PB Po Godzinach
Partnerem cyklu EKO jest logo Provident

Jak zbudować imperium na paznokciach

opublikowano: 06-08-2021, 11:55

Magdalena Malaczyńska, współwłaścicielka Indigo Nails, na początku nie była przekonana do paznokciowego biznesu. Teraz na nim świetnie zarabia.

Na paznokciach można zrobić dobry biznes. Niedawno przekonali się do tego inwestorzy finansowi, jak fundusz Resource Partners, który na początku tego roku przejął Nespertę, czyli producenta lakierów hybrydowych pod marką Semilac. Od dawna wiedzą o tym natomiast przedsiębiorcy, którzy na paznokciach zbudowali znaczący osobisty majątek, tacy jak małżeństwo Malaczyńskich, rozwijające w Łodzi markę Indigo Nails. I sprzedawać jej nie zamierzają.

- Dlaczego sprzedawać firmę, która ma się dobrze, a nie wymaga od twórców stałego nadzoru? Doczekaliśmy wspaniałego momentu w karierze, kiedy w we własnej firmie możemy wybrać to, czym chcemy się zająć, a resztę oddać profesjonalnej kadrze. Sądzę, że firmę sprzedaje się wtedy, gdy właściciel nie radzi sobie z konkurencją lub gdy zarządzanie biznesem staje się zbyt angażujące. Indigo daje zadowalający dochód, a zyski możemy przeznaczyć na kolejne brandy kosmetyczne oraz inwestować w nowe obszary, aby dywersyfikować dochody i zabezpieczać przyszłość– mówi Magdalena Malaczyńska, która wraz z mężem Dariuszem zbudowała markę Indigo Nails oraz pozostałe spółki.

Dynamiczny wzrost

Jak duży jest paznokciowy biznes? Indigo Nails, czyli główna spółka w grupie, miało w 2019 r. (ostatnie dostępne dane) 82 mln zł przychodów, czyli o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Na czysto zarobiło ponad 20 mln zł.

Rozpędzony biznes:
Rozpędzony biznes:
Indigo Nails, kontrolowane przez Magdalenę i Dariusza Malaczynskich, wystartowało na rynku ponad dekadę temu. Dzięki sprzedaży lakierów hybrydowych firma regularnie przynosi zyski i inwestuje w budowę kolejnych gałęzi biznesowych.

- Cały czas bardzo szybko rośniemy, tempo jest zbliżone do 20 proc. rocznie. Szczęśliwie, pandemia nas nie spowolniła. W marcu ubiegłego roku odnotowaliśmy spadek, w kwietniu i maju udało nam się wyjść na prostą. Wiedząc, że rynek potrzebuje wsparcia, zrobiliśmy research pośród klientek, aby zaproponować najbardziej przydatne na ten trudny czas dla branży promocje. Pandemia sprawiła też, że wiele dziewczyn zainteresowało się tą branżą i postanowiło rozkręcić biznes, więc grono klientek nam się poszerzyło - mówi Magdalena Malaczyńska.

Indigo Nails w bardzo ograniczonej skali prowadzi sprzedaż detaliczną. Skupia się na zaopatrywaniu profesjonalnych stylistek paznokci.

- W naszej branży trzeba wybrać - albo się jest dostępnym w detalu, albo kieruje się ofertę do profesjonalistek. Stylistki nie przepadają za markami, które są dostępne w drogeriach, co jest zrozumiałe. Jednocześnie kupują dużo, regularnie i są otwarte na nowości. Tymczasem klientki indywidualne kupują lakiery zdecydowanie rzadziej i mniej powtarzalnie, niż profesjonaliści - dlatego w punktach detalicznych w galeriach często widać wyprzedaże na cały asortyment. Już na samym początku naszej drogi wybraliśmy profesjonalistki i czas pokazał, że to była słuszna decyzja - twierdzi twórczyni brandu.

Świeża krew

Indigo Nails oficjalnie ruszyło w 2009 r. Małżonkowie, a jednocześnie biznesowi wspólnicy, znają się jednak znacznie dłużej.

- Poznaliśmy się, gdy ja miałam 16 lat, a Darek 21 - ja wtedy byłam uczennicą szkoły muzycznej i podziemną raperką , a mąż mistrzem Polski w rolkach na streecie. 5 lat później przypadkowo spotkaliśmy się ponownie i szybko okazało się, że młodzieńcza fascynacja przerodziła się w dorosły związek. W tamtym czasie Darek już zajmował się paznokciami, a dla mnie był to temat zupełnie obcy. I zdecydowanie nie widziałam w nim możliwości rozwoju zawodowego. – opowiada Magdalena Malaczyńska.

Biznesowe małżeństwo:
Biznesowe małżeństwo:
Dariusz i Magdalena Malaczyńscy przez lata bezpośrednio zarządzali firmą - i pracowali 7 dni w tygodniu. Teraz codzienne kwestie organizacyjne przekazali menedżerom.

W 2008 roku stylizacja paznokci osobom spoza branży kojarzyła się z tipsami i solarium, a odbiorcą usługi była dość wąska grupa kobiet. Przyszły mąż przekonywał jednak, że nieważne, co się sprzedaje - ważne, żeby robić to dobrze i się rozwijać. I przekonał do tego dziewczynę, studiującą wówczas psychologię biznesu.

– Byłam klasycznym przykładem „świeżej krwi” w biznesie, która chce się uczyć i jest gotowa na poświęcenia. Mój zapał, doświadczenie produkcyjne męża oraz jego przedsiębiorczość stworzyły ciekawe sprzężenie zwrotne - chłonęłam jego wiedzę jak gąbka, uzupełniając ją o własne pozabranżowe spostrzeżenia. Myślę, że dość szybko stałam się dla niego wsparciem i partnerem biznesowym. Mieliśmy nieduży budżet na surowce, pieniądze na pierwsze zamówienia szybko topniały. To są zawsze ryzykowne decyzje, trochę na zasadzie „wszystko albo nic” - ale miałam ogromną wiarę, że nasze Indigo stanie się międzynarodowym brandem – mówi Magdalena Malaczyńska.

Zagraniczna ekspansja

Menedżerka wspomina pierwsze lata Indigo Nails jako jazdę bez trzymanki. Rodeo.

- Ciągle inwestowaliśmy, poszerzaliśmy ofertę - i od razu postawiliśmy na promocję w internecie, wtedy głównie na Facebooku. Darek był dobrym grafikiem i informatykiem, ja byłam sprawna komunikacyjnie, więc szybko udało nam się zainteresować ofertą zagranicznych dystrybutorów. Na początku tworzyliśmy produkty w zagranicznych laboratoriach, na zasadzie outsourcingu formulacji, ale ale już na przełomie 2012 i 2013 r. uruchomiliśmy pierwsze linie produkcyjne, które stale rozbudowujemy. Przy pewnej skali produkcję warto mieć u siebie - mówi Magdalena Malaczyńska.

Fundamentem biznesu Indigo są polskie stylistki, ale zagranica też odgrywa dużą rolą w przychodach.

- Jesteśmy obecni w 60 krajach za pośrednictwem dystrybutorów. Na niektórych rynkach, choćby w Belgii i Francji, mamy pozycję lidera. Pod kątem rynków zagranicznych rozwijamy alternatywne linie produktowe, aby dywersyfikować ofertę. Regularnie inwestujemy w rozwój naszej kadry: instruktorek, designerek, salonów firmowych, od których nasze klientki mogą się uczyć lub inspirować się ich pracami. Indigo Team przez ostatnie 5 lat wystartował w kilkuset mistrzostwach na 3 kontynentach, zdobywając łącznie 1450 medali – mówi Magdalena Malaczyńska.

Szkolenie ze stylu

Udział w mistrzostwach tani nie jest. Koszt sezonu mistrzowskiego, podczas którego Indigo opłaca instruktorkom i modelkom udział w konkursach, bilety lotnicze oraz zakwaterowanie - bez względu na to, czy event odbywa się w Madrycie, Orlando, czy Sydney - wynosi kilkaset tysięcy złotych.

- Nie są to pieniądze, które zwrócą się w sposób bezpośredni, jednak w szerszym ujęciu, pozycja lidera szkoleniowego w branży oraz wdzięczność instruktorek, które dzięki mistrzostwom budują swój personalny sukces, są warte tej ceny. W 2019 r. Indigo pobiło rekord Polski w ilości zdobytych medali w branży kosmetycznej. Wydaje mi się, że żadna korporacja nie zdecydowałaby się na tak nierentowne wydatki, jak opłacenie mistrzostw. A dzięki temu, że Indigo to nasza firma, możemy podejmować nieoczywiste decyzje, które być może nie zwrócą się w sprawozdaniu rocznym, jednak długofalowe efekty przyniosą sporą przewagę nad pozostałymi graczami na rynku – mówi Magdalena Malaczyńska.

Motoryzacyjne szaleństwo:
Motoryzacyjne szaleństwo:
Właściciele Indigo Nails sporo wolnego czasu spędzają za kółkiem - trenują driftowanie i szykują się do udziału w rajdach. W samochody również inwestują.

Na rynku kosmetycznym trzeba nie tylko nadążać za trendami – trzeba wychwytywać, w którą stronę może pójść moda.

- Ponad dekadę temu w branży paznokciowej było inaczej niż teraz. Stylistki wykonywały długie paznokcie, co nie trafiało do wszystkich kobiet. Zaczęliśmy łagodzić paznokcie - aby odczarować mit „tipsów” i pokazać światu, że stylizacja paznokci jest analogiczną usługą do wizyty u fryzjera. Postawiliśmy sobie za cel, aby nie kojarzyć naszej branży z drapieżnym, scenicznym wizerunkiem, ale uznać usługę paznokci za ułatwienie życia kobiety, która jeśli chodzi do stylistki, nie musi się sama zajmować swoimi paznokciami – mówi Magdalena Malaczyńska.

Biznesowa dywersyfikacja

Udało się m.in. dlatego, że do oferty weszły lakiery hybrydowe, pozwalające na bardziej trwałą i komfortową stylizację. Hybrydy w praktyce wyparły lakier tradycyjny, a stylizacja paznokci stała się czymś normalnym.

- Kiedy zaczynaliśmy, nasza branża obsługiwała target w wieku 15-45 lat. Teraz część kobiet dobija do sześćdziesiątki - a czasy, kiedy oznaczało to bycie skromną babcią już dawno przeszły do lamusa. Dzisiejsze 60-latki to świadome swojego stylu przebojowe kobiety, które regularnie odwiedzają salony paznokci. Z drugiej strony naszej demografii, co roku pojawiają się nastolatki, którym rodzice w końcu pozwolili na stylizację paznokci - mówi Magdalena Malaczyńska.

W hybrydach biznes jest solidy i rozwojowy. A w innych segmentach? Kilka lat temu przedsiębiorcy ruszyli z produktami do przedłużania i zagęszczania rzęs pod marką Posh Lashes.

- Rzęsy to nisza, potencjał wzrostu tego biznesu jest ograniczony, ale bardzo duży potencjał widzimy w pigmentach do makijażu permanentnego. Kobiety mają coraz większą świadomość usług trwałego makeupu, a nasze labolatorium już od 3 lat pracuje nad pigmentami permanentnymi. Zależy nam, aby spełnić oczekiwania najbardziej wymagających linergistek [specjalistek od wykonywania makijażu permanentnego – red.] i w ten sposób zaznaczyć swoją obecność w nowym sektorze kosmetycznym – mówi twórczyni Indigo Nails.

Kolejna projekt, nad którym pracują spółki małżeństwa Malaczyńskich, to marka makijażowa.

- Trzeba zaznaczyć, że na rynku polskim jest wiele fantastycznych produktów i nie będzie łatwo zawalczyć o swoje miejsce. Lubimy jednak wyzwana i wierzymy, że tworzenie marki na wysoce konkurencyjnym rynku przyniesie dobre efekty w ujęciu globalnym. Nasza przewaga tkwi w sprawności logistycznej i dobrym brandingu, więc na rynkach międzynarodowych dzięki dystrybucji on-line mamy spore szanse, aby zbudować silną pozycję - uważa Magdalena Malaczyńska.

Łódzki dynamit

Oprócz prowadzenia prac nad innowacjami w ramach własnego R&D, Indigo jest otwarte na rozwój w innych sektorach - współpracuje z ŁSSE w licznych programach akceleracyjnych, aktywnie wspierając i współpracując ze startupami oraz korzystając z ich rozwiązań w ramach realizowanych działań operacyjnych i rozwojowych. Spółka zatrudnia około 170 osób – głównie w Łodzi, gdzie mieści się centrala firmy.

- Pochodzę ze Śląska, z Gliwic, a studiowałam w Warszawie, ale teraz czuję się pełnoprawną Łodzianką. Lubię to miasto - w stolicy jest większy klimat korporacyjny, a w Łodzi mentalne nastawienie jest inne, jest sporo przedsiębiorców, którzy zaczynali od zera i stworzyli duże firmy - mówi Magdalena Malaczyńska.

Nowa pasja:
Nowa pasja:
Magdalena Malaczyńska postanowiła zostać pilotem. Zaczęła od samolotów ultralekkich, ale w planie ma kursy na wszystkich statkach powietrznych. Na samolotach myśliwskich też.

Jak się w biznesie zaczyna niemal od zera, to trzeba przygotować się na to, że poza firmą nie będzie się miało życia – i to bardzo długo.

- Co mogę powiedzieć o budowie własnego biznesu produkcyjnego? Że przez pierwszych 5 lat nie mieliśmy życia prywatnego; robiliśmy wszystko - od produkcji przez konfekcjonowanie i logistykę po marketing i dystrybucję, że większości rzeczy nie da się zaplanować i trzeba działać intuicyjnie - no i że przydaje się pracoholizm, bo przez lata pracowaliśmy po 17-18 godzin dziennie 7 dni w tygodniu – mówi twórczyni Indigo Nails.

Mentalna transformacja

Przez pierwsze lata właściciele brali na siebie wszystkie decyzje i wszystkie obowiązki w Indigo. Ale w którymś momencie trzeba było powiedzieć „stop”.

- Delegowanie obowiązków to coś, czego trzeba się uczyć - i to zawsze jest dla szefa mentalny problem, żeby dać pełną decyzyjność pracownikom. To jak z dzieckiem, w którymś momencie trzeba puścić rękę i pozwolić iść samemu, byle nie za wcześnie. My zrobiliśmy to raczej późno, ten moment zbiegł się z pandemią - przychodziliśmy do biura, było w nim cicho i bezludnie, i mogliśmy się skoncentrować na swoich tematach. Wtedy zdaliśmy sobie sprawę, że tak powinna wyglądać nasza praca po przeszło 8 latach budowania biznesu - mówi Magdalena Malaczyńska.

A skoro można we własnej firmie delegować obowiązki, to nagle pojawia się więcej czasu wolnego – i coś trzeba z nim zrobić.

- Biznesowo koncentrujemy się na pomnażaniu kapitału poprzez inwestycje oraz decyzyjność w projektach nad nowymi markami. W życiu prywatnym realizujemy pasje, na które nie mieliśmy czasu przez pierwsze lata działalności – mówi Magdalena Malaczyńska.

Gaz do dechy

Rzut oka na kanały właścicieli Indigo Nails w mediach społecznościowych wskazuje, że pomysłów nie brakuje.

- Kochamy motoryzację - widać to w autach, którymi jeździmy na co dzień; autach zabytkowych, które traktujemy w sposób kolekcjonerski i dalekosiężnie inwestycyjny; oraz w sportach wyczynowych, które trenujemy. Driftujemy, jeździmy torowo, trenujemy pod rajdy WRC. W tym roku spełniłam swoje wielkie marzenie - zaczęłam kurs lotnictwa na licencję pilota samolotów ultralekkich, i w ten sposób otwiera się przede mną kolejny rozdział realizacji pasji - chcę się nauczyć latać wszelakimi statkami powietrznymi: szybowcami, helikopterami, najbardziej samolotami myśliwskimi – mówi twórczyni Indigo Nails.

Czas dla siebie:
Czas dla siebie:
Właściciele Indigo Nails w czasie pandemii zorientowali się, że nie muszą poświęcać się codziennemu zarządzaniu, bo biznes się kręci i bez tego. Teraz maja więcej czasu na pasje - i na myślenie o tym, gdzie zainwestować zyski z paznokci.

Małżonkowie regularnie dzielą się pasjami na Instagramie i Youtube.

- Tworzymy publiczną kronikę rodzinną - dzięki niej nie trzeba tłumaczyć znajomym, gdzie jesteśmy, wszyscy są na bieżąco. A jak będziemy mieli dzieci, to nie trzeba będzie im opowiadać - same zobaczą w internecie, co starzy wyprawiali – śmieje się Magdalena Malaczyńska.

Motoryzacja i lotnictwo to jeszcze nie wszystko.

- Kochamy bliski kontakt z naturą, podróżujemy tak dużo, jak to logistycznie możliwe, żeby poznać nasz przepiękny świat. Kiedy jesteśmy w Łodzi, pływam na wake’u, który jest moim ukochanym sportem, i dzięki któremu mogę zapomnieć o siłowni i niespecjalnie przejmować się dietą. Ilość spalonych kalorii na wodnych treningach całkowicie wystarcza, aby utrzymać dobrą sylwetkę – mówi twórczyni Indigo Nails.

Czasu na pasje jest więcej, odkąd właściciele Indigo oddali codziennie zarządzanie menedżerom. A jaką biznesową lekcję można wyciągnąć z ich historii?

- Po tych latach w biznesie myślę, że talent to jakieś 7 proc. sukcesu. A reszta? Trzeba być upartym i odpornym na porażki. No i kochać to, co się robi- kończy Magdalena Malaczyńska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane