Grozi nam kryzys, zwłaszcza zimą

Rozmawiała Magdalena Graniszewska
opublikowano: 01-11-2017, 22:00

Rozmowa z Piotrem Woźniakiem, prezesem Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa

Szef państwowego giganta gazowego mówi o nagłej chorobie arbitra strony rosyjskiej, opóźniającej spodziewane zwycięstwo Polski w sporze z Gazpromem, oraz o zawodnionym gazie z Rosji

Piotr Woźniak, prezes PGNiG
Zobacz więcej

Piotr Woźniak, prezes PGNiG Marek Wiśniewski

Jest pan prezesem PGNiG już prawie dwa lata. Co się panu udało?

Kurs jest blisko historycznego maksimum, ale cenne jest co innego. To, że w tym czasie skrystalizował się plan budowy gazociągu łączącego Polskę, poprzez Danię, z Norwegią i sprowadzenia gazu z Norwegii do Polski. Cenne jest też to, że nastawienie Norwegii do tego gazociągu przez dwa lata bardzo się poprawiło. Wróciłem właśnie ze spotkania w tym kraju i widać zmianę na lepsze. Jeszcze dwa lata temu słyszeliśmy od norweskich partnerów, że ten pomysł jest dla nich neutralny, żeby nie powiedzieć obojętny. Dziś patrzą na projekt z dużym zainteresowaniem, traktują go jak rozwój własnej sieci przesyłowej i wstęp do ekspansji na nowe rynki.

31 października skończył się drugi etap procedury open season, czyli składania ofert wiążących na rezerwację mocy przesyłowych planowanego gazociągu. PGNiG się zapisało?

Wykorzystanie tego gazociągu jest elementem naszej strategii, obejmującej budowę zdywersyfikowanego portfela importowego. Najważniejszym elementem.

Gazociąg łączący Polskę z Danią i Norwegią ma być gotowy w 2022 r. Pod koniec 2019 r. PGNiG powinno zaś poinformować Gazprom, czy zamierza negocjować przedłużenie kontraktu. Co powiecie?

Rozmowy oczywiście się odbędą.

Opóźnia się rozstrzygnięcie sporu arbitrażowego pomiędzy PGNiG a Gazpromem, dotyczącego ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Kiedy spodziewa się pan finału?

Niespodziewanie nastąpiła komplikacja w postaci choroby jednego z arbitrów, która wstrzymała postęp prac całego składu sądu arbitrażowego. To akurat arbiter wskazany przez stronę rosyjską. Rozstrzygnięcie przesunie się więc w czasie, ale o wynik jesteśmy spokojni, bo argumenty mamy nie do zbicia.

Jak obecnie układa się współpraca z Gazpromem?

Czy słyszała pani o przerwie w dostawach latem tego roku?

Proszę opowiedzieć.

W czerwcu w gazie, który płynie do Polski gazociągiem jamalskim, pojawiła się ogromna ilość wody. Polski system przesyłowy nie był i nie jest w stanie odbierać takiego gazu z przyczyn technicznych. Po prostu nie mamy tzw. osuszarni gazu ani na samym gazociągu jamalskim, ani na obu wyjściach systemowych we Włocławku i Lwówku Wielkopolskim. W latach 90., podczas budowy gazociągu, strona rosyjska nie zgodziła się na zbudowanie takich instalacji. Dlatego Gaz-System musiał zamknąć oba punkty wyjścia z gazociągu jamalskiego do krajowego systemu gazociągowego. Całe szczęście, że w Polsce były upały, a dla fabryk był to sezon remontowy, więc zapotrzebowanie na gaz nie było wysokie. Przerwa w dostawachtrwała zaledwie dwie doby, a mimo to musieliśmy natychmiast przerwać tłoczenie gazu do magazynów podziemnych.

Dlaczego gaz był zawodniony?

Zadaliśmy to pytanie Gazpromowi. Od czerwca czekamy na odpowiedź. Najciekawsze w tej sprawie jest jednak to, że Niemcy mają osuszarnię na gazociągu jamalskim. W latach 90. postawili ją w punkcie Mallnow, zaraz za granicą z Polską. Oznacza to, że zawodniony gaz przepłynął przez polski odcinek Jamału, nie dając nam sposobności odebrania surowca, a następnie wpłynął do systemu niemieckiego, gdzie dzięki osuszarni został odebrany i wtłoczony do sieci niemieckiej. Nie byliśmy przygotowani na taki scenariusz.

Czy PGNiG zainwestuje w osuszarnie?

Trzeba to będzie zrobić. Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której Gazprom, zgodnie z zapowiedziami, wstrzymuje przesył gazu przez Ukrainę, a jednocześnie w gazociągu jamalskim [biegnącym przez Białoruś — red.] pojawia się woda. Jeżeli nie będziemy mieli osuszarni, grozi nam poważny kryzys, zwłaszcza zimą.

Skoro mowa o zimie: jak PGNiG, jako jeden z akcjonariuszy Polskiej Grupy Górniczej, ocenia jej osiągnięcia w tym roku? Zbliża się zima, a według jednego z wiceministrów, PGG wydobędzie w tym roku o milion ton węgla mniej, niż prognozowała.

Jesteśmy w PGG inwestorem nastawionym na zysk. To oznacza, że interesuje nas wynik finansowy, poziom produkcji jest rzeczą wtórną. PGG jest w tym roku na plusie już po trzech kwartałach. Dopóki nasza inwestycja przynosi zysk, dopóty jesteśmy zadowoleni. Nie proponujemy ani nie sugerowaliśmy zmian w zarządzie PGG. Doniesienia medialne w tej sprawie są bezpodstawne.

Jest pan spokojny o dostawy węgla dla ciepłowniczej PGNiG Termiki?

Termika ma zapewnione dostawy węgla na zimę i odpowiedni do potrzeb poziom zapasów — zarówno w Warszawie, jak i w Jastrzębiu.

Jakie są plany PGNiG w sektorze ciepłowniczym?

Chcemy przejmować i inwestować, mamy na to parę miliardów złotych. Jesteśmy bardzo zadowoleni z zakupu PEC Jastrzębie i SEJ od Jastrzębskiej Spółki Węglowej, ale zdajemy sobie sprawę, że do kupienia w ciepłownictwie jest coraz mniej. Interesują nas więc również małe zakłady, wymagające modernizacji. Poza tym ruszyliśmy z budową bloku gazowego na warszawskim Żeraniu. Wyprowadziliśmy też na prostą inwestycję w elektrociepłowni w Stalowej Woli.

Terminal LNG w Świnoujściu ma zostać rozbudowany, a PGNiG zwiększyło rezerwację mocy. Czy znajdziecie tylu klientów na LNG?

Rozwijamy ten rynek i wiemy, że dla klientów znaczenie ma jakość LNG z terminalu, która jest stabilna i lepsza niż LNG sprowadzanego z innych kierunków, np. z Obwodu Kaliningradzkiego. Ważne jest też, z punktu widzenia klientów, że wraz z powstaniem terminalu zniknęło ryzyko związane z nierównomiernością dostaw, co jest problemem w przypadku instalacji produkujących LNG z gazu ze złóż. Rośnie m.in. rynek tzw. LNG małej skali. Ostatnio np. pozyskaliśmy nowego odbiorcę w miejscowości Skórcz. Powstanie tam elektrociepłownia, która będzie produkować ciepło na potrzeby miasta. Wkrótce będą kolejne tego typu umowy, głównie na Podlasiu. Poza tym LNG ze Świnoujścia pojechał ostatnio cysternami do klientów w Bułgarii. Regularnie sprzedajemy go do Estonii, Litwy, Łotwy oraz Czech.

Czy myślicie o kolejnych zakupach koncesji w Norwegii?

Cały czas rozmawiamy. Nasze inwestycje w kolejne złoża mogą się zdarzyć w każdym czasie. Plan strategiczny mamy niezmienny, tzn. w 2022 r. chcemy wydobywać w Norwegii 2-2,5 mld m sześc. gazu i sprowadzić go do Polski nowym gazociągiem przez Danię.

Czy planujecie inwestycje zagraniczne poza Norwegią?

Staramy się o kolejną koncesję w Pakistanie, choć proces jest bardziej skomplikowany, niż przewidywaliśmy. Mamy tam natomiast sukcesy w wydobywaniu tzw. gazu ściśniętego. Doświadczenia z tego kraju z powodzeniem wykorzystujemy m.in. w Wielkopolsce, a wkrótce wykorzystamy je też w Karpatach i zapadlisku przedkarpackim.

A jak idą testy wydobycia metanu w Gilowicach?

Wyniki są więcej niż obiecujące. Przepływy gazu, który wydobywamy tam z pokładów węgla, się ustabilizowały, a ich wysokość nas satysfakcjonuje. Planujemy więc kolejne odwierty.

W listopadzie PGNiG poda wyniki za trzeci kwartał. Jak poszło?

Rośnie krajowe zapotrzebowanie na gaz, a zwłaszcza zainteresowanie nim jako źródłem generacji ciepła. Wolumen sprzedaży i dystrybucji rośnie, klienci do nas wracają, pojawiają się nowi. Postawialiśmy sobie taki cel na początku 2016 r. To się udało i podtrzymujemy go na przyszłość. © Ⓟ

Fachowiec

Piotr Woźniak kieruje PGNiG od grudnia 2015 r. Z wykształcenia jest geologiem, w latach 1999-2002 pracował na różnych stanowiskach w PGNiG, od czerwca 2000 r. na stanowisku wiceprezesa. W latach 2002-06 był warszawskim radnym, a od grudnia 2011 do grudnia 2013 r. — wiceministrem w resorcie środowiska i głównym geologiem kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Grozi nam kryzys, zwłaszcza zimą