Czytasz dzięki

Inwestycyjny alfabet 2019 roku

opublikowano: 30-12-2019, 22:00

A jak Alior Bank, B jak BitMarket, C jak condohotele... co jeszcze budziło emocje inwestorów w 2019 r.?

A jak Alior Bank, który zanotował całą serię spektakularnych wpadek biznesowych, bo jego klienci — w tym Ruch, Zakłady Mięsne Henryk Kania (relacje z tą spółką prześwietla prokuratura) i Onico — popadli w tarapaty finansowe. Notowania zanurkowały (w rok spadły prawie o połowę), a według informacji „PB” w banku rozpoczęła się kontrola KNF dotycząca m.in. prawidłowości zarządzania ryzykiem i tworzenia rezerw w segmencie kredytów korporacyjnych. W ciągu trzech kwartałów odpisy banku wyniosły aż 1,1 mld zł. Jakby tego było mało, za naruszenie prawa przy sprzedaży funduszy W Investments nadzorca nałożył na bank 10 mln zł kary. Władze Aliora zapewniają, że najgorsze już minęło, a nerwy na wodzy trzyma też Grupa PZU, która jest głównym akcjonariuszem banku.

B jak BitMarket. To kolejna z kryptowalutowych giełd, która według śledczych naraziła klientów na straty szacowane na 113 mln zł. Konto na platformie miało około 60 tys. osób, a w przededniu utraty płynności aktywnych było wciąż 5 tys. osób. Marcinowi A., szefowi BitMarketu, grozi do 10 lat więzienia, a zarzut dotyczy niekorzystnego rozporządzania mieniem. Tymczasem bitcoin kończy rok stopą zwrotu bliską 100 proc., choć od szczytu w lipcu kryptowaluta potaniała o niemal połowę.

C jak condohotele. Ich deweloperzy od lat obiecują inwestycję z gwarancją zysku, czemu w końcu postanowiły przyjrzeć się organy państwa — UOKiK i KNF. Nie ma czegoś takiego jak pewny dochód czy gwarantowany zysk. Sprawdź kontrahenta, zweryfikuj, co kupujesz, i przeczytaj, co podpiszesz. Skup się nie tylko na zysku, ale również na kosztach — radzi KNF. W „PB” w grudniu opisaliśmy sprawę condohotelu w Ostródzie. 40 właścicieli procesuje się o zaległe dochody z firmą zarządzającą hotelem — chcą odzyskać 2 mln zł. Niektórzy eksperci rysują czarną wizję rynku apart- i condohoteli.

— Rynek apart- i condohoteli czeka załamanie. Nie tylko z uwagi na negatywny przekaz ostrzeżeń KNF i UOKiK, ale przede wszystkim ze względu na wielką liczbę rozpoczętych inwestycji. Nie będą one w stanie ani zapewnić oczekiwanego zwrotu, ani pokryć kosztów funkcjonowania wielu obiektów. A kupujący nie są w żaden sposób chronieni przez przepisy prawa, jak np. kupujący mieszkania na rynku pierwotnym — tłumaczył w „PB” Michał Kubicki, prezes zarządu CMP Center Management Polska.

D jak Dino Polska, czyli ulubieniec inwestorów giełdowych, który urósł na tyle, że w marcu 2019 r. wszedł do WIG20, wypychając z niego Eurocash. Kapitalizacja na koniec roku sięgała niemal 14 mld zł i niewiele już brakuje, by sieć sklepów detalicznych przeskoczyła pod tym względem energetycznego giganta — Polską Grupę Energetyczną. Wagę w WIG20 ma już zresztą większą, bo o tym decyduje nie wartość wszystkich akcji (a więc kapitalizacja), ale tych pozostających w wolnym obrocie. Po publikacji wyników za trzeci kwartał notowania zaliczyły jednak gwałtowną korektę — kurs szedł w dół o ponad 9 proc. — bo spółka, która regularnie biła oczekiwania, tym razem nie sprawiła niespodzianki, na dodatek prezes Szymon Piduch uznał utrzymanie rentowności na dotychczasowym poziomie za „ambitny cel”. Analitycy jednak uspokajają, że to chwilowa zadyszka, a sieć się rozbudowuje i ma miejsce do poprawy efektywności.

E — energetyka, czyli branża, która kolejny rok przyprawiała inwestorów o ból głowy. WIG-Energia spadł w 2019 r. o 18 proc., bo zyski, a tym bardziej dywidendy nie są dla państwowych spółek priorytetem. Na nic zdało się to, że Ministerstwo Energii opuścił Krzysztof Tchórzewski, określany mianem „Mr. Short”. Pod koniec roku wybuchała „bomba”, bo Energę postanowił przejąć PKN Orlen. Ruszyły spekulacje, czy nie dojdzie do konsolidacji innych spółek z sektora.

F jak FOMO, czyli z j. ang. „fear of missing out” — strach przed tym, co nas omija. W komentarzach rynkowych ten skrótowiec pojawił się zwłaszcza we wrześniu, kiedy po korekcie w sierpniu, spowodowanej obawami o skutki wojny handlowej i politykę Fedu, indeksy zaczęły gwałtownie rosnąć. FOMO nie raz przeżywali też spekulujący na bitcoinie, którego notowania gwałtownie się zmieniały w drugim półroczu.

G jak GetBack, który zakończył pierwszą fazę restrukturyzacji i jak zapewniają jego menedżerowie (nową p.o. prezesa została Magdalena Nawłoka) — jest gotów do wypłaty pierwszej raty układu. Potrzeba do tego jednak uprawomocnienia decyzji sądu. Spółka opublikowała też jednostkowy raport finansowy za 2018 r. Na walnym zgromadzeniu w grudniu skwitowanie otrzymali wszyscy poza jednym członkowie rady nadzorczej spółki z czasów wybuchu afery.

H jak Henryk Kania, czyli bohater najgłośniejszej upadłości na GPW w 2019 r. Kierowane przez niego zakłady mięsne utraciły płynność, a pierwsze półrocze zakończyło się stratą w wysokości 866 mln zł. W „PB” ujawniliśmy, że według Prokuratury Regionalnej w Katowicach firma produkowała nie tylko wyroby mięsne, ale też tysiące lewych faktur, wyłudzając VAT i oszukując skarb państwa na ponad 40 mln zł.

I jak inflacja, która dobiła do celu NBP (2,5 proc.), a nawet go nieznacznie przekroczyła i swój szczyt powyżej 3 proc. ma odnotować w pierwszym kwartale 2020 r. O inflacji głośno było zwłaszcza w pierwszym półroczu, kiedy niektórzy obserwatorzy i tzw. Kowalscy podważali wiarygodność danych publikowanych przez GUS. Pobocznym skutkiem odbicia inflacji była niezwykła popularność obligacji oszczędnościowych indeksowanych inflacją. W październiku Ministerstwo Finansów sprzedało 4-latki za rekordowe 850 mln zł, a w listopadzie za 720 mln zł. Przez pięć miesięcy z rzędu to właśnie te papiery były najchętniej kupowane przez Polaków. W pierwszym roku ich oprocentowanie to 2,4 proc., w kolejnych równe będzie wskaźnikowi inflacji powiększonemu o 1,25 pkt proc. marży.

J jak Jerome Powell. Szef Fedu szybko przeszedł od podnoszenia stóp do ich obniżania, uginając się pod presją Donalda Trumpa, który regularnie tłitował na jego temat, nawołując do działań stymulujących gospodarkę w sytuacji, kiedy do tego samego uciekają się najwięksi gospodarczy „rywale”. Polityka pieniężna Fedu nakręciła spiralę hossy na Wall Street i na rynku obligacji.

K jak kary. Te najdotkliwsze na polskim rynku dotknęły trzy towarzystwa funduszy inwestycyjnych — Saturn, Lartiq i Go, którym Komisja Nadzoru Finansowego odebrała pozwolenie na działalność i nałożyła wielomilionowe kary m.in. za nierzetelne i nieprofesjonalne zarządzanie funduszami oraz przekraczanie limitów inwestycyjnych. Pozwolenie na działalność stracił także Vestor Dom Maklerski.

L jak Leszek Czarnecki. W marcu 2019 r. w „PB” opisaliśmy historię jak z filmu sensacyjnego: w listopadzie 2018 r. biznesmen zdecydował się potajemnie wyjechać z kraju, a pierwszą część podróży odbył w… bagażniku samochodu małżonki. Niedługo później „Gazeta Wyborcza” opisała szczegóły korupcyjnej propozycji Marka Ch., byłego szefa KNF, dla Leszka Czarneckiego. Pogłębiło to tylko problemy kontrolowanych przez niego Idea Banku i Getin Noble Banku. Ten pierwszy w 2018 r. zanotował 1,89 mld zł straty. Na gwałt trzeba było podnosić oprocentowanie depozytów, by zatrzymać odpływ klientów, ale fala szybko opadła. Koniec końców nie udało się natomiast pozyskać inwestora — fundusz private equity przeprowadził nawet proces due diligence, ale po jego zakończeniu nie zdecydował się na zaangażowanie kapitałowe. Plan B to autosanacja oparta na aktywach leasingowych.

M jak mBank. Niemiecki Commerzbank w końcu zdecydował się wystawić polską perłę na sprzedaż. Pieniądze ze sprzedaży pakietu 69 proc. akcji (jego wartość rynkowa to 11,5 mld zł) miałyby umożliwić sfinansowanie realizacji strategii, a także pozbycie się walutowego balastu – mBank jest bankiem mocno zaangażowanym w kredyty we franku szwajcarskim. Niemcy są jednak świadomi, że mBanku prawdopodobnie nie uda się sprzedać z frankowym balastem, w co wierzą także inwestorzy giełdowi – kurs mBanku zachowywał się relatywnie dobrze nawet po ogłoszeniu w październiku wyroku TSUE (patrz obok). Chętnych do kupna cyfrowego pioniera nie brakuje, a w kolejce oprócz m.in. Erste czy Credit Agricole oraz fundusz Apollo są też Pekao i PKO BP, które mogłoby dokonać spektakularnego aktu repolonizacji banku. Wicepremier Jacek Sasin, minister odtworzonego resortu skarbu, twierdzi, że kontynuacja procesu odkupu aktywów od zagranicznych inwestorów jest wskazana.

11,5

Mld zł Taka jest wartość rynkowa pakietu akcji mBanku, należącego do Commerzbanku. 

11,5 mld zł - taka jest wartość rynkowa pakietu akcji mBanku należącego do Commerzbanku.

N jak nieruchomości. Z badania ING wynika, że wynajmowanie mieszkania przez całe życie nie uśmiecha się większości Polaków — ponad 80 proc. chce mieszkać we własnym. Dla porównania: w Holandii i Niemczech ten odsetek jest o połowę mniejszy. Nic więc dziwnego, że mieszkania sprzedają się jak ciepłe bułeczki, a do ich zakupu wielu Polaków nie potrzebuje nawet kredytu. Na rynku pierwotnym za gotówkę (lub tylko z niewielkim udziałem kredytu) kupowane jest trzy czwarte mieszkań. Zakup aż połowy mieszkań w mniejszym bądź większym stopniu motywowany jest chęcią zysku, wynika z danych NBP. Ceny i stawki najmu rosły w 2019 r. — ale w trzecim kwartale spokojniej niż w poprzednich okresach. Z badania przeprowadzonego przez Cenatorium dla „Pulsu Biznesu” i Bankier.pl wynika, że w III kw. 2019 r. zwyżka rok do roku wyniosła od 2,56 proc. w Poznaniu do 9,62 w Krakowie.

75 proc. - dla tylu Polaków inwestowanie w nieruchomości jest atrakcyjną formą lokowania kapitału, wynika z badania Biostat.

O jak Onico. O spółce za pierwszym razem stało się głośno, kiedy zaczęła sponsorować siatkarzy warszawskiego klubu, za drugim — kiedy firma handlująca paliwami znalazła się na skraju upadłości. W lipcu, po zaskakująco słabych wynikach i zastrzeżeniach audytora, kilka banków wstrzymało finansowanie spółki, co skłoniło obligatariuszy do zażądania wykupu obligacji. Drzwi za odchodzącymi menedżerami ledwo się zamykały. Na początku sierpnia pojawiły się pierwsze wnioski o upadłość i sanację Onico. Później rozgorzał spór o władzę w spółce, a efekt tego wszystkiego dla mniejszościowych akcjonariuszy to spadek notowań o — bagatela — 93 proc. od początku roku.

P jak pracownicze plany kapitałowe (PPK), czyli być może ostatnia deska ratunku dla pogrążonego w marazmie rynku akcji warszawskiej giełdy. Temat PPK w 2019 r. zdominował dyskusję wśród osób, które jeszcze interesują się rodzimym rynkiem kapitałowym, a Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju odpowiedzialny za PPK, na Twitterze aktywnością ustąpił chyba tylko Donaldowi Trumpowi. W pierwszej fazie, w której decyzje odnośnie do uczestnictwa w planach podejmowali pracownicy największych firm, „nie” powiedziało około 60 proc. zatrudnionych. Rząd i tak uznaje za sukces to, że pomimo niskiego zaufania do rynku kapitałowego 40 proc. osób zdecydowało się na odkładanie części wynagrodzenia na emeryturę. Eksperci szacują, że z PPK na GPW napłynie ponad 1,5 mld zł świeżego kapitału w 2020 r. i 3,2-3,4 mld zł w kolejnych latach. Zbigniew Porczyk, szef analityków Trigon DM, podkreśla jednak, by nie przeceniać roli PPK.

— To jest bardzo ważny temat, ale nie najważniejszy. W kwestii napływów od instytucji krajowych kluczowe jest to, co czeka rynek ze strony OFE. Ostatnie lata stały pod znakiem suwaka i odpływów z funduszy emerytalnych. Obecnie wygląda na to, że OFE będą generowały popyt na akcje. Ale w tej kwestii jest jeszcze pewna niewiadoma, związana z ostatecznym kształtem zmian w tym filarze — mówił Zbigniew Porczyk w rozmowie z „PB”.

R jak rekordy na Wall Street. W grudniu 2018 r. Fed podniósł stopy procentowe i zapowiedział dwie kolejne podwyżki w 2019 r. Indeksy w Nowym Jorku spadały na łeb, na szyję i niewielu było takich, którzy spodziewali się kolejnych rekordów na giełdach. Na kolejnych posiedzeniach kierownictwo Fedu zaczęło jednak odcinać się od planów normalizacji polityki pieniężnej, a w lipcu doszło do pierwszej od ponad dekady obniżki stóp procentowych. Rynki akcji dostały paliwo do zwyżek, a S&P500 kończy rok na poziomie najwyższym w historii po 30-procentowej zwyżce w ciągu 12 miesięcy. Dobre nastroje panowały na większości dużych giełd — niemiecki DAX urósł o 25 proc., tyle samo zyskał brytyjski FTSE, a o 18 proc. wzrósł japoński Nikkei. W górę szły rynki wschodzące, słabością na tym tle raził natomiast WIG, którego stopa zwrotu w 2019 r. jest zbliżona do zera.

S jak strategia rozwoju rynku, czyli dokument, nad którym długo pracowano, a kiedy w końcu rząd go przyjął, nie kwapiono się, by go opublikować. Na dodatek stanowi on raczej obraz stanu obecnego, bolączek i problemów niż rozwiązań zmierzających do ich wyeliminowania. Do tych najbardziej wymiernych dla inwestorów należy m.in. zapowiedź obniżenia podatku od dywidendy przy wieloletnich inwestycjach. Po wyborach parlamentarnych i korektach w składzie rządu o strategii zrobiło się cicho i nie wiadomo nawet, czy ktoś będzie osobiście odpowiadał za wdrożenie zmian. Tymczasem stan rynku kapitałowego najlepiej oddają statystyki dla GPW. Na głównym rynku notowanych jest obecnie 449 spółek, najmniej od sześciu lat. Z giełdą pożegnały się 23 spółki, w tym m.in. Pfleiderer, PCM, Gino Rossi i Impexmetal, zdjęte z parkietu przez nowych, dużych inwestorów. Debiutów było zaledwie siedem, a więc tyle, ile w 2018 r., najsłabszym od 2003 r. Pięć z tych siedmiu spółek przeszło z NewConnect, a jedna powstała z wydzielenia z innego podmiotu. Prawdziwy nowicjusz był zatem tylko jeden — BoomBit — który przeprowadził ofertę publiczną o wartości 35 mln zł. 10 mln zł dołożył DataWalk i kwotą 45 mln zł zamknął się bilans IPO w 2019 r.

7 - tyle debiutów było na GPW w 2019 r., w tym pięć zaliczyły spółki do tej pory notowane na NewConnect.

T jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który wypalił z dwururki do polskich banków. Ich przedstawiciele do pierwszego wyroku — dotyczącego sprawy o kredyt frankowy (tzw. duże TSUE) — podeszli lekceważąco, ale inwestorzy giełdowi woleli dmuchać na zimne i mocno przecenili PKO BP, Millennium czy Santandera. Drugi wyrok (tzw. małe TSUE), dotyczący zwrotu części opłat w przypadku wcześniejszej spłaty kredytów, większość bankierów również bagatelizowała, bo w sumie odpisy i pomniejszenie wyniku odsetkowego z tego tytułu w raportach za trzeci kwartał podsumowano na 0,3 mld zł (z czego jedna trzecia przypadła na Alior Bank). To jeszcze nie koniec (ZBP szacuje łączy koszt na ponad 1 mld zł), ale nie ma wątpliwości, że to tzw. duże TSUE może wstrząsnąć branżą, która gorączkowo szuka sprzymierzeńców. W sądach linia orzecznictwa powoli zmienia się na korzyść frankowiczów, na wokandę trafia coraz więcej spraw, eldorado mają prawnicy, a argumentów dostarcza im m.in. Sąd Najwyższy oraz UOKiK. Ten ostatni w niedawnym stanowisku stwierdził, że niekorzystna dla banków zmiana konstrukcji umowy na zakładającą spłatę kredytu w złotych z oprocentowaniem opartym na frankowym LIBOR-ze jest jak najbardziej uzasadniona, a na dodatek podziałałaby jako kara dla bankierów. Zdaniem urzędu banki nie mają też podstaw prawnych, by domagać się wynagrodzenia za korzystanie przez klienta z kapitału — a właśnie tym finansiści próbują zniechęcić kredytobiorców do składania pozwów.

U jak Ursus, który popadł w tarapaty finansowe, a najgłośniej o spółce zrobiło się, kiedy we wrześniu zarząd podpisał dokument z Enerkon Solar International i Japan Venture Fund w sprawie zaangażowania kapitałowego w Ursus Bus. Spółka miała otrzymać 30 mln USD finansowania, co natychmiast wyniosło notowania giełdowe w górę. Amerykański sen szybko się jednak skończył, Enerkon zerwał negocjacje bez podania przyczyn, a przy okazji zawiadomił policję i ABW o próbie wyłudzenia pożyczki prze Ursus. Jego zarząd zareagował tym samym, a sprawę w „PB” skomentowaliśmy krótko: gdy coś jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe, zazwyczaj jest nieprawdziwe.

W jak wojna handlowa, bez wspomnienia której nie mógł zostać w minionym roku napisany żaden komentarz rynkowy. Przełom ogłaszano już wielokrotnie, ale pod koniec roku obserwatorzy stali się już bardziej wstrzemięźliwi. W listopadzie 2020 r. w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory prezydenckie i to właśnie ze zbliżaniem się tego terminu i walką o reelekcję inwestorzy wiążą największe nadzieje na zażegnanie konfliktu między największymi potęgami gospodarczymi.

Z jak złoto. Jego notowania poszły w 2019 r. w górę o 18 proc., a więc o tyle, ile akcje np. na giełdzie w Niemczech. O złocie było w Polsce głośno za sprawą decyzji Narodowego Banku Polskiego o sprowadzeniu rezerw z Banku Anglii. Wartość kruszcu to około 18 mld zł. „Gdybyśmy złoto kupione ostatnio teraz sprzedali po obecnych cenach, to zanotowalibyśmy kilka miliardów zysku” — powiedział Adam Glapiński, prezes NBP, ale zastrzegł, że bank nie będzie nim obracał, ale myśli o nim jako o trwałej rezerwie.

100 - tyle ton złota ma w swoich zasobach NBP. W Anglii trzymane są jeszcze 123 tony.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane