Glejt dla pośrednika jak dla transportowca

Rafał Kerger
opublikowano: 01-06-2006, 00:00
Obserwuj w MójPB:

Od 1 lipca pośrednicy przy przewozie rzeczy muszą występować o licencję na transport krajowy... rzeczy.

Kończy się vacatio legis ubiegłorocznej nowelizacji ustawy o transporcie drogowym i niektórych innych ustaw (DzU z 20 września 2005 r.). Od 1 lipca firmy pośredniczące przy przewozie rzeczy, czyli spedytorzy, zobowiązani są do licencji na krajowy transport drogowy. Jeżeli jej nie uzyskają, muszą zlikwidować działalność.

Trybunał milczy

Ustawę transportową w zeszłym roku zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego Polska Izba Spedycji i Logistyki. Trybunał dotąd skargą się nie zajął.

— Nowelizacja, a zwłaszcza przepisy rozszerzające transport drogowy o tak zwane pośrednictwo przy przewozie rzeczy, oraz przepisy wprowadzające licencje ustanawiają niepotrzebne ograniczenia dla zawodu spedytora i tym samym naruszają zasady wolności gospodarczej. Obowiązek licencji ogranicza konkurencyjność naszych spedytorów wobec firm z innych krajów. W Czechach, na Słowacji, w Holandii czy we Francji takich obwarowań nie ma — wyjaśnia obawy izby przewodniczący jej rady Marek Tarczyński.

Izba zwraca również uwagę na to, że nowe prawo bije przede wszystkim w małych i średnich spedytorów, a także przewoźników.

Krok po kroku

Jakie są nowe obowiązki? Najpierw przewoźnik lub spedytor musi zaliczyć specjalny kurs i zdobyć certyfikat kompetencji zawodowych. To koszt około 2 tys. zł. Trzeba się nauczyć m.in. negocjowania i zawierania umów w zakresie krajowego transportu drogowego, oraz przepisów o przewozie materiałów niebezpiecznych, odpadów i żywych zwierząt. Mogą paść również pytania o bezpieczeństwo ruchu drogowego, ale także o sporządzanie bilansu oraz rachunku zysków i strat w przedsiębiorstwie.

Przedsiębiorca bez certyfikatu musi jako zarządzającego swoją firmą zatrudnić kogoś z certyfikatem. Po co w ogóle ten certyfikat? Jest on potrzebny przy ubieganiu się o niezbędną do pośrednictwa przy przewozie rzeczy licencję na transport drogowy rzeczy. Otrzymają ją także spedytorzy i przewoźnicy mający certyfikat na transport międzynarodowy.

Inny warunek otrzymania licencji to 50 tys. euro finansowego zabezpieczenia oraz 9 tys. euro przy pierwszym i kolejne 5 tys. przy każdym następnym samochodzie przeznaczonym do transportu drogowego. Wystarczą dokumenty potwierdzające dysponowanie tymi pieniędzmi czy na przykład gwarancje bankowe. Spedytor powinien mieć też dobrą reputację.

Wniosek o licencję składa się do właściwego starosty. Należy dołączyć m.in. zaświadczenie o niekaralności osób zarządzających firmą oraz dokumenty rejestrowe przedsiębiorstwa. Starosta przyzna licencję na od dwóch do 50 lat.

Dla świętego spokoju

Jak firmy z branży przygotowują się do wejścia nowego prawa?

— Uważam, że ta ustawa nas, spedytorów nie dotyczy, bo to jest prawo o transporcie drogowym i słowo „spedycja” tam nie pada. Ale dla świętego spokoju wystąpimy o licencję. Prowadzimy transport i spedycję, dlatego problemów z certyfikatami nie mamy — mówi Jerzy Wójtowicz, prezes C. Hartwig ze Szczecina.

Firma ma oddziały w Gdyni, Kołobrzegu i w Świnoujściu. Oferuje przewozy międzynarodowe wodą, lądem i powietrzem.

— Certyfikaty kompetencji zawodowych już mamy, nie mogłoby być przecież inaczej, skoro prowadzimy usługi transportowe. Owe 50-tysięczne zabezpieczenie też nie będzie raczej problemem. Przecież nie trzeba go pokazywać w gotówce — mówi Andrzej Strzeżek, dyrektor firmy No Limit, która od 1995 r. oferuje usługi logistyczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane