JSW zanurkowała, ale nie zatonęła

Akcjonariusze producenta węgla koksującego mogą się spodziewać ogłoszenia strategii, odwrócenia odpisów oraz niezłej dywidendy

Bardzo słaby dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej początek piątkowej sesji przerodził się w nie najgorszy koniec. Z porannego spadku kursu (minus 8 proc. na otwarciu), na koniec zostało tylko minus 3 proc.

Mniejsze wydobycie, większy…

W poranny pesymizm wprowadził inwestorów rozdźwięk pomiędzy opublikowanymi przez spółkę wynikami trzeciego kwartału a konsensem, czyli średnią oczekiwań analityków. Zysk netto JSW, przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej, wyniósł w trzecim kwartale 360,4 mln zł, tymczasem konsens wyliczony przez Polską Agencję Prasową zakładał 552,1 mln zł zysku. Rozdźwięk widać też na poziomie zysku EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja), który wyniósł 670,1 mln zł, wobec konsensu na poziomie 868,7 mln zł. Średnią zawyżyła jedna z prognoz, opublikowana na początku października, czyli jeszcze przed ogłoszeniem przez JSW raportu z wynikami produkcji osiągniętymi w trzecim kwartale. Widoczny był w nich spadek, objaśniony „pogorszeniem warunków eksploatacji w kopalniach”. W trakcie konferencji zarząd dodał też, że spółka miała problemy logistyczne. Chodzi o kłopoty przewoźnika, czyli PKP Cargo, który z powodu remontów niektórych linii, a także problemów z liczbą wagonów, nie był w stanie obsługiwać wszystkich zleceń. Na problemy z logistyką wskazywała ostatnio również Energa.

Nadzieja na dywidendę

— Wyniki JSW wypadły zgodnie z moimi oczekiwaniami — mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK. — Moje oczekiwania były zbliżone do przedstawionych wyników — wtóruje mu Bartłomiej Kubicki, analityk w Societe Generale. „Wyniki są poniżej oczekiwań. Zwracamy jednak uwagę, że konsens nie uwzględnia informacji o gorszych wynikach produkcji. Po publikacji tego raportu, oczekiwaliśmy EBITDA na poziomie 700 mln zł. Faktyczny poziom zysku okazał się jeszcze niższy” — podkreślali natomiast w porannym raporcie analitycy Trigon Domu Maklerskiego.

Niezależnie od konsensu, po trzech kwartałach wyniki JSW wypadają zdecydowanie lepiej od zeszłorocznych. Produkcja węgla po dziewięciu miesiącach wyniosła 11,1 mln ton, czyli o 8 proc. więcej niż przed rokiem. Przychody wzrosły o 46 proc. (6,7 mld zł), EBITDA o 680 proc. (2,8 mld zł), a wynik netto o ponad 700 proc. (1,79 mld zł).

Cały rok też będzie dobry.

— W krótkim terminie, czyli w czwartym kwartale, perspektywy JSW rysują się bardzo korzystnie. Wolumen sprzedaży będzie rósł, dodatkowo wspomagany sprzedażą surowca z zapasów. Spółka skorzysta też z rosnących cen. Oczekuję, że JSW rozwiąże w czwartym kwartale rezerwy o wartości nawet 1 mld zł. Będzie to wprawdzie zabieg niegotówkowy, ale o znaczącej skali. Optymistyczna jest też intencja wypłacenia dywidendy na poziomie 30 proc. zysku. Skoro można oczekiwać w tym roku około 3 mld zł jednostkowego zysku netto, to dywidenda też może być znacząca — przewiduje Paweł Puchalski.

Grudniowa strategia

W 2018 r. Paweł Puchalski widzi jednak różne rodzaje ryzyka, wśród których wyróżnia się to związane z kosztami pracy. — Zarząd wspomniał o odmrożeniu niektórych kosztów — podkreśla. O trudnej sytuacji na rynku pracy, a zatem również o presji na wynagrodzenia, mówił na konferencji także Daniel Ozon, p.o. prezes JSW. To problem głównie spółek zewnętrznych, ale pracujących na rzecz JSW.

— Ryzykiem jest też słabość wolumenów wydobycia. Nienajlepszy trzeci kwartał i spodziewany niewiele lepszy kwartał czwarty mogą spowodować, że plany wydobycia 16 mln ton w 2018 r. mogą stać się ambitne — uważa Paweł Puchalski. Zwiększanie bazy zasobowej oraz wydobycia ma być filarem nowej strategii JSW.

Pierwotnie miała być gotowa we wrześniu, ale dyskusje z wierzycielami (państwowymi instytucjami, które ratowały firmę w 2016 r.) się przedłużają. — Strategia zostanie zatwierdzona do końca miesiąca, a jej publikacje przewidujemy w grudniu — zapowiada teraz Daniel Ozon.

PBSz się przyda

Strategia przewiduje m.in. przejęcie od Kopeksu firmy PBSz, zajmującej się pracami górniczymi. — Przez najbliższe kilka lat wydamy na takie roboty około 1,5 mld zł. PBSz ma potrzebne nam kompetencje, więc taka inwestycja ma dla nas wartość — podkreśla Daniel Ozon. Prezes szacuje, że wartość transakcji wyniesie 200-300 mln zł, ale ostateczną wycenę JSW będzie miało gotową dopiero po zakończeniu badania PBSz, czyli za kilka tygodni. W strategii jest też miejsce na innowacje technologiczne.

— W ostatnich dniach otrzymaliśmy potwierdzenie, że w naszych kopalniach ma szansę sprawdzić się obudowa kotwiowa, znacznie tańsza od obudowy stalowej, stosowanej od lat. Będziemy pierwszą firmą w Polsce, która ją zastosuje — zapowiada Daniel Ozon. — Zapowiedź inwestycji w obudowę kotwiową napawa optymizmem. To istotna zmiana, kosztowo bardzo korzystna dla spółki w długim terminie — podkreśla Paweł Puchalski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / JSW zanurkowała, ale nie zatonęła