Czytasz dzięki

Igrzyska śmierci w pożyczkach

opublikowano: 21-04-2020, 22:00

Nowe reguły gry mocno poturbują branżę, ale całej nie zabiją. Bez pomocy państwa rynek mocno się jednak skurczy

Przez minione cztery lata resort sprawiedliwości próbował wyśrubować przepisy pożyczkodawcom — bezskutecznie. Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zajęło to tydzień. Tarczą antykryzysową mocno ściął limity kosztów pozaodsetkowych (patrz ramka).

Zdaniem Agnieszki Wachnickiej, która kieruje Fundacją Rozwoju Rynku Finansowego, Polsce grozi istotny rozrost szarej strefy pożyczek konsumenckich. Przywołuje przykład Słowacji, gdzie w miejsce firm weszła mafia lichwiarska.
Wyświetl galerię [1/2]

Miecz obosieczny:

Zdaniem Agnieszki Wachnickiej, która kieruje Fundacją Rozwoju Rynku Finansowego, Polsce grozi istotny rozrost szarej strefy pożyczek konsumenckich. Przywołuje przykład Słowacji, gdzie w miejsce firm weszła mafia lichwiarska. Fot. Marek Wiśniewski

Analizy

Branża chwilowo zamarła — potrzebuje czasu, aby dostosować się do nowych reguł, które obowiązują od… prima aprilis. Nie wszystkim jednak jest do śmiechu.

— Tempo zmian regulacyjnych było bardzo szybkie — przepisy weszły w życie bez vacatio legis. Firmy pożyczkowe dopiero teraz mogą dokonać analizy, czy są w stanie dostosować się nowych realiów i czy mają zaplecze finansowe, które pozwoli im utrzymać płynność mimo strat, jakie będą ponosić w czasie obowiązywania przepisów — mówi Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynków Finansowych (FRRF).

Rynek

O ile skurczy się rynek pożyczkowy wart około 8 mld zł, na którym jeszcze do niedawna działało około 150 firm? FRRF spodziewa się drastycznego ograniczenia ich działalności już tym roku. Inni szacują precyzyjniej.

— Działalność zawieszają kolejne firmy pożyczkowe, masowo zwalniają pracowników. Przy niezmienionym popycie rynek może się skurczyć o 60- -70 proc. — mówi Ewa Wernerowicz, prezes Vivusa, jednego z największych pożyczkodawców online’owych.

Vivus dostosował się do nowych warunków. Zaostrzył politykę kredytową, zmienił ceny, ograniczył kwoty finansowania, przykręcił kurek z pierwszą darmową pożyczką

Pożyczki złapały wirusa

Specustawą antykryzysową legislatorzy obniżyli roczny limit dla pożyczek udzielanych na więcej niż 30 dni z 55 (25 proc. kosztów stałych plus 30 proc. uzależnionych od okresu kredytowania) do 21 proc. (15 plus 6 proc.). Maksymalne koszty kredytowania bez względu na czas trwania umowy ścięli ze 100 do 45 proc. i wprowadzili nowy, pięcioprocentowy limit dla pożyczek nieprzekraczających 30 dni. Nowe reguły ustalono na najbliższy rok, począwszy od początku kwietnia 2020 r. Mają one chronić konsumentów przed spiralą zadłużenia. i niemal zupełnie zamknął się na sprzedaż przez pośredników. Czy to koło ratunkowe pozwoli mu utrzymać się na powierzchni? Szefowej Vivusa trudno prognozować.

— Nie zabiegaliśmy do tej pory o wsparcie finansowe od rządu, ale w obecnej sytuacji tego nie wykluczamy — dodaje Ewa Wernerowicz.

Konkurencyjna Wonga prognozuje, że rynek skurczy się aż o 80 proc. O siebie się jednak nie martwi, bo dostaje finansowanie od właściciela, którym jest Kruk — lider windykacji. Mimo to ogląda się na państwo.

„Każda pomoc państwa dla sektora pożyczkowego zwiększy dostępność pożyczek i zmniejszy skalę wykluczenia finansowego, która po wprowadzeniu nowych regulacji na pewno się zwiększy” — informuje biuro prasowe Wongi.

Koszty

Potencjał przychodów oraz nadchodące wydatki analizuje Provident, pożyczkowy pionier nad Wisłą, specjalizujący się w obsłudze domowej.

— Zarząd musi podejmować decyzje w poczuciu odpowiedzialności za pracowników, doradców, klientów oraz pozostałych interesariuszy. Jesteśmy przekonani, że nasze działania przyniosą oczekiwane rezultaty, choć najbliższy czas będzie wymagał wielu wyrzeczeń. Obecnie przetrwanie firmy nie stoi pod znakiem zapytania — mówi Patrycja Rogowska-Tomaszycka, członek zarządu Providenta.

Ostro ścięła koszty firma LoanMe, m.in. zwalniając sporą część załogi liczącej ponad 100 osób, i wróciła do gry. Uważa, że najbliższy rok będzie „trudnym sprawdzianem dla całego sektora pozabankowych pożyczkodawców”, którego część firm nie zaliczy.

— Tańszy produkt to większe zainteresowanie klientów, ale z drugiej strony większe wyzwania dla firm. Będą zmuszone do ciągłej optymalizacji kosztowej i bardzo ostrożnego podchodzenia do ryzyka kredytowego. Więcej procesów będzie opartych na automatyzacji i działalności online. Trudno stwierdzić, co będzie dalej, jednak możemy założyć, że część firm poradzi sobie z wyzwaniami, dla innych sytuacja może okazać się zbyt trudna i będą musiały zakończyć działalność — mówi Katarzyna Bieńkowska, dyrektor komunikacji w LoanMe.

Optymizmu brakuje firmie Vippo, która wstrzymała działalność pożyczkową. Spółka rozważa dwa scenariusze: zmieni model biznesowy albo przez najbliższy rok będzie zajmować się wyłącznie windykacją już udzielonych pożyczek. Szczegółów na razie nie ujawnia.

— Nawet przy bardzo optymistycznych założeniach, ale pod reżimem nowych limitów kosztów pozaodsetkowych i przy zmniejszonym oprocentowaniu wynikającym z obniżki stóp procentowych NBP udzielanie pożyczek ratalnych będzie nierentowne — ocenia Ewa Szul-Skjoeldkrona z biura prasowego Vippo.

Płynność

Aby firmy przetrwały, istotna jest płynność.

— Wiele firm, poza finansowaniem kapitałami własnymi, finansuje się długiem w postaci obligacji korporacyjnych. Sytuacja na tym rynku jest bardzo trudna ze względu na ogromne odpływy z funduszy inwestycyjnych — firmy ryzykują postawienie ich długu w stan wymagalności lub brak możliwości rolowania zadłużenia. Dlatego jednym z postulatów branży pod adresem rządu był interwencyjny skup obligacji korporacyjnych z rynku przez NBP lub inne instytucje rządowe w celu ich wsparcia — podkreśla Agnieszka Wachnicka.

Taki sam problem dotyczy finansowania kredytami bankowymi, stąd wynika postulat branży o dostęp do preferencyjnych linii kredytowych lub objęcie gwarancjami zobowiązań wobec banków.

OKIEM EKSPERTA

Potrzeby nie znikają

PROF. ANDRZEJ FALKOWSKI, Instytut Psychologii Wydział Psychologii w Warszawie, kierownik Katedry Psychologii Ekonomicznej i Biznesu

Argumenty ekonomiczne przytaczane przez ekspertów w odniesieniu do redukcji kosztów pozaodsetkowych znajdują uzasadnienie w psychologii zachowań konsumenckich. Potrzeba pożyczania nie zniknie — znikną dostępne dotychczas produkty finansowe, które ją zaspokajały. Postrzeganie rzeczywistości rynkowej w kategorii produktu, a nie potrzeby konsumenckiej często doprowadza do poważnego zachwiania prognozowanego popytu na dobro i jest wynikiem tzw. marketingowej krótkowzroczności.Oznacza to, że nie produkt, lecz potrzeba jest dla konsumenta najważniejsza. Przekładając to na problem rynku pożyczkowego w kontekście zapisów wynikających z tarczy antykryzysowej, dla klienta potrzebą jest gotówka. Wprowadzenie nowych limitów kosztów pozaodsetkowych nie spowoduje, że potrzeba zdobycia gotówki zniknie. Znikną natomiast te podmioty, które w sposób bezpieczny i nadzorowany zaspokajają tę potrzebę. Nietrudno dojść do wniosku, że miejsce legalnie działających firm pożyczkowych zajmą reprezentanci szarej strefy, którzy chętnie odpowiedzą na potrzebę konsumencką.

8 mld zł - tyle wart był rynek pożyczek pozabankowych w 2019 r., według firmy Crif.

60 proc. - o ponad tyle już się skurczył się rynek pożyczek wynika z danych Crif i BIK.

80 proc. - ... a o tyle skurczy się ten rynek do końca tego roku według szacunków branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane