Czytasz dzięki

Inwestorzy uwierzyli w małe spółki

Adam Torchała
opublikowano: 20-02-2020, 22:00

Podczas gdy indeks największych polskich spółek zawodzi, sWIG80 wyrasta na rynkową gwiazdę. Uwagę przykuwają nie tylko stopy zwrotu, ale również pozytywne sygnały po stronie popytowej

Indeks sWIG80 od początku roku zyskał już ponad 9 proc. Małym spółkom w nim zgromadzonym nie przeszkadza nawet fakt, że reszta rynku radzi sobie zdecydowanie słabiej: WIG20 wciąż pozostaje na minusie, WIG oscyluje wokół kreski, mWIG40 zaś jest wprawdzie na plusie, ale dwukrotnie mniejszym niż „maluchy”. Indeks dobrze wypada także w otoczeniu międzynarodowym. Biorąc pod uwagę główne indeksy wszystkich europejskich parkietów, żaden nie jest mocniejszy niż sWIG80. Na świecie lepiej radzi sobie Nasdaq, ale już bijący rekord za rekordem S&P500 także ustępuje polskim maluchom pod względem stopy zwrotu.

Asbis, kierowany przez Siarheja Kostewycza, to lider fali wzrostowej sWIG80,
trwającej od listopada 2019 r. Kurs dystrybutora elektroniki urósł o ponad 67
proc.
Wyświetl galerię [1/2]

LIDER:

Asbis, kierowany przez Siarheja Kostewycza, to lider fali wzrostowej sWIG80, trwającej od listopada 2019 r. Kurs dystrybutora elektroniki urósł o ponad 67 proc. Fot. ARC

Warto pamiętać, że także w 2019 r. sWIG80 zanotował solidną stopę zwrotu i był najmocniejszym z czwórki głównych indeksów GPW. W sumie licząc od początku zeszłego roku, stopa zwrotu polskiego indeksu małych spółek to już 24 proc. (a w wersji z dywidendami nawet 30 proc.), stąd — bazując na książkowych definicjach — otwarcie można mówić o hossie. Ta — technicznie rzecz biorąc — zaczyna się bowiem od 20-procentowego wzrostu.

„Maluchy” musiały odpalić

Co istotne, hossa na sWIG80 to nie jest zasługa tylko kilku spółek. Biorąc pod uwagę tegoroczną stopę zwrotu, na plusie jest trzy czwarte firm z portfela indeksu. Połowa spółek może pochwalić się stopą zwrotu lepszą niż 8 proc., prawie jedna czwarta urosła zaś o przeszło 20 proc. A przypomnimy, że mówimy o okresie niecałych dwóch miesięcy, stopy te liczone są bowiem od pierwszej styczniowej sesji. Warto wspomnieć, że sWIG80 w ciągu trzech lat przeszedł transformację z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia.

Lata 2017-18 dla indeksu małych spółek były fatalne i potrafił notować on długie serie spadkowych sesji mimo dobrych nastrojów na innych indeksach. Efektem były atrakcyjniejsze wyceny. Na początku 2019 r., gdy ruszyła hossa na małych spółkach, sWIG mógł pochwalić się średnim wskaźnikiem cena/zysk wynoszącym 10, podczas gdy dla mWIG40 i WIG20 wskaźnik ten przekraczał 13. Analitycy przewidywali, że małe spółki w końcu będą musiały „odpalić”. I tak się stało.

Polityka z wozu, inwestorom lżej

Indeksowi niewątpliwie pomaga koniunktura. Mimo realizującego się scenariusza spowolnienia gospodarczego światowe indeksy prą do przodu i sytuacja Polski musiałaby być skrajnie zła, by przez dłuższy czas opierać się tym nastrojom. Tymczasem w Polsce wzrost gospodarczy jest wyższy niż na zachodzie, co stanowi dodatkowy argument za polskimi spółkami i ich akcjami. Dodatkowo realne stopy procentowe nie dość, że są ujemne, to przez rosnącą inflację spadają jeszcze niżej, czym zachęcają do szukania alternatywy dla lokat. Sama inflacja zaś dla spółek stanowi kosztowy wentyl bezpieczeństwa, jej wpływ na atrakcyjność akcji jest zatem podwójnie korzystny. Siłą samego sWIG80 jest jego struktura.

Indeks postrzegany bywał jako barometr nastrojów w prywatnym przemyśle, jednak obecnie o sile indeksu stanowią spółki nowych technologii. Dodatkowo sWIG80 jest zdecydowanie mniej obciążony polityką niż WIG20, w którym fatalna postawa państwowych gigantów rzutuje na wynik indeksu. Chcący uniknąć skarbu państwa inwestorzy muszą szukać głębiej. Oczywiście — ze względu na płynność i wielkość — małe spółki nie przyciągną dużych zagranicznych graczy w takim stopniu jak blue chipy. Z krajowymi inwestorami instytucjonalnymi czy tym bardziej inwestorami indywidualnymi sprawa ma się jednak inaczej.

Kowalscy się przekonali?

Różnicę tę widać np. w funduszach inwestycyjnych. O ile z funduszy lokujących pieniądze w akcje polskich spółek aktywa odpływają, to same fundusze akcji rodzimych małych i średnich spółek cieszą się rosnącym powodzeniem. Z danych serwisu analizy.pl wynika, że styczeń był w tej kategorii trzecim miesiącem z rzędu dodatniego bilansu sprzedaży. Saldo było najwyższe od dwóch lat. Coś drgnęło także w inwestowaniu indywidualnym. Z danych Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych wynika, że w styczniu liczba kont maklerskich przyrosła o blisko 5 tys., co jest największą zmianą na plus od przeszło pięciu lat.

Wciąż nie możemy wprawdzie mówić o modzie na giełdę, widać jednak pewnie pozytywne sygnały, które rysują się po stronie popytowej. A nie można przecież zapominać, że na giełdę płyną już także pieniądze z Pracowniczych Planów Kapitałowych. Strumień ten zresztą niebawem powinien się zwiększyć, po rozszerzeniu programu na kolejne firmy. I o ile głównymi beneficjentami mają być tutaj spółki z WIG20 (z ustawy wynika, że powinno do nich trafić co najmniej 40 proc. środków), o tyle przewidziano też kawałek tortu dla mniejszych firm. Na akcje spółek spoza indeksów mWIG40 i WIG20 trafić może do 10 proc. aktywów.

Biorąc pod uwagę płynność i wielkość, to właśnie firmy z sWIG80 są na krajowym rynku faworytami w wyścigu po te pieniądze. Podmioty spoza głównych indeksów albo z rynku NewConnect są najczęściej bowiem za małe bądź za mało płynne, by przyciągnąć instytucjonalnych graczy. Ważne zresztą jest już samo pojawienie się stałego źródła popytu na akcje. Jeżeli dodatkowo wspomniane pozytywne tendencje po stronie funduszy detalicznych utrzymałyby się, istnieje nadzieja, że wzrosty na sWIG-u mają szansę się utrzymać. Szczególnie że małe spółki wciąż nie są, na tle całego rynku, szczególnie drogie.

Małe hossy nie kończą

Jedno z giełdowych powiedzeń mówi, że „małe spółki kończą hossę”. Warto jednak zauważyć, że w Polsce nie do końca ono działa. Podczas ostatniej małej hossy, a więc w latach 2016-2017, było wręcz odwrotnie. Pierwsze w górę ruszyły właśnie „maluchy”, a obciążony wówczas odpisami państwowych gigantów WIG20 do wzrostowego ruchu dołączył dopiero pod koniec 2016 r. Gdy blue chipy zaliczyły bardzo udany 2017 r., sWIG80 od drugiego kwartału zmierzał już w dół.

W dzisiejszej sytuacji możemy doszukiwać się pewnych podobieństw do tamtej sytuacji, a szczególnie 2016 r. Małe spółki już rosną, WIG20 obciążony przez państwowe giganty rozczarowuje. Należy jednak pamiętać, że do giełdowych zwyżek potrzebne jest coś więcej, niż tylko historyczna analogia. Wiele spółek skarbu państwa wycenianych jest obecnie bardzo nisko (przynajmniej patrząc na wskaźniki), jeżeli więc pojawią się z nich pozytywne sygnały, a na światowych giełdach dalej będą panowały dobre nastroje, hossa dotrze być może i do tej części rynku, dopełniając analogii do sytuacji sprzed czterech lat.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu