Juul debiutuje w Polsce

opublikowano: 20-08-2019, 22:00

Jabłko, wanilia, jagoda, mango — to kilka smaków wkładów do e-papierosów, które oferuje debiutujący na polskim rynku Juul Labs, amerykański lider branży.

Przedstawiciele spółki zapowiadają, że będą walczyć o ponad 9 mln Polaków, którzy palą zwykłe papierosy, ale mogliby przerzucić się na alternatywne rozwiązania o mniejszej szkodliwości. Na rodzimym rynku Juul jest jednak krytykowany m.in. przez Agencję ds. Żywności i Leków za to, że po jego produkty chętnie sięgnęli młodzi klienci, którzy wcześniej papierosów nie palili, a teraz — za sprawą e-papierosów — uzależnili się od nikotyny.

Juul, którego współtwórcą jest Adam Bowen (w środku), przyciągnął
miliardy dolarów od inwestorów dzięki podbojowi amerykańskiego rynku. Naraził
się przy tym na zarzuty, że uzależnia od nikotyny kolejne pokolenie. Teraz nad
rozwojem spółki w Polsce będą czuwać Leszek Gaweł (z lewej) i Monzer Elabrashy
(z prawej).
Zobacz więcej

KONTROWERSYJNA ALTERNATYWA:

Juul, którego współtwórcą jest Adam Bowen (w środku), przyciągnął miliardy dolarów od inwestorów dzięki podbojowi amerykańskiego rynku. Naraził się przy tym na zarzuty, że uzależnia od nikotyny kolejne pokolenie. Teraz nad rozwojem spółki w Polsce będą czuwać Leszek Gaweł (z lewej) i Monzer Elabrashy (z prawej). Fot. Marek Wiśniewski

— Nasze produkty są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych palaczy. Sam przez lata paliłem i wiem, jak trudno jest rzucić. Rozwiązania w rodzaju gum czy plastrów nikotynowych nie są dla wszystkich: palaczom często brakuje gestów wykonywanych podczas palenia czy smaku. Naszym priorytetem jest ograniczenie ryzyka związanego z paleniem tytoniu, a różne smaki pomagają palaczom w przerzuceniu się na alternatywne produkty — zapewnia Adam Bowen, współtwórca Juula i dyrektor ds. technologii w spółce.

Wejście smoka

Juul to w realiach rynku e-papierosowego prawdziwy gigant. W USA, gdzie e-palaczy jest najwięcej, kontroluje ponad 70 proc. sprzedaży. W ubiegłym roku jego przychody sięgnęły 1,3 mld USD, a w tym roku mają wynieść 3,4 mld USD. Inwestorzy wierzą, że spółka ma dużo większy potencjał. Pod koniec ubiegłego roku 35-procentowypakiet akcji kupił koncern tytoniowy Altria (znany m.in. z produkcji Marlboro), który wydał na to 12,8 mld USD. Wycena całego Juula przekracza obecnie 38 mld USD, czyli 150 mld zł. Dla porównania to tyle, co PKO BP, Orlen, PZU i Pekao razem wzięte. Przedstawiciele Juula podkreślają, że Altria nie ma operacyjnego wpływu na działalność e-papierosowej firmy, a do spółki weszła, bo „lepiej być zastąpionym przez coś, w czym ma się udział, niż przez konkurencję”.

— Altria to wczesny inwestor w nowej branży, który dostrzega jej potencjał. Na rynku amerykańskim zaczęła nawet dołączać do paczek papierosów informacje o produktach Juula — mówi Monzer Elabrashy, szef Juula w Europie Środkowej, Wschodniej i w Rosji.

W tym tygodniu Juul zebrał kolejnych 325 mln USD w nowej rundzie finansowania. Pieniądze te mają iść na międzynarodową ekspansję. Juul jest obecny w 17 krajach. W tym roku zadebiutował już m.in. we Włoszech, Hiszpanii, Austrii i na Ukrainie.

— W krajach, w których jesteśmy obecni, żyje około 250 mln palaczy. Celem jest, by jak najwięcej z nich przestawiło się na alternatywne produkty. W przypadku Polski mówimy o ponad 9 mln palaczy. W dodatku rynek ten idzie wbrew globalnym trendom — w tym roku sprzedażpapierosów, w większości krajów spadająca, wzrosła tu o 8 proc. Dla nas kluczowym wskaźnikiem sukcesu na polskim rynku będzie więc spadek tej liczby, co oczywiście przełoży się też na nasze przychody — mówi Monzer Elabrashy.

Polska specyfika

Juul chce do końca roku pojawić się w około 5 tys. placówek handlowych w Polsce.

— Nasz rynek jest na tle europejskim specyficzny, bo papierosy sprzedaje się w bardzo wielu dużych i małych punktach handlowych — jest ich około 116 tys. W naszej sieci dystrybucji na początku pojawią się m.in. saloniki Ruchu, stacje Circle K czy Delikatesy Centrum. Ich operator, Eurocash, będzie też naszym dystrybutorem — mówi Leszek Gaweł, menedżer generalny Juula w Polsce, wcześniej pracujący m.in. w alkoholowym CEDC.

Od połowy przyszłego roku płyn do e-papierosów będzie obłożony akcyzą w wysokości 0,5 zł za mililitr. Akcyzą objęte zostaną też inne alternatywne dla tradycyjnych papierosów wyroby, czyli papierosy z podgrzewanym tytoniem, które na polski rynek wprowadziły już koncerny Philip Morris i British American Tobacco. Wyroby te, podobnie jak zwykłe papierosy, w Polsce nie mogą być reklamowane.

— Myślę, że takie wyroby powinny być objęte akcyzą i nie powinno się ich reklamować w taki sposób, jak np. napoje. Akcyza powinna być jednak preferencyjna wobec zwykłych papierosów, a firmy powinny mieć możliwość informowania palących papierosy konsumentów o istnieniu alternatywnych produktów o ograniczonej szkodliwości — mówi Monzer Elabrashy.

Juul nie zdradza, ile pieniędzy zainwestuje w ekspansję w Polsce. Firma w tym roku otworzyła już centrum usług finansowych w Gdańsku, obsługujące działalność w Europie, w którym znalazło zatrudnienie ponad 50 osób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy