Inflacja nie straszy, więc złoto w niełasce

opublikowano: 19-09-2014, 00:00

6 lat po upadku banku Lehman Brothers przy złocie, bezpiecznej przystani, nie stacjonuje zbyt wielu inwestorów.

Relacja ceny złota do wartości ogólnoświatowego indeksu akcji, obliczanego przez MSCI, spadła do poziomu najniższego od września 2008 r., kiedy z hukiem runął bank inwestycyjny Lehman Brothers, a bessa na rynku kapitałowym mijała półmetek.

Drugi etap rajdu zaczął wtedy kruszec, którego cena osiągnęła szczyt na poziomie ponad 1800 USD za uncję w sierpniu 2011 r. Wtedy inwestorzy obawiali się o skutki bezprecedensowego w skali programu skupu aktywów przez Fed, który — jak przewidywano — obudzi inflację.

Złoto tradycyjnie uważane jest za jeden z najlepszych instrumentów zabezpieczających przed wzrostem wskaźnika cen. Okazało się jednak, że obawy przed szalejącą inflacją to strachy na Lachy. Fed kontynuuje luzowanie ilościowe w polityce pieniężnej, tymczasem nie ma żadnych sygnałów, które mogłyby świadczyć o ryzyku wysokiej inflacji.

W sierpniu w USA wyniosła ona 0,2 proc. m/m i poniżej 1 proc. pozostaje od 2008 r. W strefie euro władze monetarne robią tymczasem wszystko, by uniknąć deflacji.

W tym roku cena złota urosła o około 2,5 proc., a od szczytu sprzed trzech lat spadła mniej więcej o jedną trzecią. Według mediany prognoz analityków, ankietowanych przez agencję Bloomberg, przez najbliższe 2 lata cena złota pozostanie stabilna na poziomie około 1250 USD za uncję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu