Czytasz dzięki

Jachty z rządowym wsparciem

12,5 mln zł wyniesie wsparcie dla armatorów organizujących rekreacyjne połowy, którzy wpadli w finansowe tarapaty.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) wydało rozporządzenie pozwalające na przesunięcie pieniędzy w budżecie. Dzięki temu wygospodaruje 12,5 mln zł na pomoc dla właścicieli i armatorów jachtów organizujących rekreacyjne połowy.

„Właściciele albo armatorzy jachtów komercyjnych są poszkodowani (…) stan epidemii powoduje, że brakuje zainteresowanych turystów chcących skorzystać z usług przez nich oferowanych. Niemożność prowadzenia działalności zarobkowej powoduje straty finansowe w tym sektorze” — napisali przedstawiciele resortu w dokumencie zapowiadającym zmiany prawne przewidujące dofinansowanie.

Przedsiębiorca może otrzymać 200 tys. zł za wycofanie jachtu komercyjnego z aktualnie wykonywanej działalności — poprzez jego złomowanie lub przystosowanie do innego rodzaju biznesu. Wnioski można składać od 8 do 22 lipca.

— Jak będziemy mieć pieniądze na koncie, wtedy uwierzymy, że faktycznie mamy wsparcie od rządu — mówi Andrzej Antosik, prezes Bałtyckiego Stowarzyszenia Wędkarstwa Morskiego w Darłowie.

Podkreśla, że przedsiębiorcy potrzebują pomocy nie tylko z powodu pandemii COVID-19.

— Zostaliśmy pozbawieni możliwości prowadzenia działalności ze względu na zakaz połowu dorszy — podkreśla Andrzej Antosik.

Już na początku roku roszczenia z tego tytułu szacowali na 150 mln zł. Zupełnie inna jest sytuacja na rynku czarteru jachtów rekreacyjnych.

— Światowa Organizacja Zdrowia uznała jachting za jedną z najzdrowszych form rekreacji. Dlatego zachęcamy klientów do korzystania i od tygodni realizujemy cyklicznie spotkania promujące spędzanie wakacji na jachcie — mówi Michał Bąk, sekretarz generalny Polskiej Izba Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych — Polskie Jachty.

Skutecznie. Do firm czarterowych zgłasza się coraz więcej chętnych, którzy z rodziną lub grupą znajomych chcą spędzić urlop na jachcie.

— Firmy czarterowe mają już niemal zapełnione kalendarze rezerwacyjne, ale w pierwszych tygodniach pandemii nie mogły prowadzić działalności. Obecnie odrabiają straty, ale na pełne ich zrekompensowanie nie ma co liczyć. Część sezonu, który w branży trwa od kwietnia do początku października, została stracona — dodaje Michał Bąk. Przedsiębiorcy obawiają się też, że w razie wzrostu zakażeń rząd znowu wprowadzi ograniczenia skutkujące kolejną falą strat, których nie będą w stanie odrobić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane