 1,5 mln wierzytelności detalicznych. Przeciętne zadłużenie wynosi ok. 16 tys. zł. Miesięczna rata to ok. 380 zł. Konrad Kąkolewski szacuje potencjał portfela pożyczkowego na ok. 800 mln zł.

— To jest rynek niewidoczny dla firm pożyczkowych, ponieważ obejmuje ludzi bez zdolności kredytowej. Poza tym mamy zdecydowanie bardziej konkurencyjną ofertę. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania pożyczki Neum Pretium jest trzy razy niższa niż u największych pożyczkodawców — mówi Konrad Kąkolewski. © Ⓟ

OKIEM ANALITYKA

Specjalista od okazji

ANDRZEJ POWIERŻA

analityk DM Citi Handlowego

Kruk od dawna rozwija firmę pożyczkową. Jak się jednak okazuje, wśród milionów dłużników stosunkowo niewielu jest takich, którzy nie tylko pożyczą, ale też będą spłacać. Kierunek długoterminowo jest bardzo ciekawy i Kruk też myśli o tym, żeby rozwijać ten biznes. Wydaje mi się jednak, że nie da się połączyć perspektywy długo- i krótkoterminowej. Zbudowanie mocnego biznesu wymaga czasu. Zdziwiłbym się, gdyby pożyczki od razu zaczęły generować duże pieniądze. Ciekawy jest też biznes obsługi funduszy, przynajmniej na krótką metę, bo oferuje dobre prowizje bez potrzeby angażowania własnego kapitału. W warunkach niskich stóp inwestorzy doceniają duży zwrot z zakupu złych długów i są w stanie podzielić się tym zyskiem z firmą, która obsługuje wierzytelności. Getback wykorzystuje różne rynkowe okazje. Wzrost płac powinien poprawiać spłacalność długów, a więc prowadzić do wzrostu wartości kupionego portfela. Przy niskich stopach dobrze sprzedają się fundusze wierzytelności; a rynek długów przyciąga także instytucjonalnych inwestorów, zatem można angażować się w takie transakcje, jak ubiegłoroczna z PRA Group. Sytuacja na rynku jest bardzo dobra. Spółkę oceniałbym jednak na podstawie tego, jak radzi sobie w niekorzystnych warunkach, a nie w czasach koniunktury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane