Goclever powoli wychodzi z zapaści

opublikowano: 17-09-2017, 22:00

Niegdysiejszy lider lokalnych marek elektroniki konsumenckiej odbudowuje biznes. Tym razem — na kilku filarach. Tak działają też rywale

Gdy cztery lata temu pod strzechy Biedronki trafiły tablety w niskich cenach, w sklepach sieci zapanował chaos. Dziś po szale na tablety zostało jedynie wspomnienie, sprzedaż w tym segmencie sprzętu spada bowiem 13. kwartał z rzędu. O mały włos koniec tabletowego szaleństwa nie zakończyłby historii jednego z największych polskich graczy na rynku elektroniki — Goclevera. Po wielu perturbacjach poznańska spółka mocniej staje na nogi, choć wciąż może jedynie pomarzyć o wynikach z 2013 r., czyli 220 mln zł przychodów i 13 mln zł zysku osiąganych m.in. dzięki akcjom w Biedronce.

Po nagłej zapaści na rynku tabletów odrabiamy swoją lekcję. Teraz stawiamy na zrównoważony rozwój w oparciu o kilka segmentów produktów. Za kilka lat chcemy wrócić do poziomów sprzedaży ze szczytów hossy — zapowiada Roman Panek, prezes i współwłaściciel Goclevera.
Zobacz więcej

MĄDRY PO SZKODZIE:

Po nagłej zapaści na rynku tabletów odrabiamy swoją lekcję. Teraz stawiamy na zrównoważony rozwój w oparciu o kilka segmentów produktów. Za kilka lat chcemy wrócić do poziomów sprzedaży ze szczytów hossy — zapowiada Roman Panek, prezes i współwłaściciel Goclevera. SHOOTMEPHIL

— W kolejnych latach sprzedaż tabletów się załamała, przez chwilę byliśmy nawet w upadłości. Po układzie z wierzycielami, głównie z bankami, zaczęliśmy odbudowywać pozycję. W tym roku wykażemy niewielki zysk — mówi Roman Panek, jeden z założycieli i zarazem prezes Goclevera.

Płynne nogi

Goclever, pomny błędów, nie stawia wszystkiego na jednego konia: zaczyna szukać kilku nisz, które w najbliższych kwartałach mogą rosnąć równie szybko jak niegdyś tablety. — Na wiosnę 2018 r. wprowadzamy do sprzedaży rowery elektryczne w cenach znacznie niższych niż u naszej polskiej konkurencji. Do tego rozwijamy taki asortyment, jak hulajnogi, drony czy kamery przemysłowe. 60 proc. sprzedaży realizujemy poza Polską — zaznacza Roman Panek i dodaje, że małą stabilizację Gocleverowi daje też spółka zależna handlująca m.in. meblami ogrodowymi. Rywale polecają dywersyfikację.

Firmy w naszej branży często upadają nie dlatego, że nie potrafią sprzedawać, a dlatego, że źle zarządzają płynnością finansową. To jest rynek niskomarżowy i bardzo konkurencyjny, dlatego trzeba ostrożnie mierzyć siły na zamiary. Stabilność wzrostu i bazowanie nie tylko na jednym, sezonowym produkcie to podstawa — twierdzi Michał Leszek, członek zarządu Lechpol Electronics i twórca marki Kruger & Matz, pod którą firma sprzedaje smartfony, tablety, telewizory czy sprzęt audio.

W tym roku Lechpol osiągnie niemal 200 mln zł przychodów, jednak Kruger & Matz, najbardziej ryzykowny projekt w firmie, dołoży się do tego w około 30 proc. Resztę stanowić będzie stabilny biznes: handel podzespołami i drobniejszą elektroniką, który Lechpol rozwija od lat.

Pomysł w ramkach

W tym roku Goclever celuje w 50 mln zł przychodów i rozwój dobrze znanego sobie modelu kontraktowania produkcji w Azji i ograniczaniu kosztów magazynowania towaru.

— Naszą przewagą ma być elastyczność, wyczucie trendów. Myślimy też o projekcierozwijania innowacyjnego produktu od zera. Mamy już takie doświadczenia przy Zoom.me, elektronicznej ramce na zdjęcia współpracującej z aplikacją w telefonie — podkreśla Roman Panek.

Kilka tygodni temu pisaliśmy, że m.in. Mateusz Kusznierewicz rozważa inwestycję w kolejną wersję Zoom.me. Roman Panek też nie mówi „nie”, choć przyznaje, że interaktywna ramka nie przyniosła zysku. Jednak jej użytkownicy wciąż regularnie przesyłają tysiące zdjęć tygodniowo. Marcin Łobacz, dyrektor marketingu w Modecomie, przyznaje, że nastały czasy, w których ekstrazysków szuka się w niespodziewanych miejscach. Modecom poszedł inną drogą niż Goclever i zarabia nawet na sprzedaży elektroniki z licencją od PZPN. Dobrze rozwija się też np. działka sprzętu dla graczy komputerowych, tu powstała osobna marka.

— Trzymanie się głównie tabletów i smartfonów to zawężanie pola widzenia. Wkrótce nasza gama tego typu sprzętu zmniejszy się z kilkunastu modeli do ledwie kilku. Tu rywalizacja z takimi graczami jak Goclever nie jest już tak ostra jak kiedyś — podkreśla Marcin Łobacz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Goclever powoli wychodzi z zapaści