GPW najsłabsza w Europie: zarządzający tracą głowy

Piotr Kuczyński
20-11-2003, 00:00

W poniedziałek pisałem, że na rynkach towarowych i walutowych nie widać niepokoju, bo złoto i ropa taniały, a dolar się wzmocnił. We wtorek kierunek był już właściwy. Złoto testowało poziom 400 USD za uncję (i będzie wyżej), cena ropy sięgnęła poziomu sprzed wojny z Irakiem, ale prawdziwym wydarzeniem była przecena dolara. Już dawno nie widziałem amerykańskiej waluty tracącej jednego dnia 1,5 proc. W ten sposób z impetem została przełamana linia szyi 6-letniej formacji odwróconej głowy z ramionami. Wynika z tego, że kurs euro może sięgnąć w długim terminie nawet 1,55 USD.

Każdy z rynków miał swoje powody do takiej reakcji. Na rynku ropy spekulanci podnosili cenę przed sezonem grzewczym i w nadziei, że groźby Al-Kaidy przestraszą kupujących. Cena złota szła za dolarem. Dolar słabł przede wszystkim dlatego, że rynek dowiedział się, że inwestorzy zagraniczni kupili we wrześniu najmniej akcji i obligacji licząc od września 1998 r. Pojawiły się obawy, że kapitał zagraniczny zaczyna unikać USA.

Drugim powodem była informacja o tym, że USA zamierzają wprowadzić nowe kwoty na eksport wyrobów tekstylnych z Chin. Amerykański protekcjonizm zawsze osłabia dolara. Dzieła dopełniła analiza techniczna — wyraźne przełamanie poziomu 1,18 uruchomiło zlecenia sprzedaży dolara. Na rynku akcji średnie 50-sesyjne zostały naruszone, więc technicy zaczną się już niepokoić, ale o kierunku indeksów zadecydują nastroje i rynki walutowy oraz towarowy.

Dziś po sesji dostaniemy kilka wyników kwartalnych ważnych dla rynku spółek amerykańskich. W czasie sesji wystąpi Alan Greenspan, szef Fed. Co prawda, trudno sobie wyobrazić, by powiedział coś nowego, skoro niedawno też się wypowiadał. Ale jego wystąpienia zawsze są wydarzeniem. Poza tym inwestorzy dostaną sporo danych makro. W tygodniowych danych z rynku pracy ważne jest nie tylko, by były dużo niższe od 400 tys. Ważne jest też to, by dane z poprzedniego tygodnia nie zostały zweryfikowane w górę. Zakładam, że indeks wskaźników wyprzedzających koniunkturę gospodarczą (LEI) nie będzie miał wielkiego wpływu na rynki.

Ostatnią istotną informacją będzie listopadowy indeks Fed z regionu Filadelfii. Po podobnym indeksie z Nowego Jorku apetyty będą bardzo duże, a często się tak zdarza, że indeks z Filadelfii wcale nie idzie w tym samym kierunku, co indeks z Nowego Jorku. Inwestorów może więc spotkać niemiła niespodzianka. Generalnie można powiedzieć, że dane muszą być naprawdę bardzo dobre, by miały pozytywny wpływ na rynek.

Polski rynek zaczął wczoraj sesję tak, jak można było oczekiwać — dużym spadkiem. Tyle tylko, że zachowywał się gorzej od rynków Eurolandu, gdzie indeksy spadały, ale było dość spokojnie. Poza tym tam indeksy są ciągle blisko szczytów, a u nas oddaliły się już od niego o 16 proc. Była to techniczna panika wywołana przełamaniem wsparcia na indeksie WIG20. Dodatkowo niepokój wzbudziła nieudana aukcja obligacji. Inwestorzy realizują zyski przestraszeni brakiem kapitału, a przełamanie ważnych poziomów technicznych zawsze zwiększa podaż. Dlatego też mocno wzrósł obrót.

Fundusze inwestycyjne poczuły wreszcie, że są zagrożone i zaczęły kupować w momencie, kiedy polski rynek dotknął ważnych wsparć. Dużym błędem było dopuszczanie do przeceny bez obrony rynku. Chodziło o kupienie tanich akcji, ale zarządzający nie wzięli pod uwagę faktu, że trudno jest zatrzymać raz uruchomioną lawinę. Pocieszające jest, że zjawił się większy kapitał, ale bardzo źle, że tak nisko. Niedobrze też, że dopuścił do wygenerowania sygnału sprzedaży na WIG20. Sytuacja jest taka, że oscylatory krótkoterminowe są bardzo mocno wyprzedane, a to prowokuje do odbicia pod byle pretekstem, ale tylko do odbicia. Musi się pojawić większy kapitał, by indeksy ruszyły naprawdę do góry. W sytuacji, kiedy na świecie rozpoczęła się korekta, będzie o to niezwykle trudno. Należy liczyć jedynie na odbicia w trendzie spadkowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / GPW najsłabsza w Europie: zarządzający tracą głowy