Czytasz dzięki

Jestem na (p)tak

KG
opublikowano: 22-10-2020, 16:53

Hobby kojarzy się z zajęciem po godzinach, jednak birdwatching uprawia się zwykle… przed godzinami – ta pasja wymaga wstawania o bardzo wczesnej porze. Dlaczego warto obserwować ptaki i gdzie to najlepiej robić, mówi Paweł Wielgus, prezes funduszu Kvarko i członek zarządu firmy Bioceltix.

Żelazna zasada. Ptaków, jak zresztą żadnych zwierząt, nie wolno niepokoić, zakłócać spokoju przy gnieździe – szczególnie w okresach godowym i lęgowym – przypomina Paweł Wielgus, prezes funduszu Kvarko, i pasjonat... podglądania ptaków. Fot. Tomasz Walków

Tzw. ptasiarstwo, a więc amatorskie obserwowanie ptaków, jest najpopularniejsze w Wielkiej Brytanii, jednak w Polsce od kilku lat pojawia się coraz więcej birdwatcherów i zrzeszających ich grup. To hobby przyjmuje wiele form – od zwykłych obserwacji gołym okiem, dla przyjemności, przez bardziej zaawansowane wyprawy ze sprzętem optycznym (lornetkami, lunetami, aparatami fotograficznymi) – zwane bezkrwawymi łowami – po wyczynowy twitching, czyli tropienie rzadkich gatunków i oznaczanie ich na specjalnych forach. Przede wszystkim chodzi jednak o obcowanie z magią natury i wypracowanie uważności na niezwykłe zwierzęta, jakimi są ptaki.

 Zimorodek, fot ARC

Etyka ponad wszystko

Jemiołuszka, fot. ARC

Dla prawdziwych ptasiarzy dobro ptaków stoi zawsze ponad trofeum, czyli zdjęciem albo geooznaczeniem. Zaczynam od tego aspektu birdwatchingu, ponieważ wstawanie razem z kurami to niejedyna trudność w tym hobby. Obserwator zazwyczaj nie jest profesjonalistą ornitologiem, musi więc posiąść podstawową wiedzę o świecie ptaków – ich naturze, habitatach, okresach lęgowych. Dodatkowo pamiętajmy, że w lesie, na łące czy nad wodą to my jesteśmy gośćmi. Ptaków, jak zresztą żadnych zwierząt, nie wolno niepokoić. Żelazną zasadą jest niezakłócanie spokoju przy gnieździe – szczególnie w okresach godowym i lęgowym – nierozpowszechnianie miejsc występowania gatunków rzadkich i zagrożonych oraz szeroko pojęta ochrona środowiska.

Żurawie, fot. ARC

Okiem ptasiarza

Pasjonaci. Ptasiarze w Narodowym Rezerwacie Przyrody Caerlaverock w Szkocji. Fot. ARC

To nieprawda, że do prawdziwego birdwatchingu wymagany jest supersprzęt. Wymagana jest cierpliwość i ćwiczenie spostrzegawczości, wyczulenia na odgłosy przyrody. Warto zacząć, wybierając się na spacer bez aparatu i próbując zaobserwować jak najwięcej ptaków. Jeśli skupimy uwagę na tym aspekcie, okaże się, że jest ich dużo więcej, niż się spodziewaliśmy. W zwykłym parku miejskim we Wrocławiu przez godzinę można zaobserwować mniej więcej 20 gatunków. Po pewnym czasie oko zaczyna wyłapywać każde drgnięcie liści, nawet najmniejszy ruch między gałęziami.
Ptaki obserwujemy także, nasłuchując odgłosów. Możemy na początku nie rozróżniać gatunków – to naprawdę nie jest łatwe. Niektóre ptaki można rozpoznać praktycznie tylko po dźwiękach. Konia z rzędem temu, kto za każdym razem odróżni po wyglądzie pierwiosnka od piecuszka – bliźniaczo podobnych niewielkich ptaszków, do tego niezwykle ruchliwych i trzymających się głównie koron drzew. Rozpoznanie ich po głosie jest natomiast bardzo proste.

Kruk, fot. ARC

Mazurek to nie wróbel

Mazurek, fot. ARC

Warto na start – oprócz lornetki – zaopatrzyć się w przewodnik ornitologiczny i zabierać go ze sobą w teren. Obserwację należy bowiem weryfikować, zanim obraz ptaka odciśnięty w naszej pamięci zacznie się rozmywać. Na początku można też korzystać z pomocnych stron w internecie, gdzie znajdziemy dość bogate bazy danych, także nagrań ptasich odgłosów. Ptaki rozpoznajemy po charakterystycznych cechach i otoczeniu, w jakim występują. Po wielkości, kształcie dziobu, kolorze nóg, ubarwieniu, wydawanych odgłosach, po stylu lotu itp. Po pewnym czasie będziemy już wiedzieli, że – wbrew powszechnym opiniom – w centrum miasta raczej nie spotkamy kruka, mazurek różni się od wróbla, bo – podobnie jak świąteczne ciasto – jest na górze czekoladowy, ślizg dzięcioła jest nie do pomylenia z lotem żadnego innego ptaka, kania to ptak drapieżny z charakterystycznym rybim ogonem, a pustułka – jedyny, który na długo zawisa w jednym miejscu, zaś drapieżniki siedzące na barierach autostradowych, które mijamy po drodze, to myszołowy.

Łachy i Stawy

Bielik, fot. ARC

Siedliska ptaków znajdują się praktycznie wszędzie, szczególnie bogate są jednak ekosystemy o charakterze zróżnicowanym – zbiorniki wodne i błotne w sąsiedztwie łąk, lasów, miedz, a także tereny górskie. Są w Polsce także specjalne rezerwaty z infrastrukturą dla birdwatcherów – z platformami i kryjówkami ułatwiającymi obserwacje bez niepokojenia ptaków. Popularnymi regionami sprzyjającymi obserwacji przyrody, nie tylko ptaków, są na przykład: Dolina Biebrzy, Ujście Warty, Mierzeja Wiślana z rezerwatem Mewia Łacha, czy też kultowe już Stawy Milickie, gdzie utworzono rezerwat, będący ostoją m.in. naszego największego ptasiego drapieżnika – bielika.
Historycznie w Polsce oznaczono ponad 350 gatunków ptaków. Wśród ptasiarzy przyjął się pogląd, że zaobserwowanie 300 gatunków jest bardzo prestiżowym osiągnięciem. Pierwsze 50 można oznaczyć bez wyjeżdżania z miasta, a jeśli ktoś mieszka blisko rzeki lub jeziora, to nawet 70-80. Wejście do drugiej setki wymaga już specjalnych podróży, nierzadko na drugi koniec Polski. Zdarzało mi się, na wieść o niezwykłym ptaku, przemierzać setki kilometrów tylko po to, by ujrzeć go w naturze.

Ciepło, zimno…

Całoroczne hobby. Ptasiarstwo można uprawiać o każdej porze roku. Fot. ARC

Takie eskapady bliższe i dalsze możemy praktykować przez cały rok – i to jest dużym atutem mojego hobby. Obserwacje w poszczególnych porach roku różnią się. Latem jest co prawda ciepło, przyjemnie i obecnych jest najwięcej gatunków, ale liście na drzewach ograniczają widoczność. Zimą musimy trochę zmarznąć, za to widoczność jest znacznie lepsza, a poza tym pojawiają się gatunki typowo zimowe, na przykład jemiołuszki. Idealna do obserwacji jest wiosna, kiedy drzewa jeszcze się nie zielenią, lecz ptaki już są w okresie godowym, pięknie upierzone, rozśpiewane i mniej wyczulone na naszą obecność. Jesień to czas ptasich migracji. Niektóre gatunki opuszczają Polskę, inne zlatują do nas z północy i ze wschodu. W wielu miejscach można dołączyć do tzw. liczenia ptaków – tych odlatujących czy przylatujących. W październiku są to najczęściej żurawie i dzikie gęsi, wykorzystujące wznoszące prądy ciepłego powietrza, które pozwalają im osiągać duże wysokości względnie niskim kosztem energetycznym. Dobrze widoczne są nawet późnym wieczorem, gdyż do nawigacji wykorzystują konstelacje gwiazd.

Najcenniejsze trofea

Pustułka, fot. ARC

Podglądam ptaki, bo są piękne, fascynujące i dostojne. W rzeczywistości często wyglądają inaczej, niż nam się wydaje, np. szpak wcale nie jest czarny w kropki. Zdziwieni? Szpak jest pięknym ptakiem, mieniącym się feerią barw – zielenią, fioletem… Gdy po raz pierwszy zobaczyłem szpaka przez lornetkę, nie mogłem uwierzyć, że jest tak kolorowy. Inna sprawa, że na jego przykładzie można by zrobić dobry wykład z fizyki światła.
Podglądam ptaki, bo one… się nie spieszą. Nakłaniają do tego, żeby się zatrzymać, dostrzec piękno otaczającego świata, zastanowić się nad sobą. Uczą uważności i cierpliwości. Zachwycają i dają poczucie ogromnej satysfakcji i spełnienia, impregnują na tempo i szarość codzienności.
Niektóre obrazy pozostaną ze mną do końca życia – kilkadziesiąt bielików żerujących na jednym stawie w kompleksie milickim w czasie odłowów karpia, tysiące dzikich gęsi zrywających się do lotu z powierzchni wody po zauważeniu drapieżnika wyłaniającego się znad drzew, klangor żurawi przed wschodem słońca, szafirowe plecy zimorodka migające nad strumieniem, setki jemiołuszek objadających kulki jemioły, śpiew podróżniczka kołyszącego się na kłosie nadbiebrzańskiej trawy… Tego nie da się zapomnieć – to trzeba zobaczyć!

Autor zdjęcia na stronie głównej: Tomasz Walków

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane