Inwestorów ciągnie w góry

opublikowano: 26-02-2014, 00:00

Własna nieruchomość u ponóża polskich gór to nie tylko przyjemna, ale i zyskowna inwestycja.

Planujący kupno nieruchomości w górach powinni się przede wszystkim zastanowić nad celem inwestycji.

— Jeśli ktoś kupuje apartament wakacyjny, z którego zamierza często korzystać, powinien wybrać miejscowość i nieruchomość, w której będzie się dobrze czuł i mógł łatwo do niej dotrzeć. Jeśli zakup nieruchomości traktuje przede wszystkim jako inwestycję, to odległość od miejsca zamieszkania i własne preferencje schodzą na drugi plan — tłumaczy Jarosław Skoczeń, pełnomocnik zarządu w firmie Emmerson.

Na pierwszy zaś wysuwa się stosunek kosztów do spodziewanych dochodów. Warto mieć na uwadze, że oferty deweloperów bardzo się różnią zarówno pod względem standardu obiektów, jak i usług dodatkowych, takich jak gwarancja najmu czy zarządzanie.

Ostrożność popłaca

Potencjalni inwestorzy w pierwszej kolejności powinni ocenić poziom konkurencji na rynku lokalnym. Najłatwiej zmierzyć go za pomocą wskaźnika wykorzystania infrastruktury noclegowej.

— Nawet w grupie 10 najpopularniejszych górskich kurortów waha się on od 23,5 proc. do 45,8 proc. Ten najniższy wskazuje, że walka podmiotów świadczących usługi noclegowe o portfele turystów jest na lokalnym rynku bardziej zażarta niż na przykład w Krynicy — Zdroju i Ustroniu, w których obłożenie w 2012 r. przekroczyło 45 proc. To oznacza, że statystyczne łóżko w tych miejscowościach było zajęte niemal co drugi dzień. Dla porównania w Karpaczu, Wiśle, Bukowinie Tatrzańskiej czy Szklarskiej Porębie każde łóżko jest zajęte przez turystę mniej więcej raz na cztery dni — wyjaśniaja Bartosz Turek, kierownik działu analiz Lion’s Banku.

Godne uwagi są także średnie ceny mieszkań w poszczególnych rejonach. Jak wynikaz danych serwisu otoDom.pl, na rynku wtórnym w Zakopanem wynoszą one średnio aż 8,8 tys. zł za 1 mkw. Z jeszcze wyższymi stawkami zmierzymy się w przypadku zakupu apartamentów wakacyjnych od deweloperów.

— W tym segmencie rynku ceny oscylują w okolicach 11 tys. zł za 1 mkw. Obniżenie stawki będzie możliwe jedynie w przypadku zakupu całego domu. Przykładowo w projekcie Rezydencja Szeligówka w centralnej części Kościeliska za dom o powierzchni 170 mkw. wraz z przynależną działką o powierzchni nie mniejszej niż 300 mkw. inwestor oczekuje kwoty 1,35-1,45 mln zł — wyjaśnia Jarosław Skoczeń.

Blisko atrakcji

Niższych cen możemy się spodziewać w mniej popularnych ośrodkach, jednak standard tamtejszych obiektów często pozostawia sporo do życzenia, co sprawia, że rośnie ryzyko związane ze znalezieniem najemców. Aby je ograniczyć, eksperci radzą wybierać nieruchomości z widokiem na góry, a poza tym z dogodnym dojazdem z centrum miasta, dostępnością wyciągów narciarskich, tras zjazdowych, rowerowych i pieszych, wód termalnych i aqua parków.

— Ważna jest także funkcjonalność mieszkania, optymalny rozkład pomieszczeń z wydzielonymi sypialniami. W budynkach o wyższym standardzie klienci zwracają uwagę na dodatkowe udogodnienia takie jak np. sauna, spa, basen, bądź dostępność usług firmy zarządzającej, która organizuje sprzątanie i zajmuje się wynajmem mieszkań, gdy nie ma właściciela. Przy zakupie nowych mieszkań i apartamentów chętniej wybierane są wykończone i wyposażone aniżeli te do własnej aranżacji — mówi Joanna Targowska z Ober-Haus.

Lepiej na obczyźnie?

A gdyby tak kupić apartament w przygranicznej miejscowości w Czechach lub na Słowacji? Jarosław Skoczeń uważa, że to rozwiązanie dla zaawansowanych.

— Kupno nieruchomości za granicą wymaga dużo większego nakładu pracy. Nie wystarczy analiza lokalnego rynku. Konieczne będzie dokładne rozpoznanie obowiązujących w konkretnym kraju wymagań i kosztów związanych z zawieraniem transakcji kupna nieruchomości, a także kwestii podatkowych. Poza tym dochodzi do tego ryzyko walutowe — mówi Jarosław Skoczeń. Nieco innego zdania jest Jakup Potocki, analityk rynku nieruchomości z Lion’s House.

— W dobie otwartych granic zakup nieruchomości za granicą nie powinien nikogo dziwić. Odległość z domu do kurotu dłuższa o 50 km niż w przypadku miejscowości w polskich górach nie jest dużym kosztem dodatkowym, a często rekompensuje ją lepiej rozwinięta infrastruktura narciarska. Z punktu widzenia nabywcy ważny jest koszt zakupu. W Cadcy na Słowacji średnia cena ofertowa metra to około 4,2 tys. zł, a w Liptovskym Mikulasu — 4,4 tys. zł za 1 mkw. Natomiast w Czechach — średnia cena ofertowa w Libercu to 5,8 tys. zł za 1 mkw. Na tym tle rodzime wyceny wydają się zbliżone — dodaje ekspert Lion’s House.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANNA GOŁASA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu